Chcą zamieniać kościoły na restauracje, muzea, kawiarnie... Polscy samorządowcy na naukach u Holendrów

Zamiast unikać błędów Zachodu, polscy samorządowcy chcą czerpać garściami z jego rewolucyjnych doświadczeń. Jak donosi „Nasz Dziennik” urzędnicy, za unijne pieniądze, biorą udział w szkoleniach. Niby nic w tym dziwnego. Tyle tylko, że uczą się oni jak w zamykanych kościołach urządzać restauracje, muzea...
Chodzi o program REliHE (Religious Heritage in Rural Areas), którego celem jest opracowanie strategii wykorzystania dawnych miejsc sakralnych w sposób inny niż religijny. Jak podaje dziennik, w projekt zaangażowane jest m.in. województwo kujawsko-pomorskie. Miało ono otrzymać z budżetu UE 189,3 tys. euro. Szkolenie odbywało się w ostatnich dniach w Holandii, a z inicjatywy urzędu marszałkowskiego uczestniczyła w nim grupa samorządowców.
„Program REliHE pokazuje kierunek zmian, które coraz wyraźniej widać w Europie. Coraz więcej zabytkowych kościołów, klasztorów i kaplic ma z czasem otrzymywać nowe, świeckie funkcje. W praktyce może to oznaczać restauracje, hotele, galerie, sale koncertowe, a nawet puby” - czytamy w „Naszym Dzienniku”.
Sami autorzy programu wskazują, że jest on realizowany w ramach programu Interreg Europe i koncentruje się na tzw. adaptacyjnym wykorzystaniu dziedzictwa religijnego. Celem zaś ma być ochrona zabytków, rozwój lokalny i ratowanie cennych obiektów przed ruiną.
Scenariusz jest dobrze znany - spadek liczby wiernych, wyludnianie obszarów wiejskich, starzejące się społeczeństwo i postępująca sekularyzacja wśród młodych. Za tym idą coraz wyższe koszty utrzymania kościołów, szczególnie tych zabytkowych. Na Zachodzie rozwiązanie jest jedno: desakralizacja i zagospodarowanie świątyń w trosce o dziedzictwo kultury.
Unijny program przewidziany jest na cztery lata i zakończy się w 2028 roku. Jego budżet to 1,57 mln euro. Lideruje mu włoskie Politecnico di Torino. Wśród partnerów są regiony z Polski, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Czech oraz Łotwy.
Jak podkreśla dziennik, REliHE to tylko jeden z tego typu programów w Europie. Zaś sytuacja doszła do takiego miejsca, że desakralizacja świątyń i przerabianie ich na obiekty kultury czy nawet rozrywki na Zachodzie nie budzi już sprzeciwu.
Niestety nikt nie patrzy na problem utraty wiary szerzej. A rodzi to istotne konsekwencje dla świata Zachodu. To przecież kwestia zachowania „duszy Europy”. Bez chrześcijaństwa zmieniać będzie się fizyczny obraz miast i wsi - to jeden problem. Po wtóre, przestaniemy rozumieć własną historię i tożsamość.
Źródło: „Nasz Dziennik”
MA






