Ci ludzie powinny być w Radzie Najwyższej Ukrainy, a nie w rządzie. Ewa Zajączkowska-Hernik mocno o antypolskich politykach

„Repolonizacja władz w Polsce potrzebna na już” - ogłosiła Ewa Zajączkowska-Hernik. Europoseł nie kryła oburzenia postawą polityków mających reprezentować Polskę, a stających się sługami interesów innych narodów. W tle pojawiła się m.in. haniebna postawa wiceministra nauki, który zrównał ludobójców z UPA z Żołnierzami Niezłomnymi.
„Wiceminister nauki ukraińskiego pochodzenia, Andrzej Szeptycki, broni Zełenskiego i przyrównuje oddziały UPA, odpowiedzialne za ludobójstwo na Polakach na Wołyniu, do... polskich żołnierzy Niezłomnych. Banderowska ideologia ma się w rządzie Tuska świetnie, dlatego tak potrzebna jest ustawa o zakazie propagowania banderyzmu w Polsce. Miejsce takich anty-Polaków jest w pierdlu, a nie w rządzie” - napisała Ewa Zajączkowska-Hernik na platformie Facebook.
Ale na tym nie koniec. Europoseł wskazała bowiem na kolejnych polityków, którzy zamiast reprezentować Polskę, stali się emisariuszami interesów obcych państw. „Inny członek rządu ukraińskiego pochodzenia, minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, który wcześniej pełnił funkcję prezesa ukraińskich kolei państwowych, opowiada, że żyjemy w złotym wieku i mamy OBOWIĄZEK wspierać finansowo Ukrainę. Myślę, że pan Balczun powinien czym prędzej wracać do swoich na Ukrainę i tam dzielić się pieniędzmi, tylko własnymi. Od naszych wara” - skomentowała europoseł.
Krytyka nie minęła też senator Magdaleny Biejat, która tak zapędziła się w ataku na prezydenta Karola Nawrockiego, że ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu zaliczyła do kategorii ataków na ludność cywilną. „Wicemarszałek Senatu, Magdalena Biejat, która co prawda nie ma ukraińskiego pochodzenia, ale i tak dzielnie walczy o miano Ukrainki roku, idzie do ukraińskiej telewizji, gdzie atakuje polskiego Prezydenta za chęć odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego i bagatelizuje ludobójstwo na Wołyniu nazywając je łagodnie atakami na ludność cywilną. Zdrada Polski w najbardziej oczywistym wydaniu” - skomentowała Ewa Zajączkowska-Hernik.
Na liście hańby znalazł się też marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, który - jak napisała europoseł - „znany z bycia pachołkiem moskiewskim w Polsce wychwalającym wyzwoleńcze wojska radzieckie, dziś grzmi, że nie ma wolnej, niepodległej Polski bez wolnej, niepodległej Ukrainy. Biedaczek już tak bardzo odkleił się od polskich spraw, że zapomniał, iż Polska jest niepodległa od 1918 roku. U niego wszystko jak zwykle z mentalnością sługusa - tylko państwo na Wschodzie, któremu służy, się zmienia” - napisała.
Krytyka nie ominęła też lokalnych urzędników. A dokładnie pracownicy lubelskiego magistratu. Zatrudniona tam kobieta, ukraińskiego pochodzenia, od lat zajmuje się ściąganiem do miasta zagranicznych studentów, obecnie głównie z krajów afrykańskich. „W samorządach też ciekawie. Wicedyrektor z Ukrainy, zatrudniona w magistracie w Lublinie, Wiktoria Herun, chwali się, że za pomocą uczelni na potęgę sprowadza do miasta imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu razem z całymi rodzinami. Jeden z takich afrykańskich imigrantów właśnie w Lublinie napadł na Polaka i rozciął mu szyję, ale zamiast deportacji został... wypuszczony na wolność. Policja uznała to za sprzeczkę” - skomentowała europoseł.
Ewa Zajączkowska-Hernik nie ma wątpliwości jak oceniać tego rodzaju postawy i działania. „Ci ludzie powinny być w Radzie Najwyższej Ukrainy, a nie w polskim parlamencie. We władzach POLSKIEGO państwa muszą być politycy, którzy reprezentują POLSKIE interesy, a nie Ukraińcy - dosłowni, czy mentalni. Zakompleksione pachołki obcych ośrodków nigdy nie będą godnie realizować polskiej racji stanu” - podsumowała.
Źródło: Facebook/Ewa Zajączkowska






