11 maja 2021

U nas strefy wolne od ideologii LGBT, a w Paryżu… tęczowa „wolność” i ataki na Polskę

((Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: unsplash.com (Teddy Österblom)))

U nas strefy wolne od ideologii LGTB, a w Paryżu strefa „wolności LGBTQI+” i przy okazji wyborów regionalnych atak na Polskę.

Na łamach dziennika lewicowego „Liberation 7 maja 2021 roku ukazał się apel deputowanych prezydenckiej partii LREM z wezwaniem o większe „zaangażowanie w walkę z wszelkimi formami przemocy i dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną lub tożsamość płciową”. To odpowiedź na rezolucje PE z 11 marca, która wzywała do uznania całej Unii Europejskiej za „strefę wolności dla osób LGBTQI”, ale i echo akcji polskich samorządów, które wystąpiły w obronie instytucji rodziny demolowanej przez ideologię. W gruncie rzeczy chodzi jednak o… wybory regionalne. We francuskiej stolicy bez wsparcia „tęczowych” trudno o dobry wynik. Od czasu homoseksualnego mera Betranda Delanoe władze miejskie stały się niemal „zakładnikami” tego lobby.

Autorzy petycji zaczynają od stwierdzenia, że „atakowane są prawa i wolności osób LGBTQI + w Europie”, a „w ostatnich latach jesteśmy świadkami odradzającego się zorganizowanego polowania na czarownice przeciwko rzekomej „ideologii LGBTQI +”. Ich zdaniem „wymaga to naszej zdecydowanej i bezkompromisowej i jednomyślnej reakcji przeciwko instytucjonalizacji homofobii, która jest jeszcze bardziej nie do przyjęcia w sercu Europy, tej samej Europy, którą budujemy razem każdego dnia od ponad pięćdziesięciu lat jako wyspę demokracji i humanizmu chroniącą narody zjednoczone w tych emancypacyjnych wartościach”. Jednym pozytywem jest tu jak się okazuje umieszczenie także Polski w „centrum” Europy, bo do niedawna francuskie media zawsze kwalifikowały nas gdzieś na wschodzie kontynentu.

Dalej politycy francuskiej partii prezydenckiej wskazują wprost,  że „w ciągu ostatnich dwóch lat ponad 100 polskich miast i regionów przyznało sobie prawo do deptania wolności ludzi bycia tym, kim są i do kochania tego, kogo chcą. Miasta te przyjęły rezolucje deklarujące, że są wolne od ‘ideologii LGBT’. Te niedopuszczalne czyny są rzeczywistością nie tylko w Polsce. Jak pokazują liczby, dyskryminacja ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową pogorszyła się i w Paryżu, Francji i w całej Unii Europejskiej: w 2012 roku 37% osób LGBTQI + twierdziło, że czuje się dyskryminowane, a w 2019 już 43%”. Ciekawe, bo nie są to dane z Polski, tylko z samej Francji, która tak dzielnie walczy z „fobiami”.

Dalszy ciąg apelu wskazuje jednak na źródło tego donosu: „W marcu 2021 r. odwiedził Polskę Clément Beaune, sekretarz stanu ds. europejskich. Wizyta w Kraśniku, zadeklarowanym jako obszar ‘bez ideologii LGBT’ była dla niego niemożliwa. Dzięki rozmowom z działaczami i osobistościami z lokalnej społeczności, które walczą o prawa LGBT +, był w stanie rzucić światło na te ataki na podstawowe wartości Unii Europejskiej”. Okazuje się, że to znowu niejaki Bart Staszewski, ten od wieszania tabliczek z rzekomymi „strefami wolnymi od LGBT” przy wjazdach do polskich miast. Zapewne do powstania tego listu przyczyniło się też to, że Warszawa nie potraktowała zbyt poważnie wizyty i „interwencji” homoseksualnego ministra z Francji.

Dalej autorzy gratulują sobie, że jednak „pod koniec kwietnia Kraśnik wycofał swoją rezolucję przeciwko prawom osób LGBT”, bo był to „prawdziwy krok naprzód w walce, która musi trwać”. Przypominają też zasługi w tej dziedzinie rządu Francji, w którym od 2017 roku ówczesna minister ds. równości Marlène Schiappa, „rozpoczęła wpieranie spraw LGBTQIA+” i „realizowała plan walki z homofobią i nienawiścią”.

Przypominają też inne „zasługi” rządu; w którym jej następczyni Elisabeth Moreno, w listopadzie 2020 r. przedstawiła „krajowy plan działania na rzecz równych praw, przeciwdziałania nienawiści i dyskryminacji osób LGBTQI+”. Dodają, że te sprawy zostały postawione „na szczycie agendy ministerstwa i działań na rzecz budowania społeczeństwa, które jest zarówno bardziej integracyjne, jak i bardziej chroniące wszystkich naszych współobywateli”. I tylko „homofobia” jakoś dziwnie im rosła.

Dalej mamy też laurkę dla Paryża, który „zawsze popierał ten ideał tolerancji i wolności, walcząc ze wszystkimi formami dyskryminacji fobicznych LGBTQI+”. Zgodnie z prawdą dodają, że Paryż „wspierał stowarzyszenia i działaczy, zorganizował Gay Games Paris 2018, w których wzięło udział ponad 10 000 uczestników z całego świata”. Dodajmy, że francuska stolica zajmowała się nie tylko  „wielką sprawą walki z seksizmem i fobiami LGBTQI+”, ale i podejmowała działania, by było to miasto „gay friendly”. Zresztą w samym merostwie zasiada cały legion wyznawców tej ideologii.

List opublikowany w „Liberation” kończy się uzasadnieniem: „dlatego też, wspierając osoby LGBTQI+ prześladowane w Polsce, na kilka dni przed międzynarodowym dniem przeciwko LGBTQI-obiom, nasz postępowy i europejski ruch pragnie z największą mocą potwierdzić swoje głębokie przywiązanie do walki ze wszystkimi formami przemocy i dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną lub tożsamość płciową w Paryżu, Francji, Europie i na całym świecie”.

Sygnatariuszami są politycy LREM, w dużej części przedstawiciele „tęczowego środowiska”. Poza Guérinim, są to m.in. senator tej partii Julien Bargeton, radny Pierre-Yves Bournazel ze stowarzyszenia „Paris Agir”, znana z walki z „mową nienawiści” i zapędów cenzorskich urodzona w Togo deputowana Laetitia Avia, deputowany Gilles Legendre i cała grupa paryskich radnych tej partii.

Kontekstem dla tego dziwnego listu są niewątpliwie wybory regionalne i walka prezydenckiej partii o elektorat lewicy. Powołują się przy tym na dane o wzroście zjawiska „nietolerancji”, ale to tylko kolejny dowód na tezę, że im więcej ideologii LGTB aplikowanej na siłę społeczeństwu i prób jego „oduraczania”, tym większa do niej niechęć. „Postępaki” nie są w stanie zrozumieć tej zależności i zawsze widzą lekarstwo w postaci aplikowania jeszcze większej dawki „tęczowej” propagandy. Wycieranie sobie przy tej okazji „gęby” Polską, pokazuje, że nowa „Międzynarodówka” nie odpuści i jest dość mściwa. Poważny kraj mógłby coś im odpowiedzieć, np. o wtrącaniu się w nieswoje interesy…, ale może lepiej spuścić tu zasłonę milczenia.

Internauci komentowali zresztą tenartykuł stwierdzeniami, że „mniejszość myśli, że jest już większością” i dodawali, że to co na francuskiej prowincji budzi uśmiech, w regionie stołecznym jest rzeczywiście częścią „programu” politycznego. Było też o tym, że „koncentracja głupich ludzi przyśpiesza w dużych miastach, a w szczególności w Paryżu”. Inni pytali, czy LREM nie ma innych priorytetów w tak trudnym czasie? Dużą część komentarzy jednak redakcja musiała… usunąć, co samo w sobie też jest przecież komentarzem.

BD

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(5)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie