„Zginę, ale nie zdradzę”. Dla Polski zapłaciła najwyższą cenę

Inka fot IPN.jpg
Żołnierze 4. szwadronu 5. Wileńskiej Brygady AK. Białostocczyzna, lato 1945 r. Fot. IPN

W lipcu 1946 roku Danuta Siedzikówna ps. „Inka” trafiła do więzienia UB przy ulicy Kurkowej w Gdańsku. Po brutalnym śledztwie i pełnym fałszerstw procesie zaledwie 18-letnia polska patriotka została skazana na śmierć. Wyrok przez rozstrzelanie wykonano 28 sierpnia na terenie miejscowego  więzienia UB. Zanim kula odebrała jej życie, zdążyła zawołać: „Niech żyje Polska!”. Śmierć Inki od 80 lat przynosi obfity plon.

Danuta Siedzikówna przyszła na świat w miejscowości Olchówka niedaleko Narewki. Lata dziecięce przeżyła wraz z rodzicami i dwiema siostrami w leśniczówce Guszczewina. Jej ojciec był leśniczym, który bardzo aktywnie uczestniczył w życiu społecznym. Cała patriotyczna rodzina Siedzików była związana ze służbą leśną.

Ojca Wacława Siedzika w roku 1940 Sowieci wywieźli na Sybir. Wprawdzie udało mu się opuścić Rosję Sowiecką z armią gen. Andersa, ale wkrótce potem zmarł z wycieńczenia. Mamę „Inki” – Eugenię, Niemcy za działalność konspiracyjną w AK, rozstrzelali w roku 1943. Prawdopodobnie w lesie grabowieckim w okolicach Białegostoku. Niemcy zamordowali w tym lesie około 11 tysięcy osób. Pannami Siedzikównymi zajęła się babcia Aniela, do której, w przedśmiertnym liście „Inka” zwróciła się słynnymi już dziś słowami: „Zachowałam się jak trzeba”.

Zróbmy to razem!

Danka wraz z siostrą w grudniu roku 1943 wstąpiła do AK. Ostatnim oddziałem, w jakim służyła jako sanitariuszka, była 5. Wileńska Brygada Armii Krajowej dowodzona przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. – Inka była bardzo odważną dziewczyną. Pamiętam jak mi mówiła: „Józek, ja nigdy nie zdradzę. Zginę, ale nie zdradzę”. Dotrzymała słowa – wspominał swą koleżankę ze wspomnianej tu formacji kapitan Józef Rusak, ps. „Bylina” (1920 – 2021).

18-letnia Danuta w lipcu 1946 r. trafiła do więzienia UB przy ulicy Kurkowej w Gdańsku. Po brutalnym śledztwie i pełnym fałszerstw procesie „Inka” została skazana na śmierć. Wyrok przez rozstrzelanie, wykonano w gdańskim więzieniu UB. W chwili przed śmiercią zawołała jeszcze: „Niech żyje Polska!”.

W roku 2015 IPN (zespół pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka) odnalazł szczątki „Inki” na cmentarzu w Gdańsku. 28 sierpnia 2016 odbył się uroczysty państwowy pogrzeb Danuty Siedzikówny. Według woli rodziny, która po wojnie zmuszona była do przeniesienia się z Podlasia na Pomorze Gdańskie, spoczęła na cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku.

Postać sanitariuszki Danuty Siedzikówny coraz częściej inspiruje m.in. instytucje samorządowe czy państwowe do nadawania jej imienia ulicom, skwerom, szkołom, stawiania jej pomników. Władze samorządowe Białegostoku jednej z miejskich ulic odebrały imię agenta wywiadu sowieckiego Teodora Duracza, a uczyniły jej patronką „Inkę”. W Białymstoku jest też jej pomnik.

Znana jest akcja „Serce dla Inki”. Narodziła się, gdy na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku odnaleziono szczątki młodej bohaterki. Akcja ta, której pomysłodawcą i koordynatorem jest salezjanin ks. dr hab. Jarosław Wąsowicz, polega na zbieraniu od darczyńców biżuterii srebrnej, aby później móc ją przetopić na srebrne serca. Są one umieszczane w kościołach wraz z tablicami pamiątkowymi. Ksiądz Jarosław poświęcił też dzielnej sanitariuszce książkę pt. „Danuta Siedzikówna ps. „Inka” (1928 – 1946). Pamięć i tożsamość”.

W grupie bohaterów, jakimi są Żołnierze Wyklęci, szczególne miejsce zajmuje sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej Danuta Siedzikówna „Inka”. Ta skromna dziewczyna, która zginęła w komunistycznych kazamatach w Gdańsku przy ulicy Kurkowej, staje się dla młodzieży współczesnej bardzo wyrazistym znakiem patriotyzmu i bohaterstwa – powiedział nam kapelan Prezydenta RP.

Adam Białous

*****

Relacja Bruna Tymińskiego, wujka „Inki”, żołnierza AK (1924 – 2020) o ostatnich miesiącach życia Danusi Siedzikówny.

„To było w listopadzie roku 1945. Ona wówczas, po rozwiązaniu przez Łupaszkę 5. Brygady AK, co miało być tylko na okres zimy, ukrywała się gdzieś w jej rodzinnych stronach i zachorowała na zapalenie płuc. Wtedy przyjechała do mnie, do Białegostoku, gdzie wówczas mieszkałem na stancji i uczyłem się w liceum. Miała 40-stopniową gorączkę. Mieszkała u mnie około 10 dni, a że nie było tu jej jak u lekarzy leczyć, bo mogła wpaść w ręce UB, domowymi sposobami kurowała ją gospodyni tej stancji.

Później odwiozłem Dankę do mojej matki, a jej babci, która mieszkała wówczas w Nierośnie koło Dąbrowy Białostockiej. Danusia zaczęła nawet chodzić do gimnazjum w Nierośnie, gdzie jej babcia Helena Tymińska wtedy nauczała języków obcych. Jednak około Świąt Bożego Narodzenia UB aresztowało w Białymstoku Wiesię, siostrę Danki. Przyszła wtedy do mnie na stancję do Białegostoku jakaś pani i powiedziała: „proszę zawiadomić Dankę, że Wiesię aresztowano”. Dlatego pojechałem zaraz z Białegostoku do Nierośna, żeby ostrzec Dankę by uciekała z Nierośna i gdzieś się ukryła, bo Wiesia na torturach mogła przecież powiedzieć UB, gdzie jest Danka. Kiedy jej to tylko przekazałem, wówczas Danka od razu spakowała się i wyjechała. Umówiliśmy się wtedy na spotkanie w październiku 1946 u mojego znajomego w Gdańsku.

Potem okazało się, że Danka pod nazwiskiem Obuchowicz podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn w powiecie ostródzkim. Napisała nawet w tym okresie do Nierośna do swojej babki Heleny Tymińskiej kilka pocztówek. Słała w nich pozdrowienia i życzenia świąteczne. Miałem też informacje, że nawiązała kontakty z oddziałem podziemia operującym na terenie Pomorza Gdańskiego.

Do tego naszego październikowego spotkania w roku 1946 w Gdańsku oczywiście nie doszło, bo Danka już wówczas nie żyła. Ale ja o jej zamordowaniu przez UB dowiedziałem się z gdańskiej gazety, dopiero właśnie w październiku. To był dla mnie bardzo ciężki cios”.

Not. AB

 

 

61791.jpg
fot.Fot. Piotr Guzik / Forum

IPN szuka szczątków żołnierzy pierwszego oddziału bohaterskiej sanitariuszki „Inki”

We wtorek we wsi Podborowisko (woj. podlaskie) rozpoczęły się prowadzone przez IPN poszukiwania szczątków 10 żołnierzy z oddziału ppor. Stanisława Wołoncieja ps. „Konus”. Był to pierwszy oddział, w którym służyła, jako sanitariuszka, Danuta Siedzikówna „Inka”. Został on rozbity na łąkach wsi. W nierównej walce 20 żołnierzy oddziału ze 100 funkcjo...Czytaj dalej

 

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: