24 września 2021

Paradowali z aborcyjnymi transparentami pod ołtarzem. Stanęli przed sądem

(Fot. Darek Golik/ Forum)

Cztery osoby odpowiedzialne za proaborcyjne zamieszki w koszalińskim kościele stanęły w piątek przed sądem. Żadne z nich nie przyznało się do winy. Jeden z oskarżonych twierdził, że wszedł do świątyni, aby… prowadzić dialog na temat praw człowieka z osobami zgromadzonymi na nabożeństwie.

Tylko jeden z oskarżonych, 34-letni Tomasz Mroczkowski, zdecydował się występować publicznie pod imieniem i nazwiskiem. Resztę podsądnych poznajemy jako 21-letnią Anitę S., 22-letnią Igę G. i 22-letniego Kornela P. Odpowiadali oni z art. 195 par. 1 Kodeksu karnego, który stanowi: „Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Do zdarzenia doszło 25 października 2020 roku na fali lewicowych protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził fakt, że polska konstytucja chroni życie Polaków przed narodzeniem. Kilkoro uczestników tzw. strajku kobiet wtargnęło do kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Koszalinie, stając pod ołtarzem i prezentując transparenty z proaborcyjnymi hasłami.

Wesprzyj nas już teraz!

Żadna z oskarżonych osób nie przyznała się do winy, natomiast wszystkie odpowiedziały na pytania sądu i obrońców. – Z moją partnerką udaliśmy się do koszalińskiej katedry, weszliśmy, gdy zakończyła się msza i nie rozpoczęło się jeszcze nabożeństwo różańcowe. Stanąłem twarzą do ludzi siedzących w kościele, w rękach trzymałem transparent z napisem „Piekło kobiet”. Po ok. 1 minucie zostałem zaatakowany przez osobę funkcyjną z kościoła. Dołączyły do niej trzy lub cztery osoby. Szarpiąc mnie, próbowały siłą usunąć z kościoła. Prosiłem o zachowanie dystansu ze względu na pandemię, próbowałem uspokoić sytuację. Wróciłem na miejsce. Dołączyło do mnie sześć lub siedem osób. Zdecydowaliśmy się opuścić kościół. Wezwano policję – twierdził Tomasz Mroczkowski.

Akt oskarżenia mówi o zakłóceniu zarówno Mszy Świętej, jak i późniejszego Różańca. Tomasz Mroczkowski podczas rozprawy przekonywał, że jego intencją było prowadzenie „otwartej dyskusji” z uczestnikami nabożeństwa. „Kościół wypowiada się na temat praw ludzi, to mam prawo pokazać brak akceptacji dla tej decyzji” – uznał mężczyzna.

Źródło: polskieradio24.pl

FO

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(9)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Udostępnij przez