29 marca 2021

USA: sąd po stronie archidiecezji waszyngtońskiej. Nie można ustalać limitów wiernych w kościołach

(źródło: pixabay.com)

Sąd federalny w Waszyngtonie zakazał ograniczania liczby uczestników nabożeństw w archidiecezji waszyngtońskiej. Władze sanitarne, powołując się na epidemię koronawirusa, zezwoliły na udział w nabożeństwach wiernych przy maksymalnym obłożeniu miejsc do 25 proc. pojemności świątyni i obecności nie więcej niż 250 osób niezależnie od wielkości świątyni.

 

Sędzia Trevor McFadden z Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych dla Dystryktu Kolumbii wydał zakaz egzekwowania ograniczeń pojemności kościołów. „Pozwanym, ich agencjom, pracownikom i następcom na urzędzie niniejszym zakazuje się egzekwowania 250-osobowych i 25-procentowych ograniczeń pojemności w odniesieniu do domów modlitwy prowadzonych przez Rzymskokatolickiego Arcybiskupa Waszyngtonu, o ile wymaga się od Archidiecezji, by nie wpuszczała osób, które chciałyby wejść do środka, przy przestrzeganiu jednocześnie wszystkich innych ograniczeń dystryktu i własnych związanych z pandemią” – stanowi nakaz.

 

W Waszyngtonie do świątyń mogło wejść maksymalnie 250 osób, niezależnie od ich wielkości. Na terenie archidiecezji znajduje się Bazylika Narodowego Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia – największy kościół w Ameryce Północnej – która może pomieścić aż 6 tys. osób w swoim górnym kościele.

 

Zgodnie z decyzją sądu do świątyń może wejść taka liczba osób, która pozwala zachować – wymagany przez władze sanitarne – dystans. Sędzia McFadden podkreślił, że ograniczenia w Waszyngtonie dotyczące domów modlitwy były dyskryminujące w porównaniu z traktowaniem instytucji świeckich. – Chociaż ograniczenia dotyczące przepustowości w Dystrykcie nie są tak surowe jak w Nowym Jorku, nadal dyskryminują one domy modlitwy – stwierdził  McFadden. Dodał, że podczas gdy dostęp do kościołów w Waszyngtonie był ograniczony do maksymalnie 250 osób, duże sklepy „nie podlegały żadnym ograniczeniom dotyczącym maksymalnej pojemności”.

 

W ich przypadku władze sanitarne nałożyły „ograniczenia w zakresie niezbędnym dla bezpieczeństwa” i wymagano „sporządzenia planów zapewniających bezpieczny dystans społeczny między osobami”.

 

„W praktyce oznacza to – zauważył sędzia – że kościoły Archidiecezji muszą przestać przyjmować parafian, gdy zapełnią się w jednej czwartej, ale Whole Foods lub Target mogą przyjąć tylu klientów, ilu chcą, spełniając jednocześnie wymogi dystansu społecznego” – napisał.

 

Kapłani z archidiecezji w uzasadnieniu pozwu podkreślili, że „25-procentowe i 250-osobowe ograniczenia w dystrykcie nie miałyby zastosowania do kościołów, gdyby sprzedawały towary zamiast głosić Ewangelię”.  

 

W świątyniach wciąż obowiązuje nakaz dystansowania i noszenia masek. Spośród 50 stanów jedynie Waszyngton utrzymał limit frekwencji w świątyniach. Po ostatniej decyzji sądu w żadnym stanie nie ma tego limitu.

 

Jeszcze w listopadzie ub. roku sędzia Sądu Najwyższego Samuel Alito zauważył, że pod pretekstem „pandemii” wprowadzono „niewyobrażalne” ograniczenia wolności religijnej. Coś absolutnie wcześniej nie do pomyślenia.

 

Sędzia, który jest postrzegany jako konserwatysta, na spotkaniu Towarzystwa Federalistycznego mówił, że nie lekceważy powagi kryzysu ani nie krytykuje żadnych urzędników za ich reakcję. Zauważył jednak, że: „Nigdy wcześniej nie widzieliśmy ograniczeń tak surowych, rozległych i długotrwałych, jak te, których doświadczyliśmy przez większą część roku 2020”.

 

– Kryzys COVID – mówił – posłużył jako swego rodzaju konstytucyjny test warunków skrajnych. Alito, który został mianowany sędzią SN przez republikańskiego prezydenta George’a W. Busha w 2006 roku, odniósł się do ograniczeń dotyczących zgromadzeń religijnych. – Pomyśl o nabożeństwach! Kościoły zamknięte w Niedzielę Wielkanocną, synagogi zamknięte na Paschę w Jom Kipur  – alarmował. – Boli mnie, gdy to mówię, ale w niektórych kręgach wolność religijna szybko staje się prawem wzgardzonym – dodał.

 

Sędzia wskazywał, że wolność słowa jest również zagrożona. Apelował, by bronić tych wolności, aby nie stały się „prawami konstytucyjnymi drugiego rzędu”.

 

Sędzia Alito już wcześniej, w 2016 zwracał uwagę, że de facto wprowadza się cenzurę i tłumi wolność słowa pod pretekstem „unikania obrażania wrażliwości politycznej w kwestiach takich jak płeć, rasa i religia”.

 

Ubolewał, że z powodu „poprawności politycznej” stworzono listę tematów, o których teraz nie mogą mówić studenci, profesorowie i pracownicy. – Nie można powiedzieć, że małżeństwo jest związkiem jednego mężczyzny i jednej kobiety – grzmiał. – Do niedawna tak myślała zdecydowana większość Amerykanów. Teraz uważane jest to za fanatyzm – ubolewał.

 

Źródło: catholicnewsagency.com, reuters.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(1)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie