Hezbollah zatrzymał na granicy maronickiego biskupa. To ostrzeżenie?

Maronicki arcybiskup Hajfy i Jerozolimy w Izraelu, Moussa el-Hage, został zatrzymany 18 lipca na przejściu granicznym w Ras Nagoura w Libanie, gdy wracał do tego kraju ze swej stolicy biskupiej. Nastąpiło to na polecenie sił związanych z islamskim Hezbollahem i – zdaniem niektórych komentatorów – może być ostrzeżeniem pod adresem patriarchy kard. Bechary Raia, który wielokrotnie krytykował tę organizację za przyczynianie się do obecnego kryzysu w kraju. Nuncjusz apostolski w Libanie abp Joseph Spiteri określił to wydarzenie jako „groźny precedens”.
Do zdarzenia doszło ok. godz. 11.30 w strefie zastrzeżonej dla duchowieństwa i członków korpusu dyplomatycznego, kontrolowanej przez Międzynarodowe Siły Pokojowe ONZ w Libanie (UNIFIL). Funkcjonariusze służby Bezpieczeństwa Generalnego zatrzymali maronickiego biskupa Hajfy i Jerozolimy. Następnie duchowny był przesłuchiwany przez wiele godzin. Pytano go przede wszystkim o stosunki z libańskimi uchodźcami w Izraelu. Ksiądz został zwolniony dopiero po interwencji patriarchy Raia i najwyższych władz sądowniczych Libanu, musiał jednak stawić się dziś przed sądem wojskowym.
Według wiarygodnych źródeł agenci zabrali arcybiskupowi jego paszport i telefon komórkowy oraz zabronili mu opuszczać kraj. Ponadto po dokładnej rewizji osobistej skonfiskowali mu ok. 485 tys. dolarów, które przewoził od uchodźców do ich rodaków w Libanie, a także znaczną ilość lekarstw, które również były przeznaczone dla nich.
Przejęto też samochód hierarchy na podstawie rozporządzenia wydanego przez sędziego wojskowego Fadiego Akikiego. Jego żona jest wnuczką Nabiha Berry'ego – przewodniczącego libańskiego parlamentu i przywódcy prosyryjskiego ruchu Amal. Akiki z Bejrutu zdalnie kontrolował przesłuchanie arcybiskupa, który z całą stanowczością zaprotestował przeciw zatrzymaniu i przesłuchaniu. Podkreślił stanowczo, że jego misja ma charakter całkowicie humanitarny i polega na umożliwianiu zachowania kontaktu rodzinom rozdzielonym przez wojnę w nadziei, że któregoś dnia będą mogły wrócić do swego kraju i zarejestrować tam narodziny swych dzieci.
Patriarcha Rai dowiedział się o całej sprawie od szejka druzyjskiego Akla Samiego Abula Muny i ze względu na jego pomoc duża część pieniędzy, które przewoził abp el-Hage, została przeznaczona dla rodzin druzyjskich. Biorąc pod uwagę powagę sytuacji i po wysłuchaniu świadectwa arcybiskupa zwierzchnik Kościoła maronickiego postanowił odłożyć swoją odpowiedź na to bezprecedensowe wydarzenie do wyznaczonego na dziś posiedzenia Synodu Biskupów w ścisłym gronie. Zatrzymanie arcybiskupa oznacza poważne odejście od zasad etycznych, które zawsze regulowały stosunki Kościoła z państwem libańskim. Kard. Rai poprosił również abp. el-Hage'a, aby nie odpowiadał na pytania sądu wojskowego.
Cały incydent ma wymiar sprawy politycznej w sytuacji, gdy patriarcha maronicki wielokrotnie krytykował Hezbollah, nalegając, aby nowym szefem państwa został kandydat „ponadpartyjny”. Warunek ten wyklucza z wyścigu do fotela prezydenckiego zarówno przywódcę Marady (prawicowy chrześcijański ruch polityczny) Sulejmana Farandżiję, jak i przywódcę Wolnego Ruchu Patriotycznego Gebrana Bassila.
KAI/oprac. FA






