Huty i cementownie pójdą pod młotek? Bruksela szykuje zamach na polski przemysł

Jeżeli Bruksela nie wycofa się z drastycznych planów rozszerzenia systemu ETS, niektóre gałęzie polskiego przemysłu czeka katastrofa. Przed widmem bankructwa staną cementownie, huty i zakłady chemiczne, ponieważ - jak ostrzega branża - wyznaczone limity tychnologiczne są niemożliwe do spełnienia.
Pod wspólnym oświadczeniem przedstawionym na Radzie UE ds. konkurencyjności podpisały się Bułgaria, Czechy, Grecja, Polska, Rumunia i Słowacja. Państwa te ostrzegają, że jeżeli mechanizmy systemu ETS nie zostaną natychmiast urealnione, Europie grozi głęboka deindustrializacja oraz utrata strategicznej niezależności.
Sygnatariusze ostrzegają, że decyzje Brukseli zagrażają "strategicznej autonomii” UE w kwestii przemysłu ciężkiego, uzależniając import kluczowych surowców z Azji czy Ameryki Północnej.
Chodzi o mechanizm darmowych pozwoleń na emisje CO2 przyznawany przedsiębiorstwom na podstawie tzw. wskaźników referencyjnych na lata 2026-2030. Bruksela zaproponowała cięcie darmowych pul aż o 50 procent, czyli maksymalny pułap, na jaki pozwalają unijne przepisy.
KE chce ustalać nowe limity na podstawie 10 procent najbardziej ekologicznych fabryk w Unii, które mogą sobie pozwolić na wykorzystanie niezwykle drogich „zielonych” technologii produkcyjnych. Dla większości hut i cementowni wskaźniki te są niemożliwe do osiągnięcia; nie istnieją bowiem jeszcze na tyle opłacalne i komercyjne rozwiązania, pozwalające na szeroką skalę produkcję stali czy chemii bez udziału paliw kopalnych.
Źródło: rmf24.pl
PR







