9 kwietnia 2021

Stawką jest jedność Kościoła. Amerykańscy intelektualiści o niemieckiej drodze synodalnej

Papież powinien zainterweniować. Tak przynajmniej uważają amerykańscy teolodzy i intelektualiści, wskazując, że konsekwencje obecnego buntu nad Renem mogą przypominać te znane z czasów reformacji – czytamy na łamach „National Catholic Register”.

 

W sprawie niemieckiej „drogi” katoliccy biskupi Stanów Zjednoczonych zachowują milczenie, przeciwnie do uczonych, którzy wskazują, że sytuacja jest już poważna i Stolica Apostolska powinna podjąć zdecydowane kroki. „Sytuacja panująca w Niemczech zbliża się do finału, znajduje się w krytycznym momencie pontyfikatu papieża Franciszka” – komentuje Chad Pecknold, wykładowca teologii systematycznej na Uniwersytecie Ameryki. „Papież jest narzędziem jedności, a pod jego okiem obserwować można wyrazy sprzeciwu ze strony niemieckich biskupów porównywalne z tymi, które w Niemczech obserwowano w wieku XVI” – podkreślił. Jak dodał, Niemcy nie wydają się ustępować na rzecz oczekiwań Rzymu nawet o centymetr.

 

Amerykańscy intelektualiści zwracają uwagę na istotny aspekt. Początkowo, krajowym impulsem „drogi synodalnej” były doniesienia dotyczące przestępstw seksualnych duchowieństwa, dopiero później charakter postępowania uległ zmianie, a jako jego cel wyznaczono listę „reform”, które stałyby się wiążące dzięki aprobacie niemieckich purpuratów. Przedmiotem „reform” miała być katolicka ocena praktyk homoseksualnych, ekumenizm, hierarchia kościelna i rola kobiet w Kościele – aż po kapłaństwo kobiet. Realizacja tego projektu oznaczałaby formalną schizmę, amerykańscy uczeni katoliccy są tego w pełni świadomi.

 

„National Catholic Register” przypomina o dwóch interesujących wydarzeniach z roku 2019. W czerwcu 2019 roku papież Franciszek zwrócił się do niemieckich biskupów, ostrzegając, że kurs obrany na drodze synodalnej służyć będzie pomnożeniu zła. We wrześniu tego samego roku kard. Marc Ouellet, prefekt kongregacji ds. biskupów, przesłał list kard. Reinhardowi Marxowi, ówczesnemu przewodniczącemu niemieckiej konferencji biskupów. Ouellet podkreślił, że efekty drogi synodalnej nie mają żadnej mocy wiążącej, na co kard. Marx odpowiedział najzwyczajniej, że „droga” będzie kontynuowana. Obydwie interwencje zostały całkowicie zignorowane.

 

15 marca 2021 roku Kongregacja Doktryny Wiary wydała z kolei odpowiedź na wątpliwości dotyczące możliwości błogosławienia związków osób tej samej płci. „Szeroko interpretowana jako próba sprawdzenia niemieckiego programu reform, odpowiedź ta skłonił wielu zachodnich przywódców kościelnych do zakwestionowania wyjaśnień Kongregacji Doktryny Wiary. Pośród tych głosów znalazł się i głos kard. Christopha Schönborna z Wiednia, członka »rady kardynałów« papieża Franciszka i samej Kongregacji Doktryny Wiary, redaktora Katechizmu Kościoła Katolickiego za czasów pontyfikatu Jana Pawła II” – czytamy.

 

Niemcy z kolei ujawnili „Tekst fundamentalny”, mający określać kierunek dyskusji na „drodze synodalnej”. W dokumencie tym, pełnym wymownych treści, przeczytać można także i to, że „nie istnieje jedna prawda świata religijnego, moralnego i politycznego, a żadna forma myśli nie może sobie rościć prawa do ostatecznego autorytetu”. Oceniając cały tekst George Weigel doszedł do wniosku, że oto Niemcy osiągnęli już moment otwartej apostazji, a papież powinien zainterweniować w celu ograniczenia skali zniszczeń. Wiegel, tak jak i inny katoliccy intelektualiści, z którymi skontaktował się „National Catholic Register”, kwestionowali dotychczasową politykę Watykanu, która umożliwiła rozwój wypadków nad Renem.

 

„Stawką jest jedność Kościoła – ocenia kanonista ks. Goran Jovicic – Papież powinien zaangażować się w dialog, ale także zaprosić ich do publicznego złożenia katolickiego wyznania wiary, a to dlatego, że oni już prezentowali publiczne oświadczenia”. Duchowny podkreśla, że to bardzo ważny aspekt, gdyby biskupi zostali wezwani do zaprezentowania publicznej autokorekty, to byłby to ważny sygnał dla katolickiego świata. Nawet gdyby wezwanie to pozostało bez odpowiedzi, to byłby to sygnał wskazujący, że Watykan nie zamierza się wszystkiemu jedynie przyglądać.

 

Kto ponosi odpowiedzialność za obecny stan niemieckiego Kościoła? Tu amerykańscy uczeni prezentują różne opinie. Podkreślanie swej oddzielności względem Rzymu jest rzeczą starszą niż pontyfikat Franciszka, zresztą – rzeczą wielokrotnie analizowaną na łamach portalu PCh24.pl. Jednakże nacisk, jaki papież Franciszek kładł i wciąż kładzie na „synodalność” stworzył nowe warunki, format w ramach którego kultywowana jest dziś niemiecka niezgoda na katolickie Magisterium. Russell Shaw, autor książki pt. „Eight Popes and the Crisis of Modernity”, ocenia, że odpowiedzialność ponoszą także i poprzedni papieża, a dokładnie wiąże się ona z realizowaną przez nich polityką nominacyjną. Aby dobrze zrozumieć naturę tego problemu, należałoby przeanalizować procesy prowadzące z jednej strony do mianowania niemieckich hierarchów na stanowiska w strukturach watykańskich, a z drugiej samych nuncjuszy posyłanych do krajów niemieckojęzycznych.

 

Chad Pecknold zauważa równocześnie, że pod pewnymi względami wypadki ostatnich lat przyniosły… jasność. Synodalność ujawniła realnie istniejące podziały i linie, po których przebiegają. Istotny jest jednak i sam historyczny kontekst wydarzeń, stan duchowieństwa i wiernych. „Lokalne synody w czasie reformacji i po niej, organizowane przez św. Karola Boromeusza i innych biskupów, odnowiły Kościół” – zauważa ks. prof. Emery de Gaál. W obecnym, postmodernistycznym kontekście osiągnięcie takiego rezultatu jest o wiele trudniejsze… Zwłaszcza w Niemczech – podkreśla duchowny – które są tak silnie ukształtowane przez świeckie ideologie, a tradycja apostolska Kościoła bywa postrzegana jako opresyjny system, tworzący przywileje dla mężczyzn.

 

Ks. Emery de Gaál zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Już sam sztandarowy dokument niemieckiej drogi synodalnej ukazuje zapaść niemieckiego katolicyzmu. Dlaczego? Potwierdza zanikanie wiary w prawdę mówiącą o relacji między naturą a łaską. Najzwyczajniej, rosnąca liczba nominalnych katolików nie uznaje istnienia łaski, sakramenty są w ich perspektywie znakami odnoszącymi się wyłącznie do ich wewnętrznego, zakorzenionego w nich dobra. W tej perspektywie sakramenty nie niosą ze sobą łaski, nie posiadają znaczenia, a równocześnie odrzucana jest wiara w rzeczywistość grzechu.

 

Źródło: National Catholic Register

mat

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(5)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie