19 marca 2021

Rodzice nie chcą nauki zdalnej dla najmłodszych dzieci. Zalewają szkoły pismami

(Fot. Pixabay)

Od 22 marca, w całym kraju wraca nauka zdalna również dla uczących się do tej pory stacjonarnie lub hybrydowo uczniów klas I-III. Decyzja ta wywołała poruszenie wśród części, którzy skierowali w tej sprawie pisma do dyrekcji szkół, w których proszą o organizację nauki ich dzieci w szkolnych murach. Według portalu Interia.pl dyrektorzy mogą, ale nie muszą przystać na ich prośbę.

 

Według cytowanych przez serwis Interia.pl rodziców powrót do nauki zdalnej jest wielką szkodą dla dzieci. Wielu z nich pracuje przez co dziecko musi zostać samo w domu. Dzieci spędzają wiele godzin przed komputerem. Programy, na których się uczą bardzo często się zawieszają. Zdarza się, że nie rozumieją poleceń nauczycieli. Do tego dochodzi  brak ruchu i wiele innych czynników, które negatywnie odbijają się na zdrowiu fizycznym i psychicznym dzieci.

 

Portal zauważa, że w mediach społecznościowych krążą wzory wniosków do dyrekcji szkół. Rodzice powołują się w nich m.in. na przepisy z października 2020 roku, które zobowiązywały dyrektorów do organizacji nauczania stacjonarnego lub zdalnego w szkole tym uczniom, którzy np. ze względu na niepełnosprawność lub warunki bytowe nie mogą uczyć się zdalnie z domu.

 

Problem w tym, że te przepisy zostały zmienione. Jak czytamy w najnowszym komunikacie Ministerstwa Edukacji i Nauki, „dyrektor szkoły ma obowiązek organizowania nauczania zdalnego lub stacjonarnego na terenie szkoły ze względu na rodzaj niepełnosprawności ucznia lub – ma taką możliwość – ze względu na inne przyczyny uniemożliwiające uczniowi naukę zdalną w domu”.

 

Oznacza to, że w przypadku, gdy rodzic ucznia zgłosi brak możliwości uczestnictwa w zajęciach zdalnych z domu, ale nie z powodu niepełnosprawności, wówczas zorganizowanie przez dyrektora zajęć stacjonarnych lub umożliwienie uczestnictwa w zajęciach zdalnych ze szkoły nie będzie obowiązkiem dyrektora.

 

Rodzice nie chcą się już godzić się bezkrytycznie na to, co robi rząd. Wymyślono w MEiN zwrot „nauczanie zdalne”, który stał się zamiennikiem do edukacji dzieci i młodzieży. Rządzącym wydaje się, że wystarczy wydać rozporządzenie i wszystko gra. Tak już nie jest. Rodzice twierdzą, że w konstytucji mają zapewnioną bezpłatną edukację swoich dzieci. A tutaj kolejny raz wymaga się od nich wyposażenia w sprzęt komputerowy, internet, miejsce do nauki. W tej chwili emocje rodziców są ogromne i ja to rozumiem – mówi Dariusz Zelewski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Kartuzach.

 

Zdalną naukę dla wszystkich uczniów Ministerstwo Edukacji i Nauki przewiduje co najmniej do 9 kwietnia.

 

Źródło: Interia

TK

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(17)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy