Gizela Jagielska wróciła do pracy. Aborcjonistka zatrudniona przez szpital we Wrocławiu

Gizela Jagielska, znana m.in. z przeprowadzania tzw. późnych aborcji, ponownie znalazła zatrudnienie w placówce medycznej. Aborcjonistkę zatrudnił Szpital Specjalistycznym im. A. Falkiewicza na Brochowie (dzielnica Wrocławia).
- Od kilku dni w przestrzeni publicznej dostępna jest informacja dotycząca wyników postępowań konkursowych przeprowadzonych w naszym szpitalu. Potwierdzam, że w gronie nowo zatrudnionych specjalistów znajduje się lek. Gizela Jagielska - przekazała Gazecie Wyborczej dyrektorka placówki Magdalena Puziewicz-Karpiak.
- Ma absolutnie unikalne kompetencje dotyczące i perinatologii, i ginekologii, i neonatologii. Jest specjalistką, która wykonuje wszystkie badania. Troszczy się niezwykle o pacjentki, troszczy się o kobiety - mówiła Puziewicz-Karpiak. - Będzie się rodzić dużo dzieci i chcemy, żeby ich było jak najwięcej. Chcemy, żeby były otoczone jak najlepszą opieką. I to jest wszystko, co mam do powiedzenia - zaznaczyła.
Oprócz aborcjonistki, w placówce znalazł zatrudnienie również jej mąż.
Jagielska przez długi czas nie mogła znaleźć pracy na skutek presji środowisk pro-life. O aborcjonistce zrobiło się głośno za sprawą 9-miesięcznego Felka, chłopczyka cierpiącego na wrodzoną łamliwość kości, zamordowanego przez specjalistkę w trzecim trymestrze ciąży. Choć chłopcu oferowano specjalistyczną pomoc w Łodzi, matka dziecka za namową aktywistów aborcjonistycznych zdecydowała inaczej.
Jagielska to była ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w szpitalu w Oleśnicy, gdzie przez lata mordowano nienarodzone dzieci. Tylko w 2024 roku uśmiercono w nim 159 nienarodzonych dzieci, w tym 47 mających 22 tygodnie lub więcej. Część przypadków kwalifikowano jako tzw. późne aborcje.
Sama „lekarka” opowiadała jak własnoręcznie pozbawiała dzieci życia za pomocą zastrzyku w serce z chlorku potasu, śmiercionośnego środka wywołującego potworny ból. Ze względów humanitarnych zabronione jest ubijanie tą metodą nawet zwierząt hodowlanych.
Ginekolog wspominała również o przypadku dziecka w 26. tygodniu, które przeżyło aborcję. Według ówczesnych procedur, wcześniaka pozostawiono bez opieki, by stracił życie wskutek uduszenia. Od tego momentu w szpitalu zaczęto korzystać z chlorku potasu.
Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy prawomocnie umorzyła śledztwo w sprawie aborcji przeprowadzonej pod koniec 2024 roku przez Gizelę Jagielską. Śledczy uznali, że „zabieg” uśmiercenia 9-miesięcznego Felka wypełniał przesłankę zagrożenia życia matki, więc nie zawierał znamion czynu zabronionego.
Źródło: niedziela.pl / onet.pl
PR







