Bogaty jak... Kościół w Niemczech. Wiernych mniej, pieniędzy coraz więcej

Kościół katolicki w Niemczech znajduje się w paradoksalnej sytuacji. Ma coraz więcej pieniędzy z podatku kościelnego, choć wiernych jest coraz mniej.
W 2025 roku Kościół katolicki w Niemczech otrzymał aż 123 mln euro więcej w ramach tzw. podatku kościelnego, niż w roku 2024. To wzrost o 1,9 procent w skali rok do roku. W sumie do Kościoła katolickiego wpłynęło z tego podatku aż 6,75 mld euro.
Podatek kościelny, po niemiecku Kirchensteuer, jest zbierany automatycznie od każdego katolika, który płaci podatek dochodowy. Jego wysokość jest bardzo różna, zależnie od dochodów; istnieją różne ulgi i zwolnienia. System jest skonstruowany tak, by zapewniać Kościołowi stabilne finansowanie, a jednocześnie nie być dotkliwym dla wiernych. Niemieccy biskupi uważają, że podatek kościelny jest sprawiedliwy, bo wierni mają obowiązek utrzymania struktur kościelnych. Podatek zbiera wprawdzie państwo, ale czyni to na podstawie umowy z Kościołem: w pewnym sensie Kościół wynajmuje struktury państwowe, by te zebrały podatek, a w zamian za to państwo otrzymuje relatywnie niewielki procent od całości zebranego podatku. Tak samo finansowany jest tzw. Kościół Ewangelicki w Niemczech.
Sytuacja jest nieco paradoksalna, bo Kościół katolicki w Niemczech - zresztą podobnie jak wspólnota ewangelicka - co roku traci wiernych. Część ludzi po prostu odchodzi z Kościoła, składając w urzędzie informację o "wypisaniu się" ze struktur kościelnych. Zwykle jest to motywowane niechęcią do finansowania Kościoła - ludzie tracą zainteresowanie wiarą albo uznają, że Kościół jest skompromitowany (na przykład z powodu skandalu wykorzystywania seksualnego nieletnich). Ponadto wśród niemieckich katolików dzietność jest dość niewielka; dlatego liczba katolików wyraźnie się kurczy. Wpływy są jednak wciąż na wysokim poziomie - albo rosną. Wynika to przede wszystkim ze wzrostu dochodów: ostatecznie bogactwo Kościoła niemieckiego jest proporcjonalne względem bogactwa samych katolików.
Co ciekawe, obiektywnie sytuacja finansowa Kościoła wcale się nie poprawia, wręcz przeciwnie: wyraźnie się pogarsza. Wszystko za sprawą inflacji. Na przestrzeni kilku ostatnich lat dochody Kościoła w Niemczech nie zmieniły się w sposób znaczący, podczas gdy inflacja była wysoka. To oznacza, że wydatki są coraz wyższe: więcej kosztuje prowadzenie szpitali, szkół, stołówek i tak dalej. Tak czy inaczej, kwota 6,75 mld euro wciąż jest bardzo duża; a nie jest to przecież całe finansowanie Kościoła, który utrzymuje się również z innych źródeł.
Źródło: Bayerische Rundfunk






