Inflacja? Była, jest i jeszcze długo będzie. Spadek możliwy dopiero pod koniec 2026 r.

Glapinski-329u349ur43i.jpg
fot. youtube/NBP

Inflacja nie będzie spadać; dojście do celu inflacyjnego - 2,5 p. p. - będzie możliwe dopiero pod koniec 2026 roku, uważa szef NBP Adam Glapiński.

"W sumie wkład wszystkich czynników regulacyjno-podatkowych (...), ten wsad tych działań do wskaźnika wzrostu cen konsumpcyjnych do CPI jest szacowany w październiku na 2,7 punktu procentowego. (...) Gdyby nie było administracyjnego wzrostu cen i podatków mielibyśmy 2,3 proc." - poinformował w czwartek prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński.

Przekazał, że 2,7 p.p. z 5-procentowej inflacji to wzrost cen "administracyjny", nie rynkowy. Pozostałe 2,3 p.p. to "pozostałe czynniki". Szef banku centralnego powiedział również, że obecne prognozy nie "sugerują w żaden sposób", żeby inflacja miała wrócić do celu inflacyjnego (2,5 proc. +/- 1 p.p. - PAP) w najbliższych kwartałach.

Zróbmy to razem!

Prezes NBP poinformował, że przywrócenie opłaty mocowej od lipca 2025 r. podwyższy ceny prądu o 8 proc., a inflację o 0,4 pkt. proc., wygaśnięcie mechanizmu ceny maksymalnej (od października przyszłego roku) to wzrost przeciętnego rachunku za energię elektryczną o 13 proc. i wzrost inflacji o 0,7 pkt. proc.

"Jeśli więc wejdzie ustawa (o mrożeniu cen energii - PAP) w tej wersji przyjętej przez Sejm (...), albo zmiany będą niewielkie, inflacja w pierwszej połowie przyszłego roku będzie ok. 5 proc., czyli zbliżona do scenariusza dalszego mrożenia (cen - PAP). To nadal jest dwukrotnie powyżej celu inflacyjnego NBP" - powiedział Glapiński. Wyjaśnił, że w trzecim kwartale 2025 r. inflacja może się przejściowo obniżyć, ale w czwartym kwartale ponownie zacznie rosnąć ze względu na wyższe ceny energii.

Ocenił, że z tego powodu "czas dojścia do celu inflacyjnego 2,5 się wydłuża". Wskazał, że stanie się to w 2026 r., jednak bliżej końca roku.

Ustawa o mrożeniu cen prądu zakłada cenę energii na poziomie 500 zł za MWh netto dla gospodarstw domowych do końca września 2025 r. W środę Senat nie zgłosił do niej poprawek, co oznacza, że teraz trafi ona do Prezydenta. 

Jak mówił Glapiński, obserwujemy też około 10-procentowy wzrost wynagrodzeń, co również przekłada się na inflację. 

W ocenie prezesa NBP wysokość płac w sektorze publicznym przenosi się na inne grupy zawodowe, które "też żądają takich podwyżek". "Jesteśmy optymistami, to znaczy, zakładamy, że tempo wzrostu wynagrodzeń będzie maleć, będzie stopniowo hamować - to obserwujemy" - zaznaczył. Zauważył jednak, że nadal jest ono dwucyfrowe, osiągając poziomy powyżej 10 proc. 

Źródło: PAP

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: