Chmielewski: To dobry dzień dla Episkopatu Polski! Na to czekaliśmy

27 maja to dobry dzień dla Konferencji Episkopatu Polski. Biskupi wskazali na dwa fundamentalne zagrożenia, które wiążą się z działaniami rządu Donalda Tuska – i wezwali do konkretnych działań. Takiego głosu pasterzy wierni oczekiwali od dawna.
Homozwiązki wprowadzane tylnymi drzwiami
Pierwsza sprawa dotyczy tzw. transkrypcji aktów małżeńskich. Chodzi o wprowadzenie w Polsce homozwiązków „tylnymi drzwiami”. Od połowy maja dokonuje się w naszym kraju absolutnie niekonstytucyjna i skandaliczna procedura: na gruncie wytycznych Unii Europejskiej przepisuje się do polskiego systemu akty „małżeństw” jednopłciowych zawartych za granicą. Pierwszy był Rafał Trzaskowski, który 14 maja zlecił transkrypcję aktu homozwiązku zawartego w Berlinie. Później poszły kolejne urzędy w różnych częściach Polski…
Biskupi mówią temu kategoryczne „nie”. Głos zabrał bp Andrzej Jeż, który zajmuje się w ramach Konferencji Episkopatu Polski relacjami z samorządowcami. Biskup wskazał, że urzędnicy nie mogą zdradzać polskiej konstytucji na rzecz unijnych pseudo-standardów. Pogratulował tym samorządowcom, którzy nie ulegają presji i odmawiają poddania się lewicowemu dyktatowi.
„W tym szczególnym czasie pragnę skierować słowa uznania, solidarności i duchowego wsparcia do tych samorządowców, którzy z odwagą oświadczyli, że nie dopuszczą w podległych im urzędach do procedur uderzających w tożsamość małżeństwa i rodziny. Państwa publiczny sprzeciw i ochrona podległych pracowników przed działaniami sprzecznymi z polskim porządkiem prawnym to niezwykle potrzebne świadectwo” - napisał biskup.
„Opieracie się Państwo na gruncie najwyższego prawa Rzeczypospolitej. Zgodnie z fundamentalną zasadą ustrojową oraz jednoznacznym orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, Konstytucja RP posiada absolutny prymat nad prawem europejskim i międzynarodowym. Suwerenność moralna i prawna naszej Ojczyzny oznacza, że żadne zewnętrzne instytucje ani unijne trybunały nie mają prawa narzucać Polsce definicji rodziny” - dodał.
„Zapewniam, że w swojej wiernej postawie nie jesteście sami. Kościół, a wraz z nim rzesze ludzi dobrej woli, otaczają Was modlitwą i pełnym wsparciem. Proszę Boga, przez wstawiennictwo Pani Jasnogórskiej, św. Kingi oraz św. Tomasza Morusa – patrona mężów stanu i polityków, który oddał życie za wierność prawemu sumieniu – o męstwo, mądrość i siłę dla Państwa” – napisał.
Trudno coś dodać do słów biskupa Jeża. To bardzo ważne słowo zachęty, które śmiało może wyznaczać swoistą miarę w odniesieniu się przez Episkopat do skandalicznych działań rządu Donalda Tuska. Ci, którzy odmawiają podporządkowaniu się lewicowej samowoli, zasługują na wsparcie - i dobrze, że otrzymują je właśnie od biskupów.
Niegodziwa „deforma” edukacji
Druga sprawa dotyczy wychowania dzieci. Barbara Nowacka, aktualna minister edukacji, chce narzucić wszystkim uczniom obowiązek uczestnictwa w tzw. edukacji zdrowotnej. Tymczasem program ten zawiera wiele elementów otwarcie wrogich rodzinie i porządkowi naturalnemu. Głos przeciwko tym uroszczeniom podniósł biskup Wojciech Osial, który zajmuje się w ramach Episkopatu sprawami edukacji.
Biskup zwrócił uwagę, że w edukacji zdrowotnej pojawiają się „zagadnienia, które naruszają nadrzędną rolę małżeństwa i rodziny w życiu społecznym, chronioną również przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej”. „Kościół opiera swoje nauczanie dotyczące małżeństwa i rodziny na głębokich fundamentach antropologicznych i teologicznych. Małżeństwo i rodzina są wpisane w stwórczy zamysł Boga wobec człowieka. Istotą małżeństwa jest przysięga kobiety i mężczyzny, którzy wobec Boga i ludzi ślubują sobie miłość, wierność, uczciwość małżeńską oraz że się nie opuszczą aż do śmierci. Szczególnym darem i wartością małżeństwa są dzieci, dzięki którym małżeństwo staje się rodziną. Dlatego należy podkreślać, że rodzina jest największym skarbem człowieka, a troska o jej dobro i ukazywanie jej piękna stanowią ważne zadanie społeczne” – stwierdził.
Jak wskazał, niczego nie zmieni pomysł Nowackiej, by edukacja zdrowotna miała jeden komponent nieobowiązkowy, a mianowicie tej dotyczący seksualności. Problem polega na tym, że cała edukacja zdrowotna jest przesiąknięta błędnymi koncepcjami. Biskup podkreślił, że „zastrzeżenia dotyczą nie tylko tego obszaru wychowania, ale całej wizji człowieka, małżeństwa i rodziny. Chodzi o podważanie wizji wychowania opartej na prymacie małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety oraz rodziny jako wspólnoty matki, ojca i dzieci. Seksualność człowieka powinna być ukazywana w perspektywie prorodzinnej, a nie wyłącznie jako indywidualny aspekt zdrowia. Należy ją przedstawiać w kontekście miłości małżeńskiej, odpowiedzialności i życia rodzinnego, podkreślając wartość oraz piękno rodziny. Odejście od takiej wizji prowadzi do poważnych konsekwencji społecznych i rodzinnych – pogłębiania kryzysu demograficznego, wzrostu liczby rozwodów i cierpienia dzieci, problemów zdrowotnych, a w szerszej perspektywie także osłabienia narodu i państwa”.
Trzeba działać
Dobrze, że oba te stanowiska ukazują się tego samego dnia. Łącznie stanowią mocny głos w obronie ładu naturalnego i porządku cywilizacji łacińskiej, z której Polska wyrasta i której nie może porzucić. Taki głos jest Rzeczpospolitej potrzebny – i właśnie takiego prowadzenia wierni oczekują od biskupów.
Teraz czas na świeckich. Biskupi wskazują konkretne pola, na których konieczne jest aktywne działanie. Rząd Donalda Tuska w arogancki sposób depcze prawo naturalne. Jako taki, sam odbiera sobie legitymację do sprawowania moralnych rządów. To musi mieć swoje konsekwencje w postaci potężnej mobilizacji przeciwko uroszczeniom obecnej władzy. Potrzebne są manifestacje, które zwiększą nacisk na ekipę rządową. Pierwsza taka manifestacja odbędzie się 14 czerwca w Warszawie. O godzinie 12:00 pod pomnikiem Mikołaja Kopernika zbiorą się środowiska rodziców i nauczycieli, by protestować przeciwko „deformie” edukacji, którą na zlecenie Brukseli serwuje Polsce minister Barbara Nowacka. Manifestację organizuje Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.
To jednak dopiero początek, bo kres tej batalii wyznacza tylko polityczne zwycięstwo w postaci odsunięcia od rządów tych, którzy działają jak faktyczni wrogowie Bożego porządku cywilizacyjnego. To słowa mocne, ale przecież uzasadnione przez polityczne rozwiązania, które podważają święte prawa rodziny i depczą godność i wyjątkowość małżeństwa. Zatem – do dzieła.
Paweł Chmielewski






