Bronisław Wildstein o modzie na "seryjnie łykane produkcje Netfliksa": człowiek stał się bezbronnym klientem przemysłu rozrywki

58653.jpg
Bronisław Wildstein, Fot.Pawel Krzywicki/Wprost/FORUM

„Seryjnie łykane produkcje Netfliksa i jemu podobnych platform tudzież innych fenomenów współczesnej strawy duchowej, od piosenek aż po nieróżniącą się od nich popfilozofię, kształtują dziś psychikę młodego (i nie tylko) odbiorcy”, pisze na łamach tygodnika „SIECI” Bronisław Wildstein.

Publicysta przypomina, że poważnie traktowana wspólnota od rodziny poczynając, na narodzie kończąc, „sporo wymaga i buduje sieć wcale niełatwych zobowiązań”.

„Świadomość, że oznaczają one głębsze spełnienie niż pościg za seksualnymi satysfakcjami i są fundamentem bez porównania pełniejszej osobowości niż groteskowe repetycje karnawałowej egzystencji wymaga nie tylko poważniejszej refleksji, ale przykładu oraz społecznego etosu. Dużo łatwiej podążyć za odruchem. Młodzi niedojrzali i udający ich starsi mają sami wybierać oraz samorealizować się. W rzeczywistości reprodukują podsuwane im przez przemysł rozrywkowy modele”, wskazuje autor „Ukrytego”.

Zróbmy to razem!

Jakie to modele? Jeden z nich przedstawia tradycyjną rodzinę  jako siedlisko patologii. Kolejny sugeruje, że naród to wehikuł politycznych ekstremistów. Jeszcze inny, że jedynie „miłość LGBT” jest jedynym, prawdziwym uczuciem i tylko na niej można zbudować „nowy, wspaniały świat”.

„Twórcy, którzy powielają tę karykaturę, zbierają premię za odwagę i nonkonformizm. To, że każdy ludzki twór, każda idea narażone są na deprawację i są łatwe do obśmiania nie zaprząta głowy kreatorom współczesnej wyobraźni”, zauważa publicysta.

„Uderzenie w tradycyjną pedagogię nie uwolniło człowieka, ale uczyniło go bezbronnym klientem przemysłu rozrywki. Pod hasłem Róbta, co chceta podskakuje on tak, jak zagrają mu projektodawcy wirtualnego świata. To, że i oni nie mają głębszej świadomości tego, co proponują, niewiele zmienia”, podsumowuje Bronisław Wildstein.

 

Źródło: tygodnik „SIECI”

TG

 

postepowy-eko-realizm.jpg

„Postępowy realizm” w polityce zagranicznej Zachodu. Ale o co chodzi?

Co zrobić, gdy w polityce zagranicznej zawodzi stosowanie „twardej siły” i inne narody opierają się przed przyjęciem „postępowych wartości”, przez co znacznie jest utrudniona realizacja interesów narodowych danego państwa na arenie międzynarodowej? Jak sugeruje David Lammy z Partii Pracy, kreowany na przyszłego szefa brytyjskiej dyplomacji, należy zastosować „postępowy realizm”. Na „postępowy real...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: