„Dostosowanie” nie ocali Kościoła. Trzeźwy głos nuncjusza w Niemczech

W czasie wywiadu z niemieckim portalem katolickim nuncjusz apostolski w tym kraju zdystansował się od nadziei na poprawę kondycji Kościoła przez „dostosowanie” go do współczesnej kultury. Opowiadając o swoim odbiorze Kościoła w Niemczech duchowny stwierdził, że widać w nim, jak w wypadku holenderskiego katolicyzmu, postępującą sekularyzację. Hierarcha wskazał też, że w całym Kościele niemiecką Drogę Synodalną postrzega się jako ruch, który ma nadzieję stworzyć taki katolicyzm, jaki w rzeczywistości nie może istnieć.
W środę 23 września abp Hubertus van Megen udzielił pierwszego obszernego wywiadu po objęciu przez niego urzędu nuncjusza apostolskiego w Niemczech w lecie bieżącego roku. Zapytany o swoje spojrzenie na reformy Drogi Synodalnej oraz niemiecki katolicyzm duchowny nie wahał się wyrazić kilku uwag studzących rewolucyjny zapał hierarchów zza Odry.
– Jako Holender widzę pewne podobieństwa z niederlandzkim Kościołem. Zaszły w nim procesy, które z opóźnieniem obserwuje się również tutaj w Niemczech. Sekularyzacja wciąż idzie naprzód – mówił abp van Megen.
Jak dodawał były nuncjusz w Sudanie oraz w Kenii, w tej sytuacji błędem jest przekonanie, że dostosowanie do współczesnej kultury zapewni Kościołowi wzrost.
– Nie należy ulegać iluzji: Gdy Kościół tylko dostatecznie dopasuje się do społeczeństwa, będzie uratowany. Tak się nie stanie. Kościół ma przesłanie, przesłanie Jezusa Chrystusa. Ale społeczeństwo - musimy być na tyle szczerzy - jest coraz mniej zainteresowane tym przesłaniem – zaznaczał arcybiskup.
– Chciałbym opowiedzieć Państwu pewną anegdotę. Gdy w Afryce stało się jasne, że wybieram się do Niemiec, ze strony księży było wiele reakcji, również ze strony wiernych. Mówili mianowicie: „Ah, jedzie ekscelencja do Niemiec. Proszę uważać! Oni chcą Kościoła, który nie może istnieć”. Ten napięty stosunek do Drogi Synodalnej jest obecny w Kościele na całym świecie – stwierdził nuncjusz.
W odpowiedzi na pytania o to, czy podjęte przez Drogę Synodalną decyzje zostaną zaakceptowane w Rzymie nuncjusz uchylił się od odpowiedzi radząc, by spokojnie poczekać na decyzję. Zapytany o swoje podejście do stanowisko jednego z biskupów, zgodnie z którym sprawy związane z kobietami i władzą w Kościele nie zostały rozstrzygnięte, odparł:
– Proszę pozwolić mi odpowiedzieć pytaniem na pytanie, jako obcokrajowcowi, dla którego niemiecki nie jest językiem ojczystym: czemu mówi się „władza”, a nie „”autorytet” lub „posługa”. „Władza” niesie ze sobą w moim odbiorze coś negatywnego, coś uciskającego. Widzę to w wielu dokumentach Drogi Synodalnej: „władza, władza, władza”. Zawsze zadaje się w nich pytanie „kto ma władzę”. Uważam samo to słowo za niebezpieczne –.
– Niemcy chcą moim zdaniem zbyt wiele zbyt szybko. Ja stawiam sobie inne pytanie: jaka motywacja stoi za pragnieniem reform Kościoła? Czy sądzimy, że gdy ta lub inna reforma dojdzie do skutku, to uratuje Kościół. Zawsze uważałem to, jak już wspomniałem, za iluzję – kontynuował.
Abp Hubertus van Megen od 2014 roku sprawował urząd nuncjusza apostolskiego w szeregu państw afrykańskich, najpierw w Erytrei i Sudanie, potem w Kenii i Sudanie Południowym.
źródło: katholisch.de
FA






