26 listopada 2019

Paweł Lisicki: Jedwabne to papierek lakmusowy polskiej niepodległości

(fot. DANIEL PACH/FORUM)

Najwyraźniej Polaków nie stać na państwo suwerenne. W zamian za opowieści o rzekomym wzroście potęgi godzimy się na upokorzenia i aprobujemy sytuację, w której to Izrael i USA decydują, jakie ekshumacje wolno a jakie nie przeprowadzać w Polsce. To droga donikąd! Nie wolno ulegać szantażowi! – mówi w rozmowie z Tomaszem D. Kolankiem Paweł Lisicki (redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”).

 

Co takiego stało się w lipcu 1941 roku w Jedwabnem?

Dopóki IPN nie przeprowadzi tam ekshumacji ,nasza wiedza jest bardzo ograniczona. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że niemieckim żołnierzom udało się przymusić jakąś grupę miejscowych Polaków do udziału w zbrodni na Żydach. Jak liczni byli kolaboranci? W jaki sposób wymuszono na nich posłuszeństwo? Czy dołączyli się do nich też ochotnicy, którzy chcieli się zemścić na Żydach za okres panowania bolszewizmu? Pewne jest jedno: Jedwabne to zaplanowana przez Niemców i zapewne w dużej mierze przez nich przeprowadzona zbrodnia. Na pewno nie jest prawdziwa teza Jana Tomasza Grossa, który twierdził, że to miejscowa polska ludność dokonała masowego morderstwa – to kłamstwo.

 

Dlaczego mimo tysięcy próśb i apeli polskie władze nie zdecydowały się wznowić ekshumacji w Jedwabnem?

Bo przestraszyły się krytyki międzynarodowej. Uznały, że decyzja o ekshumacji wywoła gwałtowne ataki środowisk żydowskich, że Polska zostanie postawiona pod pręgierzem, że dzień w dzień światowe media będą obwieszczać, że „Polacy usiłują zmyć z siebie zbrodnię holokaustu”. Być może dochodziłoby do prowokacji. Jednak nie zmienia to mojego zdania, że Polska nie tylko może, ale powinna ekshumację przeprowadzić. To jest po prostu prawdziwy test dla naszej suwerenności. Pamiętajmy, że za sprawą kłamliwej książki Grossa i medialnej kampanii Jedwabne w opinii światowej funkcjonuje jako polska zbrodnia, dowód na polski udział w Holocauście. To taki mini Auschwitz. Co gorsza, za sprawą byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, ta opowieść zyskała oficjalne potwierdzenie. Dlatego mimo wszelkich możliwych strat i ryzyka Polska musi dążyć do wyjaśnienia tej sprawy. Rezygnację z tego uważam za działanie na szkodę polskiego interesu narodowego, za kapitulację. Tylko rzetelne, przeprowadzone zgodnie z regułami sztuki badanie pozwoli nam odpowiedzieć na kilka zasadniczych pytań: ile było ofiar i jaka była skala udziału Niemców.

 

Moim zdaniem głównym powodem niechęci polskich władz jest obawa przed zadrażnieniem relacji z Izraelem i zaraz potem z Amerykanami. Dokładnie z tego samego powodu wstrzymano ekshumację w Treblince: nim ktokolwiek zaczął pracę zaprotestował amerykański urzędnik, który ostrzegł, że nie spodoba się to środowiskom żydowskim…

No właśnie… Polski rząd bardzo się puszył, bardzo prężył muskuły. I co? I nic…

 

Jednak wszystko co działo się po sławetnej nowelizacji ustawy o IPN należy uznać za rejteradę. Niezależnie od tego, że uważam tę nowelizację za nieprzemyślaną, poddanie się naciskom i ustąpienie było porażką. Od tej pory polski rząd działa w relacjach z Izraelem jak sparaliżowany. Boi się jak ognia konfliktu i napięcia, bo nie chce znowu narazić się na presję USA. Dość to okropne, przyznaję.

 

Najwyraźniej Polaków nie stać na państwo suwerenne. W zamian za opowieści o rzekomym wzroście potęgi godzimy się na upokorzenia i aprobujemy sytuację, w której to Izrael i USA decydują, jakie ekshumacje wolno a jakie nie przeprowadzać w Polsce. Powtarzam: to droga donikąd. Nie wolno ulegać szantażowi. To jedynie rozzuchwala drugą stronę. Ustępstwo nie zmniejsza, ale zwiększa nacisk. Dlaczego polscy politycy tego nie dostrzegają? Dlaczego tak ślepo i bezkrytycznie wierzą, że powiększenie liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce automatycznie zwiększy naszą podmiotowość? Przecież jeśli zabiegając o nią Polska godzi się na upokorzenia, to w przyszłości ich obecność może stać się też skutecznym środkiem dyscyplinowania Warszawy.

 

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że nie ma pewności co się wydarzy, jeśli presja na Polskę wzrośnie. Co będzie, jeśli w zamian za pozostawienie w Polsce żołnierzy USA usłyszymy, że należy wypłacić organizacjom żydowskim wielomiliardowe, całkowicie bezprawne, odszkodowania? Nie wiem. Przy takim podejściu jak obecnie obawiam się najgorszego…

 

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

 

Powyższa rozmowa stanowi fragment książki pt. „Czas szaleństwa czy czas wiary? O kryzysie z Kościele, fałszywym ekumenizmie, myślicielach nowej lewicy i czasach ostatecznych z Pawłem Lisickim rozmawia Tomasz D. Kolanek”. Przedmowę do publikacji napisał Krystian Kratiuk.

 

 

Czas szaleństwa czy czas wiary?

Autor: Paweł Lisicki, Tomasz D. Kolanek

Wydawnictwo: Arcana

Rok wydania: 2019

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 292

Format: 14.8 x 21.0 cm

Numer ISBN: 978-83-65350-49-7

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie