Francja chce roztoczyć "parasol nuklearny" nad Polską. Gen. Komornicki: sytuacja jak w PRL

p1u0r8y9u18y9rui1uru082h.jpg
Przykładowy pocisk nuklearny. Fot. Wikipedia

Prezydent Francji Emmanuel Macron tryumfalnie ogłosił zwiększanie potencjału nuklearnego swojego kraju. Polityk przekonywał, że na francuskich zbrojeniach zyskają również europejscy sojusznicy, w tym Polska. Premier Donald Tusk entuzjastycznie odniósł się do zapowiedzi Macrona, informując o podjęciu rozmów ze stroną francuską. Nastroje studzi jednak gen. Leon Komornicki, przekonując, że obecnie możemy mówić co najwyżej o działaniach pozorowanych.

Emmanuel Macron podczas przemówienia w bazie okrętów podwodnych w Bretanii poinformował o zwiększeniu ilości głowic nuklearnych będących w posiadaniu francuskiej armii. Prezydent Francji ogłosił "stopniowe wdrażanie zaawansowanego odstraszania", które ma opierać się na współpracy z europejskimi sojusznikami. Kraje te będą mogły udostępniać swoje terytorium dla francuskiego lotnictwa, zdolnego do użycia broni jądrowej.

Macron stwierdził, że na współpracę zgodziło się osiem państw: Niemcy, Belgia, Dania, Grecja, Holandia Polska, Wielka Brytania i Szwecja. Negocjacje w tej sprawie potwierdził premier Donald Tusk. - Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować - napisał premier na X.

Zróbmy to razem!

Entuzjastyczne nastroje studzi jednak Leon Komornicki, generał dywizji Wojska Polskiego w stanie spoczynku. - Na razie to jest polityczna deklaracja, trzeba ją przekuć na konkrety - skomentował w rozmowie z Interią. - Nasze położenie jest inne, niż Francji czy Niemiec, więc jest pytanie o naszą suwerenność strategiczną. Inaczej mówiąc, czy mamy prawo decydować my, bez żadnej konsultacji, o użyciu tej broni - zauważa Komornicki.

Macron potwierdził, że decyzja dotycząca użycia broni jądrowej zależeć będzie "tylko od prezydenta Republiki". W ocenie gen. Komornickiego, narzucają się skojarzenia z czasami Układu Warszawskiego, kiedy Ludowe Wojsko Polskie miało do dyspozycji rakiety Toczka, a na terenie PRL były przechowywane w tajnych schronach głowice nuklearne. Decyzja o użyciu broni należała jednak wyłącznie do Moskwy.

- Natomiast tutaj musimy korzystać z nośników francuskich. Nie udostępniają nam głowic, tylko możemy wykorzystać ich potencjał. Ale decyduje o tym prezydent Francji. To ja bardzo przepraszam, to nie odstraszanie, tylko bardziej pozorowanie - mówi Interii Komornicki.

Źródło: interia.pl

pR

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: