8 sierpnia 2012

Podatek za pigułkę antykoncepcyjną?

(fot. Tom Corser www.tomcorser.com. / commons.wikimedia.org, licencja cc)

Publicysta Forbesa Tim Worstall twierdzi, że kobiety korzystające z antykoncepcji hormonalnej powinny zostać obciążone dodatkowym podatkiem za zanieczyszczanie środowiska naturalnego. Choć brzmi to absurdalnie, jest to „nieunikniony rezultat logiki, według której zanieczyszczający powinni płacić”.


Jak twierdzi Worstall, współpracownik londyńskiego Adam Smith Institute, wymagałoby to co prawda kilku dodatkowych założeń, w tym takiego, że krajom Unii Europejskiej udałoby się najpierw zawrócić na właściwe tory naukę i politykę wydatkową. Hormony odpowiedzialne za działanie antykoncepcyjne ostatecznie lądują w… systemach kanalizacyjnych. Substancje te nie są zatrzymywane przez oczyszczalnie, znajdują się w uzdatnionej wodzie. Według ekologów, konsekwencje tego stanu rzeczy są już dobrze znane. Etynyloestradiol, podstawowy syntetyczny składnik większości współczesnych hormonalnych środków antykoncepcyjnych, w ciągu ostatnich lat był wskazywany jako główna przyczyna zmian w populacjach ryb.

 

W Stanach Zjednoczonych wielokrotnie potwierdzono przypadki obojnactwa wśród ryb, u których cechy te naturalnie nie występowały. Pierwsze badania wskazują na obecność w wodzie syntetycznych hormonów, wykorzystywanych w środkach farmaceutycznych i w gospodarce rolnej. Wodę z Potomaku, w którym zanieczyszczenia i zmiany w faunie są najlepiej znane, pije blisko 5 milionów Amerykanów. Według przedstawicieli Potomac Conservancy, samo przebadanie problemu kosztować będzie około 3 milionów dolarów.

 

Z takimi problemami borykają się także Brytyjczycy. Oficjalnie, koncerny farmaceutyczne sprzeciwiają się unijnym projektom zaostrzenia kontroli stanu wód. Unijni urzędnicy, chcąc określić maksymalny poziom skażenia wód etynyloestradiolem, narazili się branży farmaceutycznej. Jak tłumaczy profesor Susan Jobling, realizacja proponowanych norm w przypadku brytyjskich ekosystemów wodnych oznaczałaby, dla miasta liczącego około 250 tysięcy mieszkańców, inwestycję rzędu 6 milionów funtów. Dodatkowe 600 tysięcy funtów należałoby przeznaczyć rocznie na utrzymanie takiej infrastruktury. W skali Anglii i Walii, utrzymanie normy wymagałoby co najmniej inwestycji w wysokości 30 miliardów funtów, przeznaczonych na rozwój 1400 dotychczas używanych oczyszczalni.

 

Jak zauważa Worstall, szacuje się, że w Wielkiej Brytanii z hormonalnej antykoncepcji korzysta około 2,5 miliona kobiet. Zaokrąglając liczbę do 3 milionów osób w celu uproszczenia rachunku takich ekologicznych inwestycji, każda Brytyjka korzystająca z „pigułki” powinna zostać obciążona dodatkowym tysiącem funtów podatku „ekologicznego”.

 

Sugestię, że to koncerny powinny ponieść te koszty Worstall uważa za nierealistyczną. Średni roczny koszt antykoncepcji hormonalnej ponoszony przez kobiety w Anglii i Walii wynosi około 50 funtów. Koncerny nie osiągają wystarczających zysków, które można by było w tym przypadku naruszyć. Równocześnie, trudno będzie wymagać od podatnika, by pokrył z własnej kieszeni takie wydatki. Stosując logikę uznawaną powszechnie przez ruch „zielonych” i lewicę, w przypadku zanieczyszczenia środowiska koszty powinien ponosić zanieczyszczający. Tak, jak to miało miejsce w 2010 roku w trakcie wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej, za który odpowiedzialność poniósł koncern paliwowy BP.

Stąd dochodzi się do „nieuniknionego wniosku, że kobiety, które używają tabletek antykoncepcyjnych, powinny zostać obciążone za takie praktyki dodatkowo 1 000 funtów (czyli 1500 dolarów) rocznie. Nie możemy obciążać BP za zabijanie ryb na skutek zanieczyszczenia wody, jeśli nie będziemy za to obciążać także innych” – stwierdza Worstall.

 

Źródło: forbes.com

mat

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie