26 lipca 2017

Po kolana w PRL-u. W polskich sądach wciąż pracuje 700 sędziów orzekających za komuny

(ot. creationc / sxc.hu)

Aż 700 z około 10 tys. sędziów pracujących w polskich sądach, w tym zajmujących funkcje kierownicze, wydawało wyroki jeszcze w stanie wojennym – podał „Nasz Dziennik”. To efekt braku dekomunizacji wymiaru sprawiedliwości.

 

Oczyszczenie sądów powinno było nastąpić jeszcze w roku 1989, ale wymiar sprawiedliwości uniknął dekomunizacji. Zapewniano wówczas, że środowiska sędziowskie oczyści się samo ze skompromitowanych osób. Tak się nie stało. – Rzecz dotyczy dosyć licznego grona, mimo niekiedy już dość podeszłego wieku, sędziów, prokuratorów okresu stalinowskiego, ale także tych, którzy uczestniczyli w ferowaniu wyroków w okresie stanu wojennego – powiedział dziennikowi prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN.

 

Polacy byli za to przekonywani, że np. warszawscy sędziowie w latach 80-tych zachowywali się godnie i wydawali wiele wyroków uniewinniających. Tezie tej przeczyła praktyka mec. Wiesława Johanna, który bronił oskarżonych w procesach politycznych i nie pamięta, by sądy uniewinniły choć jedną z reprezentowanych osób. Żaden też z sędziów stanu wojennego nie odszedł z zajmowanej funkcji. – No chyba że na „zasłużoną” emeryturę – dodał.

 

Obecnie w sądach zaś pracuje „około 700 osób, które orzekały w latach stanu wojennego. Wiele z nich splamiło się wydawaniem bezprawnych wyroków, a teraz nawet zasiadają w Sądzie Najwyższym” – przypomniał „Nasz Dziennik”. To ma swoje konsekwencje – patologie i układy. Tak np. Sąd Najwyższy „sprzeciwiał się szerokiej lustracji tajnych współpracowników komunistycznych służb specjalnych, nie usuwał też ze swojego grona osób, którym udowodniono, że byli TW”.

 

Dziennik wskazał też, że SN chronił przed odpowiedzialnością karną i dyscyplinarną sędziów, którzy sprzeniewierzyli się swojej misji w stanie wojennym (wydawali wyroki niezgodne nawet z komunistycznym prawem – na podstawie dekretu o stanie wojennym, jeszcze przed jego obowiązywaniem). Taki parasol ochronny nad głowami sędziów uniemożliwiał prokuratorom stawianie zarzutów sprzeniewierzonym sędziom. Uchwałą SN wręcz „sankcjonowała stosowanie przez sędziów w latach 80. ustawowego bezprawia”.

Bywa, że dziś także tacy sędziowie w SN wydają wykładnię prawa, którą muszą stosować sądy niższych instancji. – Jest czymś schizofrenicznym, że pod takimi orzeczeniami są podpisane osoby, które łamały prawo i zasady przyzwoitości w okresie PRL. Oni nam nakazują, jakie zasady mamy stosować przy wydawaniu wyroków, a niektórzy są wciąż wykładowcami na wydziałach prawa – powiedział dziennikowi jeden z warszawskich sędziów.

Źródło: „Nasz Dziennik”

MA

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie