3 lutego 2020

Pierwsze obrady niemieckiej Drogi Synodalnej. Totalna dominacja progresistów

(Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay.com (Yolanda Coervers))

W sobotę w katedrze św. Bartłomieja we Frankfurcie zakończyło się pierwsze posiedzenie Zgromadzenia Synodalnego – organu decyzyjnego niemieckiej Drogi Synodalnej. Spotkanie było swoistym testem funkcjonowania tego nowego w historii Kościoła formatu. Wiemy po nim jedno: dominacja modernistów będzie całkowita.

 

Droga Synodalna rozpoczęła się formalnie 1 grudnia 2019 roku. Potrwa dwa lata. Jej zwieńczeniem ma być głęboka reforma Kościoła katolickiego w Niemczech w czterech obszarach:

– podziału władzy w Kościele;
– formy życia kapłanów;
– roli kobiet;
– moralności seksualnej.

 

Od czwartku 30 stycznia do soboty 1 lutego w katedrze św. Bartłomieja we Frankfurcie nad Menem obradowało Zgromadzenie Synodalne. To organ decyzyjny Drogi, odpowiedzialny za przygotowanie finalnych uchwał o zmianach. Składa się z około 230 członków. Po około 80 osób to delegaci z jednej strony Konferencji Episkopatu Niemiec, z drugiej – Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików (ZdK). Resztę stanowią delegaci rozmaitych mniejszych grup katolickich z całego kraju.

 

Kluczową rolę odgrywają: szef Episkopatu kard. Reinhard Marx, wiceszef Episkopatu bp Franz-Josef Bode, sekretarz generalny Episkopatu ks. Hans Langendörfer SJ oraz kierownictwo ZdK z szefem organizacji prof. Thomasem Sternbergiem na czele.

 

Większa rola kobiet

Pierwsze Zgromadzenie Synodalne nie podejmowało jeszcze żadnych uchwał co do samych reform w Kościele. Uchwalono formalne zasady funkcjonowania Zgromadzenia oraz Drogi. Zaakceptowano istnienie czterech for dyskusyjnych, które mają przygotować wymienione wyżej cztery tematy od strony merytorycznej.

 

Zapadła też decyzja o zwiększeniu roli kobiet w Drodze: jeżeli pojawi się w przyszłości taki wniosek, to Zgromadzenie Synodalne będzie mogło przyjąć jakąś uchwałę jedynie wówczas, gdy zgodzi się na to większość uczestniczących w nim pań.

 

Biskupi: zrewidować moralność seksualną, zlikwidować celibat

Obrady pokazały, że – zgodnie z przewidywaniami – na Drodze Synodalnej przytłaczającą większość mają moderniści. Otwarcie dyskutowano o najbardziej nawet rewolucyjnych postulatach środowisk progresywnych. Popierali je też biskupi. Wiceszef Episkopatu bp Bode stwierdził na przykład, że obowiązek celibatu powinien zostać zniesiony, a księża mają sami wybierać, czy chcą żyć w małżeństwie, czy nie. Z kolei arcybiskup Hamburga Stefan Heße opowiedział się za kompletną rewizją katolickiego nauczania odnośnie homoseksualizmu. Ten postulat poparł też jednoznacznie przewodniczący niemieckiej Caritas, dr Peter Neher.

 

Konserwatyści na marginesie

Konserwatystów na Zgromadzeniu było najwyżej kilkanaście procent. Wśród hierarchii ich czołowymi przedstawicielami są kard. Rainer Maria Woelki z Kolonii oraz bp Rudolf Voderholzer z Ratyzbony. Obaj krytykowali zarówno charakter Zgromadzenia Synodalnego jak i samą koncepcję leżącą u podstaw Drogi Synodalnej. Bp Voderholzer mówił na przykład, że wbrew rozpowszechnionym w Kościele w Niemczech twierdzeniom nie ma żadnych dowodów na to, by obowiązek celibatu oraz katolicka moralność seksualna były przyczyną nadużyć seksualnych. Hierarcha sprzeciwił się pomysłom „tworzenia Kościoła na nowo” pod pretekstem walki z nadużyciami. Jego wystąpienie zostało bardzo chłodno przyjęte; według półoficjalnego portalu Episkopatu, Katholisch.de, klaskało mu najwyżej 10 proc. obecnych na Zgromadzeniu.

 

Kard. Woelki: To nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła

Najszerzej komentowane jest stanowisko kard. Woelkiego, przywódcy niewielkiej konserwatywnej opozycji w niemieckim Kościele. W rozmowie z mediami hierarcha powiedział, że Zgromadzenie Synodalne „potwierdziło wszystkie jego obawy”. W jego ocenie można wręcz sądzić, że rzecz przerodzi się „w jakiś quasi-protestancki parlament kościelny”. Zdaniem Woelkiego w wielu wystąpieniach całkowicie zignorowano autentyczną eklezjologię. Obrady stworzyły wrażenie, jakoby między biskupami a świeckimi nie było żadnej różnicy; hierarcha wskazał między innymi na to, że na Zgromadzeniu przemawiano w porządku… alfabetycznym. Podobnych „małych gestów” sugerujących całkowitą równość hierarchii i świeckich było w jego ocenie więcej. Jest to tymczasem sprzeczne nawet z nauczaniem Soboru Watykańskiego II i konstytucją dogmatyczną o Kościele Lumen gentium. Kard. Woelki podkreślił, że trzeba szanować wiarę katolicką tak, jak została ona przekazana przez Tradycję Apostolską, Magisterium i Sobory. To, że wielu jej elementów dzisiaj społeczeństwo nie rozumie, nie oznacza, że trzeba czy w ogóle można je po prostu odrzucać. – Uważam, że wiele argumentów, które zaprezentowano na pierwszym Zgromadzeniu Synodalnym, jest niezgodnych z wiarą i nauczaniem Kościoła powszechnego – powiedział kardynał portalowi Katholisch.de. W jego ocenie cały czas widoczne jest ryzyko pójścia przez Niemców „odrębną” drogą i odizolowania się od Kościoła powszechnego.

 

Czekając, aż papież otworzy drzwi…

Kolejne Zgromadzenie Synodalne będzie obradować jesienią. Wówczas znana już będzie adhortacja papieża Franciszka po Synodzie Amazońskim, a to oznacza prawdopodobnie otwarcie drogi do zmian w celibacie. Możliwe, że do tego momentu ogłoszona zostanie również nowa konstytucja o Kurii Rzymskiej, która zreformuje stosunki między Watykanem a poszczególnymi Episkopatami. To właśnie na jesiennym Zgromadzeniu przedstawione zostaną pierwsze konkretne propozycje Drogi Synodalnej. Jak zadeklarował prof. Thomas Sternberg, niektóre sprawy Niemcy chcą uregulować sami, inne zamierzają przedstawić papieżowi w formie tak zwanych „wotów”, jeszcze inne będą jedynie propozycjami, nad którymi miałby zastanowić się cały Kościół powszechny. Wśród nich będzie prawdopodobnie postulat wprowadzenia kapłaństwa kobiet. Według Sternberga byłoby dobrze, gdyby dla rozważenia tej między innymi sprawy Franciszek zwołał Sobór Powszechny.

 

Herezje są już jawne

Jedyną pozytywną stroną zakończonego Zgromadzenia jak i całej Drogi jest to, że herezje i błędy są już całkowicie jawne. Katolicyzm za Odrą zmienia się gwałtownie od 50 lat. Nie ma tam spowiedzi, nie obowiązuje Humane vitae św. Pawła VI. Komunii udziela się rozwodnikom i protestantom. Msza święta jest traktowana całkowicie frywolnie. Pomieszane są role duchownych i świeckich, mężczyzn i kobiet. O tym wszystkim wie cały świat, ale – panuje całkowite milczenie. 

 

Teraz nie będzie to już możliwe. Z rewolucyjnym programem nie kryją się już ani świeccy, ani nawet biskupi. Kościół katolicki w Niemczech w swojej przytłaczającej większości deklaruje wyraźnie, że z wiarą katolicką mu nie po drodze, a jego właściwym celem pozostaje głęboka protestantyzacja. Czas pokaże, czy ten autodestrukcyjny spektakl doprowadzi do otwartej schizmy, czy też Stolica Apostolska w imię nowego paradygmatu „decentralizacji” będzie akceptować tak skrajnie niekatolicką drogę Niemców.

 

Paweł Chmielewski

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie