Krew w Biblii – od symbolu życia do źródła zbawienia

Fyda_1024x1024.jpg
Autor:
Adrian Fyda
Krew Chrystusa.png
opr. PCh24.pl

Choć w Starym Testamencie spożywanie krwi było surowo zakazane, to Chrystus nie tylko polecił Apostołom pić swoją Krew, lecz – co więcej – uczynił to warunkiem życia wiecznego. Czy Zbawiciel zniósł starotestamentalne Prawo, czy raczej doprowadził je do pełni?

Krew utożsamiana z życiem

Współczesnemu człowiekowi krew kojarzy się przede wszystkim z medycyną. Wiemy, że transportuje tlen do komórek organizmu, znamy rodzaje krwinek, a wyniki badań krwi pomagają diagnozować wiele chorób.

Izraelici nie posiadali tak rozwiniętej wiedzy medycznej. Dostrzegali jednak prostą zależność: gdy człowiek lub zwierzę traciło krew, następowała śmierć. Krew była więc dla nich znakiem życia. Zresztą także z dzisiejszej perspektywy nie jest to bezpodstawne – przecież zgodnie z tradycyjnym kryterium sercowo-oddechowym śmierć stwierdza się po ustaniu pracy serca i oddechu, czyli wtedy, gdy krew przestaje krążyć w organizmie.

Zakaz spożywania krwi

Zróbmy to razem!

Skoro krew oznaczała życie, a życie należy do Boga, dlatego Pan – najpierw przez Noego, a później przez Mojżesza – zakazał spożywania krwi. Nie była ona uważana za coś nieczystego. Wręcz przeciwnie – była tak święta, że człowiekowi nie wolno było jej spożywać. Zakaz ten pojawia się wielokrotnie na kartach Starego Testamentu:

Jeżeli ktoś z domu Izraela albo spośród przybyszów, którzy osiedlili się między nimi, będzie spożywał jakąkolwiek krew, zwrócę oblicze moje przeciwko temu człowiekowi spożywającemu krew i wyłączę go spośród jego ludu. Bo życie ciała jest we krwi (…). Bo życie wszelkiego ciała jest we krwi jego – dlatego dałem nakaz synom Izraela: nie będziecie spożywać krwi żadnego ciała, bo życie wszelkiego ciała jest w jego krwi. Ktokolwiek by ją spożywał, zostanie wyłączony (Kpł 17,10-11.14).

Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia (Rdz 9,4).

Ale się wystrzegaj spożywania krwi, bo we krwi jest życie, i nie będziesz spożywał życia razem z ciałem. Nie będziesz jej spożywał, ale jak wodę na ziemię ją wylejesz (Pwt 12,23-24).

Krew ocalenia

W historii Narodu Wybranego symbolika krwi stopniowo nabierała coraz głębszego znaczenia. Po raz pierwszy wyraźnie widzimy to podczas nocy paschalnej, gdy Izraelici opuszczali Egipt. Pokropienie odrzwi domów krwią baranka przynosiło ocalenie od śmierci pierworodnych. Krew stała się więc nie tylko znakiem życia, lecz także znakiem ocalenia:

I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. (…) Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka aż po bydło, i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu  – Ja, Pan. Krew posłuży wam do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską (Wj 12,7.12-13).

Krew Przymierza

Po przejściu przez Morze Czerwone Izraelici zawarli z Bogiem przymierze na Synaju, a jego pieczęcią stała się właśnie krew. Zanim bowiem Mojżesz otrzymał od Boga Dekalog, pokropił lud krwią na znak przymierza:

Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: „Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów” (Wj 24,8).

Krew Przebłagania

Krew zyskała jeszcze większe znaczenie, kiedy Pan Bóg przekazał Mojżeszowi wytyczne dotyczące składania ofiar, czego szczegółowy opis znajdujemy w pierwszych rozdziałach Księgi Kapłańskiej. Przepisy te określały kto, gdzie i w jaki sposób ma składać ofiary. Tym samym Bóg ustanowił uporządkowany kult.

Składając ofiary ze zwierząt, kapłani mieli pokropić ołtarz ich krwią, a w przypadku niektórych rodzajów ofiar – wylać ją na podstawę ołtarza. Kilka rozdziałów dalej dowiadujemy się dlaczego tak miało być – skoro krew była znakiem życia należącego do Boga, to właśnie przez nią miało odbywać się pojednanie:

Życie ciała jest we krwi, a Ja dopuściłem ją dla was [tylko] na ołtarzu, aby dokonywała przebłagania za wasze życie, ponieważ krew jest przebłaganiem za życie (Kpł 17,11).

Stary Testament przygotowaniem do Chrystusa

Czytając kolejne księgi Starego Testamentu, łatwo zauważyć, że znaczenie krwi stopniowo wzrastało. Swój szczyt osiągnęło ono jednak dopiero w Nowym Przymierzu ustanowionym przez Chrystusa. Znaczenie Jego krwi przekroczyło wszystko, co zapowiadały wcześniejsze ofiary.

Wydarzenia Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku nadały całej wcześniejszej symbolice ostateczny sens. Ostatnia Wieczerza oraz Ofiara Krzyża nie były zerwaniem ze Starym Testamentem, lecz jego wypełnieniem.

Widać zatem jasno, że rosnące znaczenie krwi w historii Izraela było przygotowaniem do jedynej i doskonałej Ofiary Chrystusa oraz ustanowienia Eucharystii.

Noc Ostatniej Wieczerzy

Podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystus przemienił wino w swoją Krew i polecił Apostołom pić ją „na Jego pamiątkę”. Czy oznaczało to złamanie starotestamentalnego zakazu spożywania krwi? Nie. Dawne ograniczenie wynikało z faktu, że krew oznaczała życie należące do Boga, którego człowiekowi nie wolno było sobie samowolnie przywłaszczać.

W Eucharystii sytuacja jest jednak zupełnie inna – to nie człowiek przywłaszcza sobie krew, lecz sam Bóg daje mu swoją Krew jako napój. Tylko Chrystus mógł powiedzieć: „Pijcie z niego wszyscy”, ponieważ dał ludzkości nie krew zwierzęcia ani człowieka, lecz swoje własne życie jako dar dla świata. Nie jest to więc zniesienie dawnego prawa, lecz jego doskonałe wypełnienie.

Co więcej, Jezus uczynił spożywanie swojego Ciała i Krwi warunkiem życia wiecznego. Mówi o tym wyraźnie w mowie eucharystycznej zapisanej w szóstym rozdziale Ewangelii według św. Jana:

Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6,53-58).

Szósty rozdział Ewangelii św. Jana ma szczególne znaczenie teologiczne. Łączy on bowiem cud rozmnożenia chleba z zapowiedzią Eucharystii oraz z mową eucharystyczną Jezusa. W ten sposób Chrystus przygotowuje uczniów na wydarzenia Ostatniej Wieczerzy, podczas której rzeczywiście przemieni chleb i wino w swoje Ciało i Krew. Mowa eucharystyczna stanowi zarazem mocny argument przeciwko protestanckiej interpretacji Eucharystii jako jedynie symbolu. Słowa Zbawiciela wskazują bowiem, że nie chodzi jedynie o duchowe czy metaforyczne przyjmowanie Ciała Pańskiego, lecz o rzeczywiste spożywanie Jego Ciała i Krwi pod postaciami chleba i wina.

Ofiara Krzyża

Pełne znaczenie symboliki krwi objawiło się jednak dopiero na Golgocie. Tak jak krew baranka paschalnego ocaliła Izraelitów od śmierci, tak Krew Chrystusa przelana na krzyżu przynosi wybawienie od grzechu i śmierci wiecznej.

Od tej chwili starotestamentalne ofiary utraciły swoją skuteczność, ponieważ zostały wypełnione przez jedyną i doskonałą Ofiarę Chrystusa. Nie ma już potrzeby składania w ofierze kozłów czy cielców, a nawet gdyby ktoś to uczynił, ofiary te nie mogłyby już zgładzić grzechów (!)

Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką – to jest nie na tym świecie – uczyniony przybytek, ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego i osiągnął wieczne odkupienie. Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu – pisze autor Listu do Hebrajczyków (Hbr 9,11-14).

Kilka wersetów dalej dodaje:

Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej [świątyni], ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga, ani nie po to, aby się wielekroć sam miał ofiarować, jak arcykapłan, który co roku wchodzi do świątyni z krwią cudzą, gdyż w takim przypadku musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków, aby zgładzić grzech przez ofiarę z samego siebie (Hbr 9,24-26).

Przytoczony fragment Nowego Testamentu jasno dowodzi, że przebłagania za grzech dokonuje już nie krew zwierząt, lecz wyłącznie Krew Chrystusa przelana raz na zawsze na krzyżu. My zaś możemy korzystać z tego wielkiego daru przystępując do sakramentu spowiedzi świętej. Jak mówił abp Fulton Sheen w jednej ze swoich nauk rekolekcyjnych:

Za każdym razem, gdy kapłan podnosi rękę w konfesjonale, spływa z niej krew. Za każdym razem, gdy grzeszymy, naszą nadzieją na natychmiastowe odpuszczenie jest odwołanie się do Krwi Chrystusa.

Nabożeństwo do Najdroższej Krwi Chrystusa

Do reformy kalendarza liturgicznego w 1969 roku, Najdroższą Krew Chrystusa czczono specjalnym świętem obchodzonym 1 lipca, co wciąż praktykują wierni przywiązani do tradycyjnej formy Mszy Świętej. Niestety w nowym kalendarzu liturgicznym tajemnica ta została połączona z uroczystością Bożego Ciała, tworząc jedną uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Teksty liturgiczne na ten dzień skupiają się jednak na tajemnicy Eucharystii, co oznacza, że tajemnica Najdroższej Krwi Pańskiej została niejako pominięta.

Z tym świętem wiązała się również piękna tradycja poświęcenia całego lipca Najdroższej Krwi Chrystusa oraz odmawiania Litanii do Krwi Chrystusa. Może warto dziś do tej praktyki powrócić. Tak jak maj jest miesiącem nabożeństw maryjnych, a czerwiec poświęcony jest Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, tak również lipiec mógłby stać się czasem szczególnej modlitwy do Najdroższej Krwi Chrystusa i ponownego odkrywania tajemnicy naszego odkupienia.

Adrian Fyda

Fyda_1024x1024.jpg
Autor:
Adrian Fyda
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: