Amerykańska armia za mało męska? Pentagon oferuje żołnierzom kuracje testosteronem

Szef Pentagonu Pete Hegseth ogłosił, że amerykańscy żołnierze będą badani pod kątem poziomu testosteronu. Wojskowi z niskim poziomem hormonu będą mogli skorzystać z terapii zastępczej. Część ekspertów zakwestionowała ogłoszony program - podkreślił w czwartek „Washington Post”.
- Musimy stale szukać nowych metod, które pozwolą zwiększać waszą wydolność, odporność i zdrowie na lata - powiedział Hegseth na nagraniu opublikowanym w środę na platformie X. Żołnierze od 30. roku życia będą sprawdzani pod kątem poziomu testosteronu podczas corocznych badań lekarskich. Młodsi mogą przejść testy dobrowolnie.
- Jeśli zostanie zalecone leczenie, decyzja o podjęciu terapii zastępczej testosteronem będzie należała wyłącznie do was. Ta inicjatywa nie dotyczy sztucznego zwiększania możliwości organizmu; chodzi o przywrócenie i optymalizację waszych naturalnych zdolności, ochronę długoterminowego zdrowia oraz zapewnienie biologicznych podstaw niezbędnych do utrzymania gotowości bojowej - przekonywał szef Pentagonu.
Testosteron naturalnie spada wraz z wiekiem, a jego niski poziom wiąże się z takimi objawami, jak przewlekłe zmęczenie, utrata masy mięśniowej oraz obniżenie popędu seksualnego zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Wpływa również na sprawność fizyczną, co może ograniczać zdolność żołnierzy do spełnienia nowych norm sprawnościowych, których Hegseth wymaga od wszystkich pełniących służbę na stanowiskach bojowych.
„Washington Post” podkreślił, że administracja Donalda Trumpa dąży do zwiększenia dostępności terapii zastępczej testosteronem oraz zachęca do jej stosowania. Minister zdrowia Robert Kennedy Jr. promuje testosteron jako środek spowalniający proces starzenia. Od czasu pandemii COVID-19 stosowanie testosteronu w USA wyraźnie wzrosło, zwłaszcza wśród młodych mężczyzn, ponieważ internetowe platformy medyczne ułatwiły dostęp do leków wydawanych na receptę.
PAP
oprac. PR








