19 września 2019

Szef Ukraińskiego IPN zdymisjonowany. Czy dojdzie do zmiany polityki historycznej?

(Wołodymyr Wjatrowycz. FOT.:Ukraine Crisis Media Center/YouTube)

Rada Ministrów Ukrainy zwolniła z stanowiska szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wjatrowycza. To wynik klęski nacjonalistów i Europejskiej Solidarności byłego prezydenta Petra Poroszenki w wyborach prezydenckich. Ugrupowanie nowego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego przyjęło na razie łagodniejszy kurs, a zmiana w kierownictwie Ukraińskiego IPN daje szansę na ocieplenie relacji m.in. z Polską w kwestia oceny wydarzeń w XX wieku.

 

Wołodymyr Wjatrowycz objął funkcję szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej w marcu 2014 roku, na fali protestów na kijowskim Majdanie, które doprowadziły do władzy Petra Poroszenkę i otwarły drogę na polityczne salony osobom o skrajnie nacjonalistycznych poglądach. IPN w Kijowie pod kierownictwem Wjatrowycza prowadził nacjonalistyczną propagandę i gloryfikował zbrodniarzy z UPA, jednocześnie protestując przeciw polskiej ustawie o IPN, w której nie podobało im się karanie za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów.

 

Znany z antypolskich inicjatyw Wjatrowycz już wiosną zapowiadał, że po zakończeniu pracy w IPN zajmie się polityką. Deklarację taką złożył widząc malejącą popularność Bloku Petra Poroszenki i samego ówczesnego prezydenta, który mocno wspierał zarówno samego Wjatrowycza, jak i obrany przez niego kurs przepojonej nacjonalizmem „edukacji historycznej”. To z inicjatywy UIPN w wielu lokalnych samorządach rosło poparcie dla gloryfikacji członków OUN – UPA, którzy byli zapraszani na uroczystości jako bohaterowie walk o niepodległość. Wołodymyra Wjatrowycza wskazuje się też jako inicjatora objęcia pomocą państwa żyjących do dzisiaj członków UPA i nadania im uprawnień kombatanckich. Na byłego szefa UIPN wskazuje się także jako na inicjatora zablokowania prac ekshumacyjnych na grobach Polaków poległych na terenach dzisiejszej Ukrainy, co miało być odwetem za likwidację nielegalnych pomników UPA na terenie Polski.

 

Polityka historyczna, w której Wjatrowycz współdziałał z Petrem Poroszenką, cieszyła się poparciem głównie w zachodniej Ukrainie – tam gdzie najlepsze wyniki w wyborach osiągnął były prezydent. Jednak polityka Poroszenki, także gospodarcza, budziła coraz większe kontrowersje i przegrana – najpierw jego, a potem jego ugrupowania w wyborach parlamentarnych – oznaczała bliski koniec kariery Wjatrowycza jako szefa UIPN.

 

Jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej Wjatrowycz skrytykował pozytywną wypowiedź przedstawiciela sztabu Wołodymyra Zełenskiego na temat dorobku Polski po 1989 roku, którą podano za wzór zmian i wychodzenia z komunizmu. Wobec państwa polskiego Wjatrowycz zajmował nieprzejednane stanowisko. Popierający kurs Wjatrowycza nacjonaliści ze Swobody zimą 2018 roku przeprowadzili protesty przed polskimi placówkami dyplomatycznymi na Ukrainie, wznosząc hasła „Przyjdzie Bandera – wprowadzi porządek”, „OUN-UPA, pamiętamy, szanujemy, naśladujemy”. Sam szef IPN w Kijowie wielokrotnie wyrażał się krytycznie wobec polskich działań upamiętniających ofiary ludobójstwa na Wołyniu. Wjatrowyczowi przeszkadzał nawet powrót rzeźb lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa na Łyczakowie. Pochodzący z tego miast Wjatrowycz stwierdził, że sama obecność rzeźb lwów na cmentarzu, gdzie pochowani są polscy żołnierze i obrońcy Lwowa, jest prowokacją. Jego zabiegi były na tyle skuteczne, że do dzisiaj lwy na Cmentarzu Obrońców Lwowa pozostają zasłonięte szpetną obudową. Dalszy los lwów z Cmentarza Obrońców Lwowa będzie wskaźnikiem rzeczywistej woli odwilży w stosunkach polsko-ukraińskich.

 

 

Źródła: TSN.ua / Wysokij Zamok / UINP.gov.ua

JB

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie