Europejskie „mocarstwa” popierają spotkanie Zełeńskiego z Putinem

Wielka Brytania, Francja i Niemcy poparły apel Zełenskiego skierowany do Putina, w sprawie rozpoczęcia bezpośrednich rozmów, mających doprowadzić do zawieszenie broni. Prezydent Ukrainy zaproponował w liście otwartym z 4 czerwca osobiste spotkanie z prezydentem Rosji.
We wspólnym oświadczeniu z 7 czerwca br. wydanym przez przywódców Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, którzy spotkali się w Londynie, poparto apel prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o bezpośrednie rozmowy w sprawie zawieszenia broni z Rosją.
Keir Starmer, Emmanuel Macron i Friedrich Merz oświadczyli, że popierają propozycję bezpośredniego dialogu między Ukrainą a Rosją, z aktywnym udziałem Stanów Zjednoczonych i Europy, by doprowadzić do zawieszenia broni i dalszych negocjacji.
Zaznaczono, że „granice międzynarodowe nie mogą być zmieniane siłą”. To sformułowanie ma odzwierciedlać żądania Ukrainy, by wszelkie porozumienia respektowały integralność terytorialną kraju.
Zełenski po raz pierwszy od 2022 r. bezpośrednio zwrócił się do prezydenta Rosji Władimira Putina, proponując spotkanie twarzą w twarz. Oświadczył, że jest gotów na całkowite zawieszenie broni.
List pojawił się dzień po tym, jak Ukraina przeprowadziła zakrojony na szeroką skalę atak dronów na Petersburg, uderzając między innymi w terminal naftowy. W mieście Putin otwierał w tym czasie swoje flagowe forum ekonomiczne.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odparł, że Zełenski może udać się do Moskwy „w dowolnym momencie”.
Rosyjski przywódca wskazał, że nie widzi „żadnego sensu” w takim spotkaniu przed zawarciem porozumienia pokojowego.
Z kolei prezydent USA Donald Trump zaznaczył, że spotkanie obu przywódców byłoby korzystne.
Liderzy E3 (Wlk. Brytania, Niemcy i Francja) potępili rosyjskie ataki rakietowe i dronowe na ukraińskie miasta, w tym wielokrotne użycie pocisków Oresznik, które miały spowodować ogromne straty cywilne. Wskazali także na potrzebę zwiększenia produkcji pocisków przechwytujących oraz rozwój wspólnych zdolności do zwalczania pocisków balistycznych i uderzeń głębokich.
Kijów zabiega o zwiększenie produkcji amunicji przeciwlotniczej przez europejskich partnerów, podkreślając, że jest narażony na codzienne rosyjskie uderzenia z udziałem pocisków balistycznych.
Wielka Brytania i Francja przewodzą „koalicji chętnych”, czyli inicjatywie mającej na celu zapewnienie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa w ramach przyszłego procesu pokojowego.
Podjęte działania wskazują między innymi na niepokój zachodnich sojuszników związany z rosnącymi kosztami utrzymującej się wojny na Ukrainie.
Szef amerykańskiego Council on Foreign Relations, Michael Froman, zauważył, powołując się na ekspertyzy innych analityków, że zawieszenie broni jest nie tylko pożądane, ale także realne w obecnej sytuacji.
Chociaż Izba Reprezentantów USA, działając wbrew woli swojego kierownictwa i prezydenta Donalda Trumpa, uchwaliła ustawę zapewniającą wsparcie Ukrainie. Sam Kijów dostrzega, że w obecnej sytuacji skoncentrowania się Ameryki na kwestii Iranu „byłoby błędem czekać, aż wojna w Europie znów znajdzie się w centrum ich uwagi”.
Zarówno list Zełenskiego, jak i nowa ustawa pomocowa mają „pojawiać się w punkcie zwrotnym wojny, nie dlatego, że Ukraina i Rosja przestały się wzajemnie atakować, ale dlatego, że po raz pierwszy, jak pisze Jack Watling z Royal United Services Institute na łamach „Foreign Affairs”, zawieszenie broni jest ‘obecnie realną możliwością’”.
Po pierwsze, na lądzie linia frontu, obecnie rozciągająca się na prawie 1250 kilometrów, „jest w dużej mierze zamrożona”. Rosja ma ponosić ogromne koszty w celu utrzymania mniejszego obszaru. Jej miesięczne straty mają przekraczać 30 tys. żołnierzy, przewyższając wskaźniki rekrutacji każdego miesiąca od grudnia 2025 roku.
Zachodni wywiad szacuje, że w samym tylko styczniu 2026 roku Rosja straciła na polu bitwy około 9 000 więcej żołnierzy, niż była w stanie zastąpić.
Według Instytutu Badań nad Wojną (ISW), tempo postępów Rosji spada. W pierwszych czterech miesiącach 2025 roku siły rosyjskie miały zyskiwać 9,76 km² dziennie, a w tym roku w analogicznym okresie uzyskiwano o połowę mniej. Ponadto, wskutek ukraińskich kontrataków w Zaporożu i Dnieprze na południu oraz wzdłuż osi Charków-Ługańsk na północnym wschodzie, Rosja może zakończyć 2026 rok, nie zyskując praktycznie żadnego nowego terytorium.
Dzięki nowemu i ulepszonemu sprzętowi, w tym dzięki dronom, przekształcono pas o promieniu 15–25 kilometrów po obu stronach linii frontu w „strefę śmierci”. Żadna ze stron nie może koncentrować sił. Obecnie toczy się wojna na wyniszczenie i Ukraina po raz pierwszy od początku agresji prowadzi długotrwałą kampanię przeciwko celom znajdującym się ponad 1000 kilometrów za liniami rosyjskimi.
Uderzenie dronami w Petersburg, w którym odbywało się Międzynarodowe Forum Ekonomiczne, miało na celu zademonstrować gotowość Ukraińców do wykorzystania dronów dalekiego zasięgu przed najważniejszymi dla Putina wydarzeniami.
W maju Ukraińcy zaatakowali cele w Moskwie przed doroczną paradą z okazji Dnia Zwycięstwa.
W odpowiedzi Rosja przeprowadza zmasowane ataki na miasta ukraińskie, w tym także na Kijów. Słabnie jednak jej zdolność do przechwytywania pocisków balistycznych. Jest całkowicie uzależniona od amerykańskich Patriotów i francusko-włoskich systemów SAMP/T, których zapasy szybko maleją.
Amerykanie produkują zaledwie 60–65 pocisków przechwytujących miesięcznie i zużyli już prawie połowę swoich zapasów Patriotów w ciągu siedmiu tygodni wojny z Iranem. Waszyngton nie przekazuje tej amunicji Ukrainie. Nowe dostawy zależą od zakupu amerykańskich systemów przez europejskich sojuszników, czynionych w imieniu Kijowa. Jednak realizacja zamówień zacznie się później. Przykładowo, realizacja zamówienia finansowanego przez Niemców, a dotyczącego produkcji Patriotów o wartości 3,7 miliarda dolarów, podpisanego w kwietniu tego roku, rozpocznie się najwcześniej w 2028 roku. Zdolność Europy do zwiększenia produkcji pocisków przechwytujących SAMP/T również stoi pod znakiem zapytania.
Stąd ukraińskie władze już wkrótce mogą stać się bezbronne w obliczu zmasowanego ataku najnowocześniejszych rosyjskich pocisków. Grozi to poważnymi stratami wśród ludności cywilnej i zniszczeniem infrastruktury krytycznej, w tym sieci energetycznej.
Gospodarki obu krajów ponoszą też ogromne koszty. Rosjanie, którzy w tym roku mają przeznaczyć prawie 40 procent budżetu (około 238 miliardów dolarów) na obronę, będą musieli znacznie uszczuplić wydatki cywilne do 2028 roku.
Deficyt budżetowy Rosji osiągnął 5,9 biliona rubli (około 83 miliardów dolarów, czyli 2,5% PKB) w ciągu pierwszych czterech miesięcy roku. Ministerstwo Gospodarki obniżyło prognozę wzrostu na 2026 rok do zaledwie 0,4%. Mimo wzrostu cen ropy naftowej, sankcje, subsydia dla krajowych rafinerii, a także narastające uderzenia Ukrainy na rosyjskie rafinerie i terminale eksportowe, nadwyrężają dochody kraju.
Gospodarka Ukrainy jest bardzo słaba, a obrona i bezpieczeństwo pochłaniają 27 procent PKB. Wzrost gospodarczy zatrzymał się w pierwszym kwartale. Inflacja utrzymuje się na poziomie 8,6 procent rocznie, producenci uzbrojenia borykają się z chronicznym niedoborem kapitału obrotowego, a koleje państwowe dostarczające sprzęt na front, stoją na skraju niewypłacalności.
Kraj utrzymuje się dzięki pomocy zagranicznej i pożyczkom, które finansują prawie połowę wszystkich wydatków rządowych. Mimo że Izba Reprezentantów USA dopiero co uchwaliła dodatkowe sankcje wobec Rosji i zatwierdziła 1,8 miliarda dolarów pomocy na rzecz bezpieczeństwa i odbudowy oraz 8 miliardów dolarów pożyczek, to jednak Trump prawdopodobnie to zawetuje.
Długoterminowe perspektywy dla ukraińskiej gospodarki pozostają ponure. Wciąż poza krajem znajduje się prawie sześć milionów Ukraińców, a kolejne 3,7 miliona jest przesiedlonych w kraju. Liczba zgonów przewyższa obecnie liczbę urodzeń prawie trzykrotnie. MFW prognozuje, że do końca tego roku dług publiczny Ukrainy przekroczy 122% PKB i będzie wynosił ponad dwukrotnie więcej niż przed wojną.
Źródło: brusselssignal.eu, cfr.org
AS





