„Bez pomocy świata nie przetrwamy!” – Libańczycy żyją w strachu i niepewności

mid-epa12882199.jpg
fot. PAP/EPA/WAEL HAMZEH

„Desperacko potrzebujemy modlitwy, solidarności i szczerego międzynarodowego zaangażowania, aby zachować to, co pozostało z naszego kraju”. Ten dramatyczny apel wystosował ojciec Marwan Moawad, wskazując, że sytuacja w Libanie „jest krytyczna i głęboko niepokojąca”, a „ludzie żyją w strachu i niepewności”.

Proboszcz parafii św. Marona w Bauchrieh przypomina, że „znaczna część społeczeństwa libańskiego odrzuca wojnę i pragnie pokoju”, jednak wbrew temu pragnieniu Libańczycy „są wciągani w konflikt”. - Wielu uważa, że niektóre decyzje, związane z interesami zewnętrznymi, narażają Liban na taki poziom zniszczenia, którego nie da się znieść – wskazuje ojciec Moawad.

Maronicki kapłan relacjonuje, że „sytuacja na miejscu jest dramatyczna: ponad 1,5 miliona uchodźców jest rozproszonych po całym kraju, zwłaszcza w szkołach publicznych, co pogłębia presję społeczną i ekonomiczną”. Wiele rodzin otworzyło drzwi swoich domów, aby przyjąć uchodźców, ale także „oni żyją w strachu i niepewności”. - Rośnie również obawa o stabilność wewnętrzną; niektórzy obawiają się eskalacji środków bezpieczeństwa, a nawet załamania porządku publicznego – mówi w rozmowie z włoską agencją SIR.

Lira libańska gwałtownie traci na wartości, tracąc w ciągu trzech lat ponad 98 proc. swojej wartości w kontekście upadku libańskiego systemu bankowego, przez dziesięciolecia uważanego za jeden z najbardziej stabilnych i niezawodnych na świecie. Od listopada 2019 r. banki faktycznie uniemożliwiły prawie wszystkim posiadaczom rachunków i oszczędzającym w Libanie dostęp do swoich środków i rachunków bieżących w twardej walucie. - To przede wszystkim młodzi ludzie odczuwają szczególny niepokój. Ich przyszłość stoi pod znakiem zapytania, zwłaszcza z powodu przerwania roku szkolnego i odwołania oficjalnych egzaminów. Całe pokolenie czuje się zagrożone – mówi ojciec Moawad.

Kapłan relacjonuje, że na południu ludzie żyją w codziennym strachu przed bombardowaniami, zmagając się z przymusowymi wysiedleniami i niezwykle trudnymi warunkami życia. - Chrześcijanie z południowego Libanu w większości odmawiają opuszczenia swojej ziemi, pomimo niebezpieczeństwa. Wykazują głębokie przywiązanie do swoich korzeni i swojej misji – podkreśla ojciec Moawad. Dodaje, że wspierają ich inni chrześcijanie, zwłaszcza ci z Bejrutu, poprzez modlitwę, ale także konkretną pomoc: wysyłając lekarstwa, żywność i artykuły pierwszej potrzeby, w prawdziwym duchu solidarności i braterstwa.

- Jednak pytanie, które wciąż powraca brzmi: jak możemy wyjść z tej śmiertelnej wojny, w którą Liban został wciągnięty wbrew woli swojego ludu? To bolesne, ale zasadnicze pytanie – dodaje maronicki kapłan. Ojciec Moawad podkreśla, że Libańczycy są zmęczeni kolejną wojną: Pragniemy żyć w pokoju z naszymi dziećmi i rodzicami, aby Liban mógł być tym, czym jest: centrum kultury, cywilizacji i pokoju.

Źródło: KAI

mid-epa12883059.jpg
fot. PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Kard. Aveline: Liban ofiarą i zakładnikiem możnych tego świata

„Po raz kolejny Liban jest ofiarą możnych tego świata, ale także zakładnikiem tych, którzy twierdzą, że go bronią. Wszyscy zdają się mieć jeden cel: zniszczyć przesłanie, które reprezentuje, a mianowicie możliwość pokojowego współistnienia ludzi różnych kultur i religii” – taką opinię wyraził kard. Jean-Marc Aveline, przewodniczący Konferencji Biskupów Francji.W oświadczeniu opublikowanym wczoraj ...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: