Apel o wierność prawdzie, konfrontacja z transhumanizmem oraz porzucenie koncepcji „wojny sprawiedliwej”. Oto encyklika Leona XIV

W pierwszej encyklice swojego autorstwa papież Leon XIV zmierzył się z szeregiem zagadnień związanych z rozwojem nowych technologii. W publikacji Ojca Świętego znajdujemy wezwanie do trzymania się prawdy wiary – ale również wyraźne podtrzymanie pochwały jego poprzednika dla „ekologii integralnej”, wreszcie nawet otwartą deklarację porzucenia nauczania o „wojnie sprawiedliwej”. Poniżej przedstawiamy zbiór najistotniejszych wątków z „Magnifica Humanitas”.
Na początku opublikowanej 25 maja encykliki papież Leon przedstawił historię kluczowych orzeczeń Katolickiej Nauki Społecznej, rozpoczynając od „Rerum Novarum” Leona XIII. Wskazując na kolejne kluczowe encykliki poświęcone zagadnieniom politycznym papież wskazywał elementy ich nauczania, które należy jego zdaniem podtrzymać.
Wśród tych istotnych aspektów Leon XIV wskazał m.in na zasadę powszechnego przeznaczenia dóbr – zgodnie z którą materialne bogactwo należy wykorzystywać dla dobra wspólnego i pożytku wszystkich.
Leon XIV zauważył także, że katolicka nauka społeczna wskazywała na kluczową rolę własności prywatnej, która – choć nie absolutna, ani nie nieograniczona – daje osobom podmiotową rolę w społeczeństwie.
Wśród zrębowych zasad KNS Leon XIV wyodrębnił także pomocniczą rolę państwa.
W dość obszernym wywodzie Leon XIV próbował pokazać jak na tych podstawach kolejni papieże budowali wskazania społeczne, mające wypływać z prawdy Ewangelii i jej wymagań etycznych – prowadząc ostatecznie do spojrzenia na człowieka jako ukierunkowany ku Bogu podmiot, a nie przedmiot ekonomicznych interesów, czy państwowej polityki.
Ojciec Święty w ciekawy sposób odniósł te zasady do ośrodków nowej władzy – czyli gigantycznych korporacji technologicznych. Jak wskazał Leon XIV, obecnie informacje powinno traktować się również jako dobro o przeznaczeniu powszechnym – które służyć ma z natury wszystkim, a nie wąskiej grupie monopolistów.
Papież przypomniał również istotne spojrzenie na wartość pracy. W katolickim ujęciu nie jest ona wyłącznie aktywnością o celu ekonomicznym, ale twórczym działaniem człowieka, w którym z miłością działa on dla dobra innych.
Jak wskazał Ojciec Święty, katolicka nauka społeczna potępia również poparte ideologią systemy totalitarne.
Katolickie Nauczanie Społeczne „piętnuje koncentrację władzy ekonomicznej w rękach nielicznych; krytykuje zarówno nieograniczoną konkurencję, jak i te projekty kolektywistyczne, które niweczą wolność i odpowiedzialność osób; stanowczo przypomina o prawie pracowników do zrzeszania się i ponownie podkreśla konieczność tego, by płaca była proporcjonalna nie tylko do wykonywanej pracy, ale także do potrzeb pracownika i jego rodziny. W tym kontekście formułuje w sposób systematyczny zasadę pomocniczości, która miała stać się jednym ze stałych punktów odniesienia nauki społecznej, a wedle której to, co może być dokonane przez osoby, rodziny, ciała pośrednie i wspólnoty lokalne, nie powinno być przejmowane przez instancje wyższego rzędu”, wskazał Ojciec Święty.
„Obok tego Pius XI jasno przypomina społeczną funkcję własności, a w różnych wypowiedziach swego Magisterium – od Encyklik Non abbiamo bisogno i Mit brennender Sorge aż po Divini Redemptoris – potępia totalitaryzmy, które poniżają godność osoby, dławią życie społeczne, wyolbrzymiają znaczenie państwa ponad jego rzeczywistą wartość i stosują dyskryminującą kategorię rasy. Dla naszych czasów szczególnie aktualne pozostają przynajmniej trzy intuicje jego nauczania społecznego: świadomość, że niesprawiedliwości nie dotyczą jedynie zachowań indywidualnych, lecz również struktur ekonomicznych i instytucjonalnych; wartość zasady pomocniczości, która zachęca do umacniania tkanki zrzeszeniowej i wspólnotowej, unikając nowych koncentracji władzy; a także związek między godnością pracy, sprawiedliwym wynagrodzeniem i rzeczywistą możliwością prowadzenia przez rodziny życia na miarę ludzkiej godności”, dodawał.
Wreszcie papież wspomniał również znaczenie oparcia ładu społecznego na obiektywnej prawdzie, zaznaczone m.in. przez Benedykta XVI.
„Benedykt XVI stawia miłość, stwierdzając, że jest ona fundamentem nauki społecznej Kościoła, pod warunkiem wszakże, że pozostaje zawsze złączona z prawdą; zarazem z niepokojem zauważa on, iż właśnie na polach społecznym, prawnym, politycznym i ekonomicznym coraz częściej usiłuje się ogłaszać jej niewielkie znaczenie moralne. Nowość jego wkładu polega na ukazaniu, że rozwój, sprawiedliwość, instytucje i rynek nie są rzeczywistościami neutralnymi, lecz przestrzeniami, w których miłość w prawdzie winna urzeczywistniać się w historii”, pisze papież.
W świetle tych kluczowych wskazań poprzedników Leon XIV próbował w swojej publikacji spojrzeć na wyzwania niesione przez nowe technologie. W ten sposób powstała obszerna encyklika, dająca ciekawe i istotne spostrzeżenia w odniesieniu do problemów wykorzystania oraz rozumienia nowych technologii. Nie zabrakło w niej jednak sygnałów kontynuacji linii poprzednika w sprawie podejścia dla migracji, ekologii integralnej, a także niechęci do zbrojeń.
W tekście spotykamy fragmenty zdające się formą jasnej odpowiedzi na wizje zmian cywilizacyjnych rodem z transhumanistycznych wizji np. Yuvala Noaha Harrariego.
„Ważne jest, by czuwać, aby ten wzrost świadomości godności człowieka nie został przesłonięty pod naciskiem nowych ideologii lub określonych, bardzo potężnych interesów obecnych w dzisiejszym świecie. Wśród tych ideologii za szczególnie podstępną uważam tę, która daje do zrozumienia, że każdy człowiek powinien zasłużyć na swoją wartość albo ją usprawiedliwić, do tego stopnia, iż większą wartość przypisuje się tym, którzy są bardziej wydajni i sprawniejsi. W takiej perspektywie osoba zostaje ostatecznie sprowadzona do środka służącego osiąganiu rezultatów, do zasobu, którym można się posłużyć i który można wyzyskiwać, i nie jest już ona uznawana za cel sam w sobie, który nigdy nie podlega instrumentalizacji. Tymczasem wartość osoby nie zależy od tego, co ona osiąga lub wytwarza, a pewne prawa przysługują każdemu już przez sam fakt bycia osobą. Żadna ludzka władza nie może ich prawomocnie odmówić ani arbitralnie ograniczać”, czytamy na przykład w dokumencie Ojca świętego.
„W świetle nauki społecznej Kościoła punktem krytycznym nie jest samo używanie techniki, lecz wizja leżąca u jej podstaw: jeśli istota ludzka jest traktowana jako materiał do udoskonalenia albo do przekroczenia, wówczas łatwiej przyjąć, że niektórzy zostaną uznani za mniej użytecznych, mniej pożądanych czy mniej godnych. W imię postępu można dojść do wyobrażenia sobie koniecznych ofiar i kazać najsłabszym płacić cenę domniemanej optymalizacji gatunku. Wspomniana już przestroga św. Pawła VI pozostaje więc niezwykle dalekowzroczna: osiągnięcia nauki i techniki, jeśli zostają oderwane od postępu moralnego i społecznego, w końcu obracają się przeciwko człowiekowi”, zaznaczał papież.
W ujmujący sposób papież wskazał na katolicką odpowiedź na posthumanistyczne i transhumanistyczne koncepcje.
„Od wieków tradycja chrześcijańska głosi, że istota ludzka nie jest zamknięta w granicach własnej natury, lecz jest powołana do przekraczania samej siebie – nie przez ucieczkę od rzeczywistości ani przez wzgardę dla ograniczeń, lecz po to, by osiągnąć pełnię w miłości. Wiara zna to, co wykracza poza, co rodzi się z daru Bożego. Ta przemiana jest dziełem Ducha Świętego. Jak nauczał św. Tomasz z Akwinu, ten proces wyniesienia i przemiany przewyższa zdolność natury, ponieważ między naszą naturą a życiem Boga istnieje nieskończony dystans. A jednak możliwe jest wszczepienie nas w łono tego niewyczerpanego życia, nawet wtedy, gdy wędrujemy pośród ograniczeń tego świata. I tylko Nieskończony, który daje samego siebie, może uczynić tę wędrówkę możliwą: sam Bóg przekracza ową nieskończoną niewspółmierność. Tak dokonuje się nowe stworzenie człowieka: Jeżeli więc ktoś [pozostaje] w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe”.
Ojciec Święty wyraźnie podkreślił, że rozwój technologiczny można ocenić w jego danych przejawach pozytywnie, o ile utrzymany jest w ramach właściwej wizji antropologicznej i raczej służy ludzkiemu rozwojowi, niż podporządkowuje człowieka technicznym nowinkom.
Jak zauważył papież, w kontekście AI oznacza to m.in. przywiązanie do zasady, zgodnie z którą "sztuczna inteligencja” nie jest narzędziem narzucenia przekonań i wniosków, ale instrumentem w dążeniu do prawdy.
„Pierwszym zadaniem, jakie stoi przed nami, jest to, by nie demonizować narzędzi ani ich nie ubóstwiać, lecz nimi kierować, wychodząc od jednej fundamentalnej zasady: prawda jest dobrem wspólnym, a nie własnością tych, którzy posiadają władzę lub są rozpoznawalni. Trzeba zatem rozwijać ekologię komunikacji: na poziomie regulacji publicznych oznacza to ustanawianie zasad, które uczynią bardziej przejrzystymi mechanizmy selekcji i wzmacniania treści, a zarazem zapewnią ochronę danych osobowych; na płaszczyźnie społecznej i kulturowej oznacza to wzmacnianie ciał pośrednich, wspieranie rzetelnego dziennikarstwa oraz takich miejsc debaty, w których większą wagę mają argumentacja i weryfikacja niż natychmiastowa reakcja; na poziomie szkoły i rodziny oznacza to dojrzewanie potrzeby nowej świadomości wychowawczej oraz formację do właściwego i krytycznego korzystania z narzędzi cyfrowych, AI oraz platform zakupowych i inwestycyjnych; na płaszczyźnie uniwersytetu zaś – podjęcie wielkiego wyzwania integracji wiedzy, rozwijając zarówno zdolność łączenia i harmonizowania różnych dziedzin poznania w celu odczytywania złożoności rzeczywistości, jak i techniki służące weryfikacji faktów”, zwrócił uwagę.
Wśród potencjalnych ograniczeń, jakie nowe technologie muszą szanować, jak wskazał Ojciec Święty są m.in. zasady „ekologii integralnej”. „Idea integralnego rozwoju człowieka znajduje dziś decydujące kryterium weryfikacji w ekologii integralnej, która stała się nieodzownym wymiarem nauki społecznej Kościoła. Jakość rozwoju mierzy się bowiem jego zdolnością do łączenia – bez ich rozdzielania – sprawiedliwości wobec osób i troski o wspólny dom, sprzyjając godnym warunkom życia, dostępowi do niezbędnych dóbr, sprawiedliwym relacjom społecznym, trosce o stworzenie oraz zważaniu na przyszłe pokolenia. Wynika stąd, że nie jest prawdziwym postępem to, co zwiększa dobrobyt jednych kosztem degradacji ekosystemów, przerzucając koszty na wspólnoty najbardziej bezbronne albo pogarszając warunki życia tych, którzy przyjdą po nas”, pisał Leon XIV.
Ojciec Święty wśród kryteriów właściwego rozwoju wymienił również stosunek do migrantów.
„Jednym z decydujących sprawdzianów sprawiedliwości społecznej pozostaje dziś sytuacja migrantów, uchodźców i wszystkich tych, którzy zmuszeni są do przemieszczania się z powodu biedy, przemocy, zmian klimatycznych i katastrof środowiskowych. Sposób, w jaki społeczeństwo ich traktuje, pokazuje, czy jego rozumienie sprawiedliwości opiera się na strachu czy też braterstwie. Papież Franciszek zachęcał, by dostrzegać w migrantach nie tylko problem do rozwiązania, lecz żywy obraz Ludu Bożego w drodze; osób obdarzonych godnością, zasobami i marzeniami, które mają prawo do bycia traktowanymi z szacunkiem i proszą o możność stania się czynną częścią społeczeństw, które je przyjmują. Sprawiedliwość społeczna w tej dziedzinie zakłada co najmniej dwa wzajemnie dopełniające się zobowiązania”, pisał.
„Z jednej strony, strzec prawa do nadziei tych, którzy są zmuszeni do wyjazdu, zapewniając im drogi bezpieczne i legalne, godne warunki przyjęcia oraz rzeczywiste ścieżki integracji. Z drugiej zaś, wspierać także prawo do pozostania na własnej ziemi w pokoju i bezpieczeństwie, stawiając czoła głębokim przyczynom, które zmuszają do migracji, także tym związanym z niesprawiedliwościami gospodarczymi i kryzysem klimatycznym. Gdy prawa te są szanowane, migracje mogą stać się okazją do spotkania i wzajemnego ubogacenia narodów”, kontynuował Leon XIV.
W obszernej encyklice Ojciec Święty zwrócił również uwagę na konieczność odpowiedzialnego obchodzenia się z technologią w wychowaniu – użycie nowinek technicznych to bowiem duże zagrożenie dla rozwoju najmłodszych, jeśli nie podlega dostatecznemu nadzorowi i ograniczeniu.
W swojej encyklice Leon XIV odniósł się również do znaczenia polityki zbrojeniowej w rozwoju. Papież uznał, że mamy obecnie do czynienia z niebezpieczną normalizacją wojny i zmniejszenia autorytetu instytucji międzynarodowych.
„U podstaw tego wszystkiego leży fałszywy realizm, oparty nie tylko na utrwalonej logice siły, lecz także na pewnym przekonaniu kulturowym i antropologicznym, jakoby wojna była nieuchronnie częścią ludzkiej natury. Zawsze tak było – jak się powiada – z wyjątkiem krótkich przerw, i tak będzie zawsze! A zatem problemem nie jest już pokój, utracony jako punkt odniesienia na arenie międzynarodowej, lecz to, jak i kiedy podjąć działania militarne, przy równoczesnym utrzymywaniu, że nieprzygotowanie się do starcia byłoby nieodpowiedzialne. Natomiast tym, co jest naprawdę nieodpowiedzialne, jest właśnie Realpolitik – ta postać politycznego realizmu, która zasiewa w sumieniach i kulturze pogodzenie się z wojną jako z czymś nieuniknionym, a pokój i dialog przedstawia jako postawy utopijne albo irracjonalne, rzekomo ignorujące istniejące zagrożenia. Tymczasem pokój nie jest naiwną nadzieją ani jedynie brakiem wojny: jest owocem – zawsze możliwym – sprawiedliwości i miłosierdzia”, uważa Ojciec Święty.
Papież posunął się nawet do otwartego postulatu „przezwyciężenia” teorii wojny sprawiedliwej i uznania na jej miejsce za dopuszczalną jedynie wojnę obronną w znaczeniu ścisłym.
Pierwsza encyklika Leona XIV to zatem wielowątkowa refleksja w dużej mierze kontynuująca kierunki refleksji papieża Franciszka. Na jej końcu znajduje się jednak ważne wezwanie.
„Pozostańmy wierni prawdzie! Żyjąc zanurzeni w nieustannym przepływie informacji, opinii i obrazów, wiemy, jak łatwo można dziś ukierunkowywać decyzje i preferencje za pomocą coraz bardziej wyrafinowanych algorytmów. W tym kontekście ważne jest pielęgnowanie serca, które miłuje prawdę, które bardziej pragnie tego, co słuszne, niż tego, co przyciąga uwagę, i które bardziej szuka mądrości niż natychmiastowego efektu. Prawdą, której nie wolno nam utracić, jest prawda o Bogu i o istocie ludzkiej, tak jak objawił nam ją Chrystus”, apelował chrystusowy wikariusz.
Źródło: vatican.va
FA






