20 listopada 2017

Saudowie namawiają Izrael do wojny z Iranem. Tel Awiw chwali się relacjami z sunnitami

(Zdjęcie ilustracyjne. fot.copyright (c) Flash90 2014 / FORUM)

„Mamy związki, niektóre z nich są tajne, z wieloma państwami arabskimi i muzułmańskimi” – oznajmił w niedzielę izraelski minister energii Yuval Steinitz. Jego uwagi pojawiły się w tym samym dniu, w którym Arabia Saudyjska wraz z sojusznikami na pospiesznie zwołanej sesji Ligi Arabskiej w kwaterze głównej w Kairze wydała oświadczenie potępiające Iran.

 

Minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Adel al-Jubeir ostrzegł Teheran, że Rijad „nie zawaha się bronić swojego bezpieczeństwa narodowego, aby zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom”.

 

Wcześniej, w czwartek szef izraelskich sił zbrojnych udzielił wywiadu, wskazując, że Izrael jest gotów przyłączyć się do Arabii Saudyjskiej, by powstrzymać regionalne wpływy Iranu. „Jesteśmy gotowi wymienić się doświadczeniami z umiarkowanymi krajami arabskimi i informacjami wywiadowczymi, aby stawić czoła Iranowi” – mówił gen. Gadi Eisenkot w rzadkim wywiadzie dla portalu Elaph, należącego do saudyjskiego biznesmena.

 

Eisenkot przyznał, że Izrael i Arabia Saudyjska „zgadzają się”, iż Iran jest największym zagrożeniem dla Bliskiego Wschodu. Na pytanie, czy Rijad i Tel Awiw zaangażowały się w jakąkolwiek wymianę informacji na temat Iranu, izraelski generał powiedział: „Jesteśmy gotowi dzielić się informacjami, jeśli to konieczne. Istnieje wiele wspólnych interesów między nami”.

 

Zwrócił także uwagę, że chociaż Arabia Saudyjska i Izrael nie miały formalnych stosunków, oba narody nigdy nie były bezpośrednio w stanie wojny. Potwierdzając komentarze generała, armia izraelska podała, że ​​był to pierwszy tego typu wywiad od 2005 roku dla arabskich mediów.

 

W ubiegłą środę prezydent Iranu Hassan Rouhani oskarżył Saudów, że poprosili Izrael o zbombardowanie Libanu, nazywając to „haniebnym” działaniem. Eisenkot zapewnił jednak, że Izrael nie ma zamiaru „inicjować” konfliktu z Hezbollahem.

 

„Stoimy ramię w ramię z krajami umiarkowanego obozu w świecie arabskim, wobec radykalnego islamu” – mówił z kolei w zeszłym tygodniu premier Izraela Benjamin Netanjahu w parlamencie. „Myślę, że ta rosnąca bliskość i konsultacje są przede wszystkim dobre dla bezpieczeństwa, a ostatecznie dla pokoju” – dodał.

 

Premier Izraela na spotkaniu z organizacjami żydowskimi w USA w 2016 r. zapewniał o bardzo dobrych relacjach nie tyko z Jordanią i Egiptem, ale także z sunnickimi państwami Zatoki Perskiej.

 

Minister energii w niedzielnym wywiadzie zastrzegł, że na prośbę drugiej strony, nie może wymieniać państw arabskich, z którymi jego kraj utrzymuje bliskie relacje.

 

Szyicki Hezbollah – w związku z kryzysem w Libanie – oskarżył Arabię Saudyjską, iż pchnęła Izrael do ataku na jego bojówki. Arabia Saudyjska i Izrael nie mają oficjalnych stosunków dyplomatycznych. Jednak oba kraje są bardzo zaniepokojone rosnącymi wpływami Iranu na Bliskim Wschodzie.

 

Netanjahu wielokrotnie mówił z dumą o rosnącym zbliżeniu z „umiarkowanymi państwami arabskimi”. Napięcia między Arabią Saudyjską a Iranem nasiliły się w ostatnich tygodniach w związku z kryzysem politycznym w Libanie, wywołanym przez Saudów, gdzie współrządzi szyicki Hezbollah.

 

Lider Hezbollahu, Hassan Nasrallah powiedział 10 listopada, że ​​„miał informację, iż Arabia Saudyjska poprosiła Izrael o atak na Liban”. W zeszłym tygodniu prezydent Iranu Hassan Rouhani powtórzył ten zarzut.

 

 

Źródło: am-monitor.com, timesofisrael.com

AS

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie