13 stycznia 2018

Rozruchy w Chile. Bieda w kraju – „winien” Kościół!

(Demonstracja aktywistek lewicy przed katedrą w Santiago de Chile. Fot. Reuters/Forum)

Zapowiadana na 15 stycznia wizyta Franciszka w Chile sprowokowała miejscowe ruchy lewicowe do gwałtownych zamieszek. Demonstranci zajęli nuncjaturę apostolską, skąd po ponad pół godzinie usunęła ich policja. Obrzucili też bombami domowej roboty cztery kościoły w różnych punktach stolicy.

 

Pretekstem do przemocy było przeznaczenie przez władze zbyt wysokich, według inicjatorów zadym, nakładów na sfinansowanie wizyty.

 

Siedzibę watykańskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego, które będzie rezydencją Franciszka przez cały czas jego pobytu w tym kraju, okupowała grupa członków stowarzyszenia Andha Chile, kierowanego przez byłą kandydatkę na urząd prezydencki Roxanę Mirandę. Organizacja ta ma charakter populistyczny, a znaczną część jej członków stanowią bezrobotni i bezdomni. Za ich działaniami stoją problemy nie polityczne czy religijne, ale finansowe.

Tu, w Chile panuje bieda, pedofilia, zabójstwa i nikt nic nie ma, ale wydaje się miliony na osobistość religijną – napisała Miranda na Twitterze. Zapowiedziała, że zajęcie nuncjatury to dopiero początek walki. Wrzuciła również do internetu filmik, pokazujący, jak funkcjonariusze sił bezpieczeństwa wchodzą do placówki watykańskiej, mimo oporu manifestantów. W 30 minut później w sieci pojawił się nowy film z informacją, że protestujący zostali zatrzymani i przesłuchiwani na posterunku policyjnym w stołecznej dzielnicy Providencia.

Według nie do końca potwierdzonych danych, koszty związane z wizytą papieża wyniosły około 10 milionów pesos (to mniej więcej 57,4 tys. złotych), z czego 70 procent wydzielił rząd, a resztę Kościół.

Równolegle do akcji w nuncjaturze w kilku miejscach Santiago doszło do podpaleń (lub usiłowania podpalenia) czterech kościołów. Trzy z nich zostały poważnie uszkodzone, przede wszystkim ich bramy wejściowe i frontony. Jeden zamach udało się udaremnić, gdy przed sanktuarium Chrystusa Ubogiego znaleziono butelkę z benzyną.

Kapłan posługujący w jednej z zaatakowanych świątyń, powiedział w miejscowej rozgłośni, że widział przez okno grupę młodych ludzi, wykrzykujących obraźliwe słowa pod adresem Kościoła i ujadanie psa, a następnie zobaczył płomienie. Zaczął wówczas wraz z proboszczem i okolicznymi mieszkańcami gasić ogień, który jednak zdążył wyrządzić znaczne szkody.

Przedstawiciele archidiecezji stołecznej wyrazili „głęboki smutek i ból z powodu tych faktów, sprzecznych z duchem pokoju, towarzyszącym wizycie papieskiej”. Wezwali sprawców tych czynów do „zastanowienia się nad koniecznością przestrzegania szacunku i tolerancji przez wszystkich, aby budować ojczyznę braterską”.

Ustępująca prezydent kraju Michelle Bachelet ostro potępiła te akcje protestacyjne. Podkreśliła, że „rząd uczynił wszystko, co mógł, aby pomóc w zaplanowaniu i organizacji podróży papieskiej”. Wymieniła zwłaszcza wysiłki podjęte na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa, ułatwienia dostępu do miejsc spotkań Franciszkiem i przemieszczania się wiernych. Zachęciła do przyjęcia papieża „w klimacie szacunku” oraz do „przeżycia tej wizyty w duchu poszanowania, solidarności i radości”.

Ale akty agresji i podpaleń kościołów, głównie katolickich, nie są tylko „specjalnością” Santiago, gdyż w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, szczególnie kilku ostatnich lat, zaatakowano bądź spalono w całym kraju około 36 miejsc kultu, łącznie z małymi kaplicami. Sprawcami większości tych czynów byli członkowie ludu Mapuczów – jednej z najliczniejszych tubylczych grup etnicznych w całej Ameryce Łacińskiej. W Chile mieszka ich ponad półtora miliona, co stanowi prawie 10 proc. miejscowej ludności. Od lat domagają się oni uznania swych praw i uczynienia z tego kraju państwa dwunarodowego, a także zwrotu ziem, zabranych im w ciągu przeszło pięciu wieków i znajdujących się obecnie najczęściej w rękach spółek ponadnarodowych lub zagranicznych właścicieli ziemskich.

Mimo że nie nastawieni szczególnie wrogo wobec Kościoła, który zresztą często występuje w ich obronie, to jednak aby nagłośnić i uwidocznić swe akcje protestacyjne, Mapucze zaczęli podpalać świątynie katolickie, częściowo też protestanckie. Ich działania terrorystyczne wzmogły się szczególnie u progu przyjazdu papieża, gdy oczy świata zwrócone są na Chile. W ten kontekst wpisują się też ostatnie wydarzenia w stolicy, łącznie z okupacją nuncjatury, chociaż bezpośrednimi ich sprawcami nie byli tym razem Mapucze.

 

 

Źródło: KAI

RoM

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie