Ambasador USA w Polsce: rząd z udziałem Brauna będzie dla nas nie do zaakceptowania

W ocenie ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce, Thomasa Rose'a, Waszyngton jest zaniepokojony możliwością powołania rządu z udziałem partii Grzegorza Brauna. - Byłby to dla nas poważny problem - podkreślił w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Zapytany, czy wyobraża sobie po wyborach parlamentarnych w 2027 r. rząd z udziałem Grzegorza Brauna i jego partii, Thomas Rose odpowiedział: "Nie chcę w żaden sposób przesądzać wyniku wyborów w Polsce. To nie moja rola. Tę decyzję muszą podjąć polscy wyborcy. Ale Braun jest jednak bardzo antyamerykański. I każdy wie, w tym opozycja, że byłoby nam trudno coś podobnego zaakceptować. Byłby to dla nas poważny problem" - podkreślił ambasador USA w Polsce.
Słowa Rose'a mogą brzmieć jak zakamuflowane ostrzeżenie, skierowane przede wszystkim w stronę liderów Prawa i Sprawiedliwości. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak sugerował, że Amerykanie naciskają na władze PiS w sprawie rosnącej popularności partii Brauna. To właśnie działania dyplomacji USA miały stać za zaostrzeniem kursu przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który kategorycznie odrzucił możliwość koalicji z partią Brauna, sugerując m.in, że polityk "przekroczył granice uznawane za cywilizowane" oraz stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Jednak za prawdziwymi obawami Rose'a może stać nie tyle "antyamerykanizm", co anty-syjonizm Grzegorza Brauna. Ambasador USA na każdym kroku podkreśla swoje przywiązanie do kwestii izraelskiej, nosi na głowie jarmułkę i jest religijnym Żydem. Temat chrześcijańskiego syjonizmu, jako integralnego narzędzia polityki Izraela w Stanach Zjednoczonych został szeroko omówiony w pierwszym numerze Kwartalnika PCh24.pl pt. "Syjonizm chrześcijański. Kościół, Izrael, herezja?". Materiał dostępny po kliknięciu w TEN LINK.
To już kolejny raz, kiedy amerykański urzędnik otwarcie angażuje się w politykę wewnętrzną naszego kraju. W zeszłym tygodniu Waszyngton poinformował, że zrywa relacje z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym za "lekceważące" i "obraźliwe" słowa kierowane w stronę prezydenta Donalda Trumpa. Decyzja nastąpiła po prowokacyjnej wypowiedzi Czarzastego, który publicznie stwierdził, że Trump nie zasługuje na Nagrodę Nobla.
- Prezydent Trump, moim zdaniem, destabilizuje sytuację w tych organizacjach, reprezentując politykę siły i przy użyciu siły prowadzi politykę transakcyjną - stwierdził. - To łamanie polityki zasad, wartości, często łamanie prawa międzynarodowego. Polityka ceł, inna interpretacja historii, np. dotycząca udziału polskich żołnierzy na misjach, instrumentalne traktowanie innych terytoriów, takich jak np. traktowanie Grenlandii - dodał polityk Lewicy.
Źródło: rp.pl / własne PCh24.pl
PR
Pobierz Kwartalnik PCh24.pl w wersji PDF. Kliknij TUTAJ







