Iracki Kurdystan: chrześcijanie zagrożeni wyginięciem

chrzescijanie_Bliski-Wschod.png
opr. PCh24.pl

Nieodwracalną konsekwencją trwającej wojny na Bliskim Wschodzie może być to, że stracimy jedną z najstarszych społeczności chrześcijańskich na świecie, która nadal posługuje się językiem aramejskim. Na ten dramatyczny scenariusz wskazuje Dilan Adamat, założyciel stowarzyszenia „The Return” i mieszkaniec Irbilu.

Iracki Kurdystan znajduje się w samym środku konfliktu między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem, mimo że nie jest w niego bezpośrednio zaangażowany. Jest jednak celem ataków ze względy na interesy obu stron związane z tym terytorium.

Atak dronów miał miejsce m.in. w Irbilu, gdzie zbombardowano budynki należące do Kościoła chaldejskiego, na szczęście obyło się bez ofiar. Drony używane są przez siły irańskie, które prowadzą operację przeciwko grupom kurdyjskim w półautonomicznym regionie irackiego Kurdystanu. - W przeciwieństwie do poprzednich konfliktów, takich jak walka z Państwem Islamskim, obecnie nie ma jasnej linii frontu, nie ma miejsca, gdzie można by się schronić - wskazuje Dilan Adamat.

Zróbmy to razem!

Założyciel stowarzyszenia „The Return”, które wspiera irackich chrześcijan z diaspory pragnących powrócić do swojej ojczyzny po latach islamskich prześladowań, wskazuje, że ludzie boją, ponieważ ataki są przypadkowe, a pociski mogą spaść wszędzie. Mężczyzna, należący do aramejskiej wspólnoty irackich chrześcijan, podkreśla, że szczególnie narażona na ataki jest Ankawa. - Jest to największa enklawa chrześcijańska w Iraku i prawdopodobnie w całym Bliskim Wschodzie, położona kilkaset metrów od amerykańskiej bazy wojskowej na międzynarodowym lotnisku w Irbilu – mówi Dilan Adamat.

Mieszkańcy irackiego Kurdystanu przyzwyczajeni są do kryzysów i wojen. - Wiemy, jak się dostosować, jak żyć bez prądu, gdy go brakuje. Życie toczy się dalej, mieszkańcy, choć oczywiście nie są zadowoleni z tego, co się dzieje, są spokojniejsi, niż można by to sobie wyobrazić, widzi się ludzi idących normalnie do pracy, do supermarketów, do restauracji – relacjonuje mężczyzna. Podkreśla, że wszyscy obserwują rozwój sytuacji i czekają na to, co wydarzy się w najbliższych dniach lub tygodniach. - To nie jest nasza wojna, ale mimo to jesteśmy w nią zaangażowani, jesteśmy celem obu stron, ponieważ obie strony mają swoje interesy na naszym terytorium – wyjaśnia Adamat.

Chrześcijanie w regionie czują się zmęczeni kolejnymi konfliktami i powoli zaczynają się poddawać. - Żadna z tych wojen – między Iranem a Irakiem, o Kuwejt, wojna z 2003 roku, walka z Państwem Islamskim – nie była naszą wojną. Wszystkie są motywowane sprawami, które nie mają nic wspólnego z irackimi chrześcijanami. A jednak w ciągu ostatnich 25 lat straciliśmy 90 proc. naszej populacji. Ci, którzy tu zostali, nie mają już zbytniej nadziei - podkreśla Dilan Adamat. Mężczyzna, który powrócił do Iraku po upadku Państwa Islamskiego, wyznaje, że obawia się utraty nadziei przez chrześcijan, bo powoli ma to już miejsce. - Konsekwencje będą straszne, ponieważ stracimy jedną z pierwszych wspólnot chrześcijańskich na świecie, wspólnotę, która nadal posługuje się językiem aramejskim. Obecnie w kraju pozostało nas tylko 130 tys. pośród 36 mln mieszkańców. Ten konflikt tylko zwiększy emigrację i ryzyko zaniku irackiej wspólnoty chrześcijańskiej - wyznaje Dilan Adamat.

Źródło: KAI

mid-epa12803098.jpg
fot. PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Kryzys humanitarny na Bliskim Wschodzie. Salezjanie pomagają ofiarom żydowsko-amerykańskiej agresji

W związku z eskalacją wojny na Bliskim Wschodzie salezjanie tymczasowo przekształcili swoje zamknięte szkoły w ośrodki dla cywilów wysiedlonych w wyniku bombardowań w Libanie. Wspólnoty salezjańskie zapewniły, że nadal będą pomagać osobom dotkniętym kryzysem.Z powodu wojny z różnych części Libanu wysiedlono wiele rodzin. W odpowiedzi na to wspólnoty kościelne mobilizują się, aby zapewnić schronien...Czytaj dalej

travel-778338_1280-1.jpg
fot. pixabay.com

MSZ: już 8 tys. Polaków opuściło Bliski Wschód

Od czasu rozpoczęcia konfliktu na Bliskim Wschodzie 28 lutego już około 8 tys. polskich obywateli opuściło ten rejon. - Mam dokładne dane co do osoby z dzisiejszego poranka. To jest już około osiem tysięcy osób, które wyjechały i to zarówno lotami komercyjnymi, jak i w wyniku ewakuacji poprzez Oman i poprzez Arabię Saudyjską - powiedział szef MSZ Radosław Sikorski 9 marca.Rzecznik MSZ Maciej Wewió...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: