23 sierpnia 2020

Religijny pejzaż Białorusi. Jak dziś wygląda duchowa kondycja „sowieckiej Albanii”?

(Prawosławny Sobór Ducha Świętego w Mińsku (dawniej świątynia katolicka). FOT.:Hanna Zelenko/CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0))

Najnowsze wydarzenia na Białorusi, w których niemałą rolę odgrywa czynnik religijny, są okazją do przyjrzenia się mapie wyznaniowej tego kraju. Jest ona w znacznym stopniu podobna do państw sąsiednich, zwłaszcza Ukrainy i częściowo Rosji (przewaga prawosławia wśród ludzi wierzących i znaczący udział katolików), ale też występują tu pewne różnice w porównaniu do sąsiadów.

 

Trudna spuścizna

Jedna z najważniejszych cech szczególnych dzisiejszej Białorusi sięga jeszcze czasów sowieckich: wśród 15 republik związkowych, tworzących ówczesny Kraj Rad, Białoruś uchodziła za najbardziej zateizowaną i najbardziej wrogo nastawioną do religii – nazywaną ją nawet niekiedy „sowiecką Albanią” w nawiązaniu do polityki władz w Tiranie, które w 1967 ogłosiły swój kraj „pierwszym ateistycznym państwem na świecie” i zakazały wyznawania jakiejkolwiek religii. Władze w Mińsku tak mocno pilnowały świeckiego charakteru swej republiki, że bardzo niechętnie spoglądały na pokazywanie się duchowieństwa prawosławnego z metropolitą Filaretem na czele w sutannach (riasach) nawet podczas propagandowych uroczystości oficjalnych, np. składania wieńców w Dniu Zwycięstwa (9 maja).

 

Ślady tamtych ograniczeń i uprzedzeń dają o sobie znać jeszcze dzisiaj, choć w zmienionej postaci. Według Religijno-Informacyjnej Służby Ukrainy (RISU), Białoruś należy do najbardziej zeświecczonych krajów postsowieckich (choć – dodajmy od siebie – „palmę pierwszeństwa” dzieli zapewne z Estonią i być może jeszcze jakimś państwem). Proces odradzania się życia religijnego przebiegał i przebiega tu znacznie wolniej i powierzchowniej niż np. na Ukrainie czy w Rosji, nie mówiąc o republikach kaukaskich i środkowoazjatyckich, gdzie wiara zachowała się jeszcze lepiej.

 

Stan dzisiejszy

Choć trudno dokładnie ocenić stopień religijności tamtejszego społeczeństwa ze względu m.in. na niewielką ilość systematycznych i wiarygodnych badań socjologicznych, można przyjąć, że za wierzących uważa się ok. 60 proc. mieszkańców kraju, podczas gdy na sąsiedniej Ukrainie wskaźnik ten przekracza 80 proc. Jednocześnie prawie 95 proc. obywateli Białorusi zalicza się do jakiegoś wyznania czy religii, to znaczy, że co najmniej kilkanaście procent ludności przyznaje się do określonego wyznania ze względów nie tyle duchowych, ile raczej kulturowych i/lub jako część swej tożsamości narodowej lub politycznej.

 

Z ostatnich, jak dotychczas, badań socjologicznych, przeprowadzonych w latach 2010-12, wynika, że 81-83 proc. Białorusinów uważa się za prawosławnych (z uwzględnieniem powyższych zastrzeżeń), 10-12 – za katolików, a przedstawiciele innych wyznań i religii stanowią od 1,5 do 6 proc. ludności. Dane te różnią się dość znacznie od liczby zarejestrowanych wspólnot poszczególnych Kościołów i religii. Na przykład okazuje się, że w kraju jest 1567 parafii prawosławnych, co stanowi 49 proc. wszystkich wspólnot, 512 społeczności zielonoświątkowców (16 proc.), 479 parafii katolickich (15 proc.), 286 baptystów (9 proc.), 73 adwentystów, 55 charyzmatycznych (po ok. 2 proc.). Pozostałe gminy to m.in. staroobrzędowcy, grekokatolicy, luteranie, świadkowie Jehowy oraz Żydzi i muzułmanie-sunnici. Wśród tych ostatnich są zarówno migranci z innych republik postsowieckich, jak i miejscowi, głównie potomkowie osiedlonych tam przed wiekami Tatarów.

 

Liczby powyższe wskazują na bardziej świadome wyznawanie swej wiary u katolików niż u prawosławnych, którzy utożsamiają się nie tyle z Egzarchatem Białoruskim, podległym Patriarchatowi Moskiewskiemu, ile raczej z kontekstem kulturowym i z przynależnością do wschodniosłowiańskiej grupy narodów prawosławnych. Według RISU jest to tzw. „prawosławie kulturowe”, typowe dla przestrzeni postsowieckiej. Również właśnie na Białorusi występuje zjawisko „prawosławnego ateisty” – człowieka, który nie wierzy w Boga, ale utożsamia się z prawosławiem właśnie po to, aby potwierdzić swą przynależność do wschodnich Słowian. Takim szczególnym „ateistą” jest m.in. obecny prezydent tego kraju Alaksandr Łukaszenka.

 

Portal zwraca uwagę na pewne podobieństwa między Białorusią a Ukrainą – w obu tych republikach bardziej religijne są ich części zachodnie, które przed wojną należały do Polski. W przypadku Białorusi są to obwody brzeski i grodzieński, gdzie jest znacznie więcej parafii i istnieje bogatsza infrastruktura religijna niż np. w obwodach mohylowskim i homelskim. Niższy w porównaniu z Ukrainą poziom religijności wynika też, zdaniem RISU, z ogólnie wysokiego stopnia urbanizacji jej północnego sąsiada.

 

Najwięcej parafii prawosławnych istnieje w obwodzie brzeskim – 375, następnie w mińskim – 346 i witebskim – 272, a najmniej w obwodzie mohylewskim – 127. Katolicy najwięcej parafii mają w obwodzie grodzieńskim – 174 (zaledwie o 20 mniej niż prawosławni), znacznie mniej w mińskim – 96 i witebskim – 93, najmniej w homelskim – 17 i mohylowskim – 23. Protestanci (przede wszystkim baptyści i zielonoświątkowcy) mają swe wspólnoty głównie w obwodach brzeskim – 254 i mińskim – 185.

 

Trochę historii

Prawosławie – największe liczebnie wyznanie na Białorusi – dotarło na te ziemie (podobnie jak do dzisiejszej Rosji) z Rusi Kijowskiej. Po najazdach tatarskich w XIII wieku i politycznym upadku Kijowa biskupi przenieśli się do Włodzimierza nad Klaźmą, a następnie do Moskwy. W owym czasie – do drugiej połowy XV wieku – często zmieniały się granice polityczne i kościelne – a wraz z nimi tytuły i zakres władzy zwierzchników religijnych na tym obszarze. Na przykład urzędujący w Moskwie metropolici jeszcze do 1448 używali tytułu „kijowskich i całej Rusi”. W 10 lat potem patriarcha konstantynopolski zreorganizował struktury kościelne Wielkiego Księstwa Litewskiego (WKL; w jego skład wchodziły m.in. ziemie dzisiejszej Białorusi) i odtąd tamtejszy metropolita prawosławny nosił tytuł „kijowskiego, halickiego i całej Rusi”. Od 1461 na czele Cerkwii w Moskwie stał już „metropolita moskiewski i całej Rusi”. W 1686 metropolię kijowską Konstantynopol przekazał Patriarchatowi Moskiewskiemu i tym samym Białorusini weszli w skład Rosyjskiej Cerkwii Prawosławnej (RCP).

 

Wcześniej, w 1596 duża część tamtejszych wiernych przystąpiła do świeżo wówczas zawartej Unii Brzeskiej; dość szybko ponad 40 proc. mieszkańców WKL stała się unitami (późniejsza nazwa – grekokatolicy), a na obszarze dzisiejszej Białorusi wskaźnik ten wynosił nawet 75 proc. Dopiero, po rozbiorach, gdy ziemie te weszły w skład Cesarstwa Rosyjskiego, na tzw. Soborze Połockim w 1839 roku grekokatolików włączono siłą do RCP, co zresztą wywołało wielkie sprzeciwy w ich środowisku; w efekcie duża część Białorusinów przeszła do Kościoła katolickiego, byleby tylko nie być rosyjskimi prawosławnymi. Na przykład w dzisiejszym rejonie sopoćkińskim w obwodzie grodzieńskim wszyscy grekokatolicy, którzy mieli zostać przymusowo wcieleni do RCP, stali się rzymskimi katolikami.

 

Po I wojnie światowej, gdy ziemie te weszły w skład Rzeczypospolitej, sytuacja grekokatolików poprawiła się, ale mimo wszystko nie odzyskali oni swej dawnej liczebności. Po II wojnie, gdy obszar ten znalazł się w granicach ZSRR, w 1946 roku nastąpiła ponowna likwidacja Kościoła greckokatolickiego i włączenie jego wyznawców w skład RCP. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych, już po upadku Kraju Rad, Kościół ten mógł się odrodzić i wyjść z podziemia, ale obecna liczba jego wiernych jest niewielka – ocenia się, że jest ich niespełna 10 tys. w ponad 15 parafiach.

 

Kościół łaciński jest tradycyjnym wyznaniem na Białorusi. Misjonarze zachodni przybywali tu już na przełomie I i II tysiąclecia, ale rzeczywista i aktywna obecność chrześcijaństwa zachodniego na tych ziemiach sięga końca XIV wieku, po zawarciu Unii Krewskiej w 1385 roku między Koroną Polską a Wielkim Księstwem Litewskim. W XVIII wieku katolicy rzymscy stanowili ok. 40 proc. ludności WKL. Obecnie zamieszkują oni całą Białoruś, ale ponad 60 proc. z nich żyje na Grodzieńszczyźnie.

 

Protestanci na tych ziemiach pojawili się już w XVI wieku w wyniku bliskości WKL do luterańskich Prus. Miejscowa szlachta chętnie sympatyzowała z luteranizmem, jednakże większą popularnością cieszył się tam kalwinizm m.in. dzięki wsparciu, jakiego udzielał mu książę Mikołaj Radziwiłł. Zbudowano wtedy wiele świątyń protestanckich. Ale już pod koniec tegoż stulecia rozpoczęła się na tych ziemiach kontrreformacja katolicka i protestantyzm reformacyjny przygasł. Ożywienie protestantyzmu, lecz już w jego wydaniu ewangelicznym, rozpoczęło się pod koniec XIX wieku dzięki napływowi osadników niemieckich na Polesie. Powstały tam wówczas pierwsze wspólnoty baptystów-sztundowców; potem działalność ta jeszcze nieco się ożywiła po I wojnie światowej, gdy ziemie te należały do Polski.

 

Obecna sytuacja

Po uznawanych za sfałszowane wyborach prezydenckich 9 sierpnia rozpoczęły się w całym kraju masowe manifestacje i protesty, w których czynnik religijny odgrywa dość istotną rolę – choć nie tak dużą jak na Ukrainie w czasie demonstracji na kijowskim Majdanie Niepodległości w latach 2013-14. Najbliżej manifestujących był i jest od początku Kościół katolicki, który jednoznacznie potępił oszustwa wyborcze i próby siłowego przywrócenia porządku przez władze. Metropolita mińsko-mohylowski abp Tadeusz Kondrusiewicz zażądał zwolnienia zatrzymanych i wstrzymania represji oraz zaproponował zwołanie okrągłego stołu z udziałem rządu i opozycji w celu rozwiązania problemu.

 

Jeszcze dalej posunął się biskup witebski Oleh Butkiewicz, mówiąc, że „systemy oparte na krwi nigdy nie były silne w historii, a sprawiedliwość zawsze odpłacała temu, kto łamał wszelkie normy ludzkie, nie mówiąc o Bożych”.

 

Tymczasem zarówno Patriarchat Moskiewski, jak i podległa mu Białoruska Cerkiew Prawosławna – Egzarchat Białoruski (BCP – EB) bardzo szybko pospieszył z przesłaniem gratulacji „wybranemu” na nową kadencję Alaksandrowi Łukaszence. Patriarcha Cyryl i białoruski egzarcha metropolita Paweł zrobili to już nazajutrz, gdy tylko życzenia wysłał do Mińska prezydent Rosji Władimir Putin. Później Paweł, widząc protesty i krwawe rozprawy z ich uczestnikami, spróbował jakoś zatrzeć to pierwsze wrażenie. Tłumaczył, że wysłał swe życzenia, nie wiedząc jeszcze o działaniach milicji i OMON-u. Nie zmieniło to jednak oburzenia większości białoruskich prawosławnych, którzy nie po raz pierwszy przekonali się, jak bliskie są powiązania hierarchii ich Cerkwii ze strukturami władzy.

 

Solidarność z Białorusinami wyraził natomiast m.in. zwierzchnik niezależnej od Moskwy Prawosławnej Cerkwii Ukrainy (PCU) metropolita Epifaniusz, który wygłosił do nich orędzie po białorusku na tle flagi biało-czerwono-białej. Obok słów sympatii i współczucia zachęcił ich, aby podjęli w Konstantynopolu starania na rzecz uzyskania autokefalii, takiej, jaką 6 stycznia 2019 otrzymała PCU.

 

Nie była to jedyna taka propozycja, gdyż również na samej Białorusi od czasu do czasu rozlegają się głosy o niezależności ich Kościoła. W odpowiedzi na nie prezydent Łukaszenka ostrzegł ostatnio, że gdyby doszło do ogłoszenia autokefalii, wywołałoby to wojnę religijną i domową, niszcząc „pokój i zgodę międzyreligijną”, jaką – według niego – szczyci się Białoruś.

 

 

KAI (Krzysztof Gołębiowski)

MWł

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie