9 stycznia 2026

Polscy rolnicy: milczenie z Warszawy, głośne echo z Brukseli

(Warszawa, 09. 01. 2026. Ogólnopolski protest rolników. Fot. PAP/Paweł Supernak)

Przestajemy być demokratycznym państwem. Rząd polski – tak naprawdę trudno go nazywać polskim – realizuje już tylko projekty, które są szykowane dla nas w Brukseli bądź w Berlinie – powiedzieli nam uczestnicy piątkowego protestu w Warszawie przeciwko umowie UE – Mercosur, dewastującej europejski sektor żywnościowy.  

To smutny czas dla państwa polskiego. Dobrowolnie tracimy suwerenność bez podjęcia walki przez cały naród. Dziś suweren przyszedł do swoich przedstawicieli i co usłyszał? Głuche milczenie w Warszawie, a głośne echo z Brukseli. Nasze wołania i głosy „Stop Mercosur” odbiły się od tych marmurowych ścian gmachów eurokratów. Niestety, nie zmobilizowaliśmy jako producenci żywności naszych konsumentów do tej walki o zdrowie naszych dzieci i nas samych. Czas pokaże, z czym się zmierzymy za chwilę, gdy przyjdzie nam jeść żywność niepewnej jakości – mówi Dominik Nikody.

Dziś głos wyborcy w niby suwerennym kraju nie jest słuchany, a z ich strony – obecnej ekipy rządowej – była i jest narracja o poszanowaniu demokracji, praworządności… Jeśli tak jest, to zakończę pytaniem: dlaczego decyzję o podpisaniu tej umowy podjęto z pominięciem Europarlamentu? Dlaczego łamie się traktaty? Kto tutaj jest hipokrytą? Biada nam, gdyż z komuną ze Wschodu walczyliśmy krwawo, a komunie z Zachodu sprzedajemy się za eurodopłaty – dodaje nasz rozmówca.

Wesprzyj nas już teraz!

„Ten rząd nie robi nic”

Przyjechali ludzie z całej Polski, aby powiedzieć, jakie problemy są w rolnictwie. Pan premier miał ich przyjąć, wysłuchać, przyjąć petycję – mówi Rafał Jedwabny, wiceprzewodniczący Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”.

Jak ocenił związkowiec, w minionym roku rolnicy wiele razy protestowali, lecz rząd realnie nie zrobił nic, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Realizuje jedynie wytyczne z Brukseli i z Niemiec, także w sprawie umowy z Mercosur. – Proszę zauważyć: rolnicy z Francji, która popierała zawarcie porozumienia, mogli wjechać do stolicy, zaprotestować, wyrazić swoje zdanie. Dzisiaj się okazało, że nasi rolnicy, którzy niejednokrotnie po 14 – 15 godzin jechali swoimi ciągnikami, zostali zatrzymani na rogatkach Warszawy. Choć manifestacja była legalna, zgłoszona i organizator poinformował, że ciągniki będą wjeżdżać, to niestety zostały zablokowane przez policję – opowiada Rafał Jedwabny.

– To pokazuje, że przestajemy być demokratycznym państwem. Rząd polski – tak naprawdę ciężko go nazywać polskim – realizuje już tylko projekty, które są szykowane dla nas w Brukseli bądź w Berlinie – wskazuje.

Jak przedstawiciel „Sierpnia 80” przyjął fakt, że ministrowie państw Unii Europejskiej zatwierdzili w piątek zawarcie niszczącej dla rolnictwa umowy z państwami Ameryki Południowej? – Mieliśmy szukać blokującej mniejszości. Oczywiście pan minister rolnictwa mówił, że on tam szuka, szuka… Jak się okazuje, to chyba z nikim nie rozmawiał. No i na koniec umowa wchodzi, a teraz… To oznacza tak naprawdę koniec europejskiego rolnictwa – nie tylko polskiego, ale europejskiego rolnictwa – uważa.

Cóż, w Europie zrobiliśmy porządek z częścią szkodliwych preparatów dodawanych do produktów rolnych, a okazuje się, że dostaniemy na przykład z Argentyny czy z innych kierunków żywność, która będzie chemicznie zatruta i my to po prostu będziemy zjadać. I koło się zamknęło – ubolewa związkowiec.

Jak przewiduje Rafał Jedwabny, rolnicy i wspierający ich w protestach reprezentanci innych branż – nie tylko z Polski – w nieodległym czasie najprawdopodobniej spotkają się, by porozmawiać o kolejnych krokach w obronie kluczowej części gospodarki.

Spytany przez nas o emocjonalny ton swojego wystąpienia w trakcie piątkowego protestu, przyznaje: To wynika już tak naprawdę ze złości, że ten rząd nie robi nic. Bo to nie chodzi tylko o rolnictwo. My właśnie likwidujemy cały polski przemysł. Za przykład podam hutnictwo. Ono wpadło w duże kłopoty, gdy zjechała ukraińska stal, czy w ogóle ze wschodu, bo to nie tylko chodzi o ukraińską. Nasze, obciążone „Zielonym Ładem”, produkuje drożej stal, bo nie da się inaczej. Teraz rząd mówi: „pomożemy oddłużyć huty”, ale cóż nam z tego, skoro dalej nie możemy sprzedać swoich produktów, bo i tak będą droższe od tego, co wjeżdża z zagranicy i nie jest obarczone „Zielonym Ładem”. To jest droga donikąd. Rządzący jeszcze mówią: „my wam pomożemy, żeby huty przetrwały, ale jeśli one nie wyjdą na prostą, to dopiero je zlikwidujemy”. Więc tak naprawdę można je już dzisiaj zamknąć, bo nawet jeśli zostaną oddłużone, to one i tak swojego produktu nie sprzedadzą, właśnie ze względu na tańszy import. I tak koło się zamyka – wyjaśnia wiceprzewodniczący Komisji Krajowej WZZ Sierpień 80.

Rafał Jedwabny wspomina również o sytuacji we własnej branży, górnictwie. – W zeszłym roku wprowadzono rozporządzenie regulujące jakość paliw stałych. Wyeliminowano część węgli grubych z polskiego rynku, bo na przykład przekraczają o 2% dopuszczalny poziom wilgotności, więc nie możemy go sprzedać z polskich kopalń. Ale ten węgiel, który wpływa do portu i jest o wiele gorszej jakości, nie podlega normom, kontrolom, można go sprzedawać, bo to towar zagraniczny.

Not. Marta Dybińska

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 4 430 zł cel: 500 000 zł
1%
wybierz kwotę:
Wspieram