O. Wawrzyniec Maria Waszkiewicz: Do czego jest młodość?

mlodosc.jpg
Image by Ud Melz from Pixabay

„Nie wierzcie tym, którzy powiedzą wam, że młodość jest stworzona do zabawy: młodość nie jest stworzona do przyjemności, lecz do bohaterstwa. Prawdą jest, że heroizm wymaga od młodego człowieka, aby oparł się pokusom, które go otaczają, uwierzył samotnie we wzgardzoną doktrynę, aby odważył się stawić czoła, bez cofania się o cal, kłótni, bluźnierstwu, szyderstwom, które wypełniają książki, ulice i gazety, by oprzeć się rodzinie i przyjaciołom, by być samemu przeciwko wszystkim, by być wiernym wbrew wszystkim. Ale „nabierzcie odwagi, jam zwyciężył świat!” Nie wierzcie, że zostaniecie umniejszeni, wręcz przeciwnie, będziecie cudownie umocnieni i wywyższeni. To dzięki cnocie stajemy się człowiekiem. Cnota moralna sprawi, że staniecie się nieugięci, szybcy, czujni, wnikliwi, czyści jak dźwięk trąbki i jaśniejący jak poranne słońce. Życie ukaże się wam pełne smaku i powagi, światem sensu i piękna."

Ten znany cytat z listu Paula Claudela do Jacques'a Rivière'a dobrze oddaje istotę nowowydanej książki Claritas (co po łacinie znaczy tyle co klarowność). Jej bohaterka boryka się ze straszliwym dla dążącego do świętości chrześcijanina poczuciem osamotnienia. Dużo w tym prawdy. Świętość nigdy nie jest modna, droga do niej jest zawsze wąska i niezbyt uczęszczana, a ci, którzy starają się nią iść, we wszystkich bodaj czasach stawali się niekiedy przedmiotem niekiedy okrutnych drwin. "Rzeczy małe są małe, ale wierność w rzeczach małych jest czymś wielkim" (św. Augustyn).

W przypadku Klary nie jest to tylko kwestia brania na serio przykazań i cnót; to także kwestia wyraźnego zewnętrznego różnienia się od rówieśników. Jakkolwiek dzisiejszy świat pełen jest apelów o tolerancję i akceptację wobec rozmaitych "inności", niezmienny od dekad trend sekularyzacyjny wyłącza zazwyczaj z zakresu tego wezwania osoby przywiązane do wartości chrześcijańskich. Niewątpliwie ten klimat pojawia się także niekiedy w grupach nastolatków. Sam pamiętam, wstyd przyznać, jak w późnej podstawówce dokuczaliśmy jednemu z kolegów tylko dlatego, że był pobożny. Myślę, że jego cierpliwość i modlitwa były jednym z czynników, które niżej podpisanego doprowadziły do nawrócenia. "Być dzielnym i umieć się różnić" - tak zatytułowano książkę o harcmistrzu Kamińskim. Mój przyjaciel z podstawówki był dzielny, umiał się różnić - i także dlatego jestem dziś katolikiem i kapłanem. Bohaterka Klarowności toczy swoją codzienną walkę właśnie o to: być dzielną i umieć się różnić. Nie ulec złudzeniu, że młodość jest dla zabawy, przeżywać ją w dążeniu do heroizmu.

Zróbmy to razem!

Obraz zawarty na kartach książki, jakkolwiek narysowany z celową ostrością, jest więc prawdziwy. Nie jest jednak całościowy - i na to trzeba także zwrócić uwagę. Otóż Klara nie jest aż tak samotna, jak może się wydawać. Coraz więcej młodych ludzi stawia właśnie na bezkompromisowe (oczywiście czasem ze zwykłą dla młodego wieku skłonnością do przesady) przywiązanie do wiary katolickiej. Nie można może powiedzieć, że rośnie pokolenie katolików przywiązanych do tradycyjnej wiary, liturgii i moralności, ale na pewno już niebawem będą oni stanowili liczący się odsetek wśród tych, którzy w ogóle pozostaną w Kościele. Już teraz bywa czymś zabawnym widok gorliwych katolików świeckich pchających niemal siłą swoich proboszczów ku twardszemu stanięciu na gruncie ortodoksji, ku głoszeniu nie tylko dobroludzizmu, ale i wiary wymagającej.

Kardynał Ottaviani miał w zwyczaju, kiedy jego ceremoniarz zagapił się, szeptać do niego: "powiedz mi, że mam uklęknąć". Otóż coraz częściej wierni świeccy w podobny sposób zwracają się do swoich pasterzy: "powiedzcie nam, że mamy uklęknąć". Powiedzcie, że mamy adorować. Że mamy pokutować. Że mamy apostołować. Że nasza wiara jest prawdziwa. Że piekło istnieje. Powiedzcie nam, że świętość jest skarbem, o który warto walczyć. I pokazujcie nam (palcem i przykładem!) drogę do niej!

Od długiego czasu obserwuje się w Polsce (i nie tylko) niepokojący trend większości kościelnych statystyk. Spada liczba katolików chodzących na niedzielne Msze. Mniej ludzi przystępuje do sakramentów. Patrząc z dłuższej perspektywy (zwłaszcza od boomu roku 1990), jest wyraźnie mniej powołań kapłańskich i zakonnych, wydaje się, że rośnie liczba porzuceń kapłaństwa itp.

Jest jednak jedna liczba, która wydaje się nieustannie (choć pomału) rosnąć - a to właśnie ona okaże się kluczowa dla przyszłości Kościoła. Nie dysponuję tu statystykami, zresztą trudno o narzędzie do przeprowadzenia statystyki tego rodzaju (trzeba by w tym celu grozić ludziom śmiercią) - nie mam jednak wątpliwości, że jest dziś w Polsce więcej katolików, dla których wiara jest prawdziwym skarbem drogocennym. Więcej jest takich, którzy w chwili próby wybraliby raczej śmierć aniżeli odstępstwo. Oczywiście, oni także są słabymi ludźmi - ale kochają. Nie są katolikami nie-dzielnymi, ale Bożymi wojownikami z krwi i kości. Gwoli ścisłości: nie obserwuję tego trendu wyłącznie w środowiskach związanych z liturgią tradycyjną. Jest to trend szerszy, w który wpisują się także potężne ruchy odradzającego się katolicyzmu męskiego, a także niektóre grupy odnowy charyzmatycznej. Jak i którędy Matka Boża poprowadzi swoje wojska, to jest oczywiście niewiadomą. Ale że je gromadzi - to pewne.

To nie Kościół dobiega końca. Zmierzcha raczej katolicka bylejakość. Osoby, dla których religia jest tylko reliktem, jakimś atawizmem, przywiązaniem do zwyczajów, odpadają w zatrważającym tempie. Pozostają ci, dla których jest ona życiem ich życia.

Jako zwykły "posoborowy" kapłan, odprawiający na co dzień nie tylko "starą", ale i "nową" Mszę Świętą (po węgiersku i słowacku) w niezachwianym poczuciu świętości i godziwości obydwóch, nie we wszystkim zapewne zgodziłbym się z młodą Klarą. Co więcej, protokół rozbieżności byłby zapewne całkiem obszerny i obejmowałby w pierwszej kolejności stosunek do tzw. lefebvryzmu. Nie zmienia to jednak faktu, że uważam tę publikację za bardzo cenną. Także dlatego, że nie mam jej za li tylko samotny krzyk, ale jednak za swoisty głos co najmniej znacznej części pokolenia młodych katolików. Tych, którzy prawdopodobnie nie dadzą sobie wydrzeć skarbu wiary i którzy zapewne pozostaną w Kościele na całe życie, gotowi cierpieć, żyć, pracować, a w potrzebie także umrzeć za wiarę.

Toteż mam nadzieję, że ta książka w skromnym bodaj stopniu trafi nie tylko do grupki już przekonanych (choć i to ma wartość, bo umacnia, redukuje efekt owego osamotnienia), ale także do księży i biskupów nie dostrzegających jeszcze dokonującego się przełomu (byłoby bardzo synodalnie wsłuchać się i w ten głos!). Mogłaby stać się zarazem sygnałem ostrzegawczym, jak i znakiem nadziei.

Zofia Witkowska, Claritas, wydawn. Rosa Mystica, Wrocław 2026, 132 stron, twarda oprawa, kolorowe ilustracje

 o. Wawrzyniec Maria Waszkiewicz

 Publikacja objęta patronatem portalu PCH24.pl.

claritas

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: