19 września 2019

Przewodniczący Konferencji Rektorów: Homoseksualista nie powinien zostać przyjęty do stanu duchownego

(Fot. Henryk Przondziono / Foto Gosc / FORUM )

Dokumenty Stolicy Apostolskiej mówią, że jeśli ktoś ma głęboko zakorzenione skłonności homoseksualne, to nie powinien być w seminarium – podkreślił w rozmowie z KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. Jak dodał, „droga powołania do kapłaństwa i życia w celibacie nie jest drogą dla osób homoseksualnych”. – Ufam, że aktualnie w naszych seminariach żaden formator ani kierownik duchowy nie zamyka tych dylematów w formie konkluzji „poczekamy, zobaczymy” albo „przemódl to”, choć z pewnością i czas, a tym bardziej modlitwa, są niezbędnymi elementami procesu rozeznania – dodał.

 

Jednym z tematów rozmowy KAI z ks. Wójtowiczem był problem homoseksualizmu pośród kandydatów do kapłaństwa. Przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych pytany o przyjmowanie takich osób do seminariów ocenił, że „kryteria Kościoła są tu bardzo jasne. Dokumenty Stolicy Apostolskiej mówią, że jeśli ktoś ma głęboko zakorzenione skłonności homoseksualne, to nie powinien być w seminarium”.

 

Ks. Wójtowicz wyjaśnił też, jak rozumieć sformułowanie „głęboko zakorzenione”. – Przywołam tych psychologów i seksuologów, którzy uważają, że praktyki natury homoseksualnej, które nie są jednorazowe i wykraczają poza ramy incydentalnego, niechcianego czy nieoczekiwanego zdarzenia, to pierwszy, mocny argument do uznania skłonności za „głęboko zakorzenioną”. Wstępnym kryterium oceny stają się więc mechanizmy utrwalenia. To głos, z którym moim zdaniem należy się bardzo mocno liczyć – zaznaczył. Jak dodał,  jako przełożeni, „z jednej strony wysoce roztropni, a z drugiej wolni od jakichkolwiek fobii, w ocenie takich przypadków liczymy na pomoc i diagnozę specjalistów szanujących fundamenty chrześcijańskiej antropologii”.

 

Rektor jednoznacznie odpowiedział co począć z kandydatem do seminarium, który jest przekonany o swoim powołaniu, ale przejawia utrwalone tendencje homoseksualne. – Doświadczenie przekonuje, że osoby o utrwalonej tendencji homoseksualnej, potwierdzonej praktyką, nie są zdolne do życia w celibacie. Inaczej, gdy chodzi o osoby mające lęki, dylematy czy napięcia w tej sferze, zwłaszcza w okresie rozwojowym, na etapie dojrzewania do pełnej identyfikacji – wskazał.

 

Jak dodał ks. Wójtowicz, nie ma wątpliwości, że takie kwestie „powinny zostać podjęte już na wstępnym etapie rozeznawania powołania, w szczerej, pełnej szacunku rozmowie rektora i kandydata”. Kapłan powołał się tu na stanowisko Franciszka, który stoi na stanowisku, że droga powołania do kapłaństwa i życia w celibacie nie jest drogą dla osób homoseksualnych. – Ufam, że aktualnie w naszych seminariach żaden formator ani kierownik duchowy nie zamyka tych dylematów w formie konkluzji „poczekamy, zobaczymy” albo „przemódl to”, choć z pewnością i czas, a tym bardziej modlitwa, są niezbędnymi elementami procesu rozeznania – dodał ks. Wójtowicz.

 

Rozmowa z KAI dotykała też takich tematów jak kryzys powołań kapłańskich. – Dwa lata temu w wywiadzie dla KAI zdystansowałem się wobec kategorii „kryzys” . Dziś mówię odważniej: mamy w Polsce kryzys liczebny powołań kapłańskich. W różnym jednak stopniu dotyka on nasze diecezje i wspólnoty, bowiem tu i ówdzie sytuacja jest bardziej optymistyczna, a prezbiterzy wykonują zadania, które swobodnie można byłoby powierzyć także osobom świeckim – znaczył.

 

Wśród przyczyn kryzysu kapłan wymienił skandale związane w wykorzystywaniem seksualnym małoletnich, słabą demografię czy sytuację rodzin. – To pewien paradoks, ale w katolickiej Polsce decyzja o kapłaństwie coraz częściej kontestowana jest przez najbliższych. Zdarza się, że kandydat znajduje uznanie w grupie niewierzących rówieśników, podczas gdy rodzina sprzeciwia się jego wyborowi. Jedni, w domach gdzie nie praktykuje się wiary, przekonują że nie warto w ten sposób tracić życia. Inni, wywodzący się z tzw. wysokich sfer życia społecznego, narzucają dzieciom drogę lepszej „kariery”. To prawdziwa walka duchowa, pośrodku której młodym czasem brakuje sił – zauważył. Problemem jest też upadek społecznego zaufania dla księży.

 

Rektor zauważył też, że zmieniła się struktura pochodzenia kandydatów i dziś przeważają osoby z miast. Rośnie też grupa tzw. późnych powołań, co wiązane jest ze złą kondycją młodego pokolenia i przesunięciem progu „pełnej męskiej dojrzałości nawet do wieku 35 lat”.

 

Pełna rozmowa dostępna jest na stronach ekai.pl.

MA

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie