16 kwietnia 2021

Szczyt USA-Japonia i inicjatywa konkurencyjna wobec chińskiego Pasa i Szlaku?

W czwartek premier Japonii udał się do Waszyngtonu na bezpośrednie rozmowy z przywódcą Stanów Zjednoczonych. Amerykanie wiążą z nimi wielkie nadzieje. Prezydent Joe Biden chce pozyskać silne wsparcie Japonii w konfrontacji z Chinami, tymczasem Pekin to najważniejszy partner handlowy Tokio.

Premier Yoshihide Suga ma rozmawiać z prezydentem Joe Bidenem w piątek w sprawie „niezwykle ważnego sojuszu” i bardziej asertywnej postawy wobec Pekinu. W marcu Japonię odwiedziło dwóch czołowych urzędników USA, sekretarz stanu i szef Pentagonu. Jednocześnie wzięli oni udział w szczycie przywódców sojuszu Quad: USA, Japonii, Australii i Indii. Zasadnicze przesłanie było takie, by wysłać silny sygnał do Pekinu odnośnie „zjednoczonego frontu” w czasie rosnącego zaniepokojenia postawą wojskową Chin.

Podróż japońskiego premiera jest postrzegana jako wyraźny „znak, że Stany Zjednoczone przywiązują najwyższą wagę do regionu Azji Wschodniej w swojej dyplomacji” – zaznaczył Kunihiko Miyake, prezes japońskiego think-tanku Foreign Policy Institute. – Oznacza to, że Waszyngton podziela teraz obawy Japonii dotyczące dramatycznej zmiany w strategicznym środowisku Azji Wschodniej, jakie nastąpiły w ciągu ostatniej dekady – komentował Miyake, były urzędnik japońskiego MSZ. Japonia już nieraz alarmowała z powodu morskiej ekspansji Chin i rozbudowy armii. Tokio protestowało także publicznie przeciwko obecności chińskich statków wokół spornych wysp Senkaku/Diaoyu.

Obaj przywódcy mają wydać wspólne oświadczenie, potwierdzające, że administrowane przez Tokio wyspy są chronione na mocy traktatu o bezpieczeństwie między Japonią a Stanami Zjednoczonymi. Być może pojawią się odniesienia do łamania praw człowieka w Hongkongu i Xinjiangu. Istnieje jednak także szereg kwestii spornych w relacjach między USA a Japonią – przypomina Kyoji Yanagisawa, prezes Międzynarodowego Instytutu Geopolityki w Japonii. Dodaje, że Tokio obawia się nazbyt asertywnej postawy Waszyngton i chciałoby zachować większą ostrożność. – Wpływ nasilających się napięć między USA i Chinami na Japonię, sąsiada Chin, będzie znaczący zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego, jak i ekonomicznego – wyjaśnia Yanagisawa, dodając, że Tokio musi w umiejętny sposób stać się mediatorem między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.

Niedawno Japończycy wzywali do „pokoju i stabilizacji w Cieśninie Tajwańskiej”. „Financial Times” z kolei donosi, że Waszyngton chce wspólnego oświadczenia odnoszącego się do Tajwanu, które byłoby pierwszym oświadczeniem przywódców USA i Japonii w tej sprawie od 1969 roku. Tajwan (formalnie nazywa się Republiką Chińską) jest niezależny od Chin kontynentalnych od czasu wojny domowej w 1949 r. Pekin uważa Tajwan za zbuntowaną prowincję „jednych Chin” i nie wykluczył siłowego przejęcia kontroli nad wyspą. Co więcej, kilka dni po objęciu urzędu przez Joe Bidena w USA Pekin poddał nową administrację testowi, wysyłając samoloty bojowe w kierunku Tajwanu. Osiem bombowców i cztery myśliwce naruszyły przestrzeń powietrzną wyspy.

Pokaz chińskiej siły nastąpił kilka dni po zaprzysiężeniu Bidena i opublikowaniu znacznie przed czasem strategii administracji USA dotyczącej Indo-Pacyfiku, w której ponownie wezwano do obrony Tajwanu. Strategia administracji Trumpa dotycząca Indo-Pacyfiku, która ma być kontynuowana i ulepszana pod rządami Bidena, zakłada, że Stany Zjednoczone opracują i wdrożą strategię obronną zdolną do: „(1) odmówienia Chinom trwałej dominacji powietrznej i morskiej wewnątrz pierwszego łańcucha wysp konfliktu; (2) obrony państw należących do pierwszego łańcucha wyspiarskiego, w tym Tajwanu; i (3) zdominowania wszystkich domen poza pierwszym łańcuchem wysp”.

Japonia próbuje znaleźć balans w relacjach z Chinami, z którymi – poza sprzecznymi niektórymi interesami – posiada dobre relacje handlowe. Pekin jest partnerem handlowym numer jeden dla Tokio, dlatego japońscy politycy nie są skłonni poprzeć sankcji ekonomicznych za łamanie praw człowieka w Chinach – wskazuje Robert Dujarric, ekspert ds. Azji Wschodniej z Temple University w Japonii. – Jeśli Stany Zjednoczone przygotowują się do sankcji gospodarczych lub środków odwetowych wobec Chin, być może będzie wywierana presja na Japonię, aby w nich uczestniczyła, co im się nie spodoba – dodał Dujarric. Japonia raczej skupi się na tym, co może zrobić z innymi narodami, aby „skłonić Chiny do stania się odpowiedzialnym członkiem społeczności międzynarodowej”.

Premier Suga w artykule w opiniotwórczym „Wall Street Journal” zasugerował, że jego wizyta „zademonstruje przywództwo dwóch krajów w kierunku wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku”. Podczas spotkania zarówno Biden, jak i Suga będą rozmawiać także o innych obszarach współpracy, w tym o polityce klimatycznej i zapewnieniu stabilnych dostaw półprzewodników. Być może dojdzie do zawarcia umowy w sprawie chipów i uniknięcia problemu ich scentralizowanej produkcji w Chinach. Wizyta ma pomóc japońskiemu liderowi poprawić wizerunek w kraju.

W polityce obecnej administracji amerykańskiej Japonia pełni bardzo ważną rolę. Waszyngton próbuje odbudować sojusze i mobilizuje inne kraje do współpracy, by rzucić wyzwanie Chinom oraz geostrategicznej inicjatywie Pasa i Szlaku. Mówi się, że Biden chce pozyskać Japonię w celu zaproponowania alternatywnej inicjatywy dla obszaru Indo-Pacyfiku. Chodzi o skupienie się na projektach infrastrukturalnych wysokiej jakości, takich, jak: sieć 5G i „czysta energia”. Chińska Inicjatywa Pasa i Szlaku to ambitny program budowy fizycznej i cyfrowej infrastruktury, która łączy setki krajów od Azji przez Bliski Wschód, Afrykę po Europę.  – Stworzenie alternatywy dla chińskiej inicjatywy Pasa i Szlaku jest ważne dla ogólnej agendy polityki zagranicznej Bidena w regionie Indo-Pacyfiku – wskazuje Neil Thomas, analityk ds. ryzyka w firmie Eurasia Group. – Wynika to z faktu, że najlepszym sposobem konkurowania Waszyngtonu z wpływami gospodarczymi Pekinu w regionie Indo-Pacyfiku jest zaoferowanie bardziej atrakcyjnej opcji rozwoju – dodał.

Jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej Biden krytykował Chiny, że poprzez projekt Pasa i Szlaku finansują budowę „brudnej” infrastruktury zasilanej paliwami kopalnymi i zapowiedział, że wraz z sojusznikami zaoferuje konkurencyjną inicjatywę, skupiając się na projektach energetycznych niskoemisyjnych. Japonia to ważny sojusznik USA w Azji. Sojusz strategiczny, obejmujący USA, Japonię i Indie, miałby być amerykańskim sposobem przeciwdziałania wpływom Chin. Między innymi dlatego sekretarz stanu Antony Blinken i sekretarz obrony Lloyd Austin odwiedzili Tokio, by spotkać się ze swoimi japońskimi odpowiednikami w zeszłym miesiącu i przekonywać ich do bardziej asertywnego zachowania wobec Pekinu.

W zeszłym tygodniu chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi zalecił w rozmowie telefonicznej swojemu japońskiemu odpowiednikowi Toshimitsu Motegi, by „Japonia patrzyła na rozwój Chin z bardziej pozytywnym nastawieniem”. Jednocześnie szef chińskiej dyplomacji skrytykował wspólne oświadczenie USA i Japonii wydane podczas wizyty Blinkena i Austina w Tokio, krytykujące zachowanie Chin w Hongkongu, Xinjiangu i na Morzu Południowochińskim. Zdaniem ministra, oświadczenie było „niezgodne z istniejącym porządkiem międzynarodowym”. Co więcej, Pekin uznał, że głęboko ingeruje ono w wewnętrzne sprawy i „złośliwie atakuje” chińską politykę zagraniczną. Według Grupy Eurasia, Japonia przestanie wspierać stanowisko USA w kwestiach praw człowieka i polityce selektywnego „odłączania” się od chińskiej gospodarki.

Rzecznik Białego Domu Jen Psaki podkreśliła, że wizyta lidera Japonii będzie pierwszą osobistą wizytą zagranicznego przywódcy, co odzwierciedla „wagę”, jaką Amerykanie przywiązują do „dwustronnych stosunków z Japonią oraz przyjaźni i partnerstwa z Japończykami”. Ten szczyt ma silne poparcie ponadpartyjne. Senat wydał specjalną rezolucję, podkreślającą, że sojusz z Japonią jest „kamieniem węgielnym globalnego pokoju i stabilności”. Ze swej strony Japończycy podkreślili, że kluczowymi celami spotkania będzie wzmocnienie stosunków dwustronnych, zasygnalizowanie siły sojuszniczej relacji i potwierdzenie współpracy. Tokio chciałoby powrotu do negocjacji umowy o partnerstwie transpacyficznym. „Washington Post” podkreśla, że Japonia – trzecia największa gospodarka na świecie – jest kluczowym partnerem dla USA, ponieważ „administracja Bidena dąży do przebudowy polityki zagranicznej i reorientacji na Azję Wschodnią oraz zarządzania trudnymi stosunkami z Chinami. Japonia może być również coraz bardziej skłonna wyjść poza cichą dyplomację i przyłączyć się do USA, potępiając łamanie praw człowieka w Chinach i Mjanmie”.

Państwa te – według waszyngtońskiego dziennika – również dążą do poważnych zmian w polityce klimatycznej i energetycznej. Premier Suga twierdzi, że japońska gospodarka stanie się zeromisyjna do 2050 r. Jego poprzednik Abe miał niewiele zrobić w celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Zarzucano mu, że promuje elektrownie węglowe. „Stawka jest wysoka – pisze „Washington Post” –  piątkowy szczyt przedstawi program współpracy i nada ton dwustronnym relacjom pod rządami dwóch przywódców”.

Źródło: news18.com, washingtonpost.com

Agnieszka Stelmach

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie