Islandia w UE? Obywatele decydują o niezależności w ważnym referendum

Islandczycy głosują dziś nad ponownym podjęciem negocjacji z Brukselą w sprawie przystąpienia kraju do Unii Europejskiej. Z przedreferendalnych sondaży trudno przewidzieć, które z nastawień, euro-optymizm, czy troska o niezależność kraju, okażą się silniejsze.
Na Islandii w przedterminowym głosowaniu w referendum na temat wznowienia negocjacji z UE do piątku zagłosowało ponad 20 proc. uprawnionych - poinformowały władze wyborcze. Właściwym dniem plebiscytu jest sobota, a sondaże nie dają jasnej odpowiedzi, jaki będzie wynik.
Z danych przekazanych przez komisarz wyborczą Sigridur Kristinsdottir głos oddało ponad 57 tys. osób spośród 272 tys., figurujących w spisie obywateli.
Islandczycy mogą głosować przedterminowo od 27 lipca, niektóre punkty są otwarte nawet do godz. 21. W najludniejszym okręgu obejmującym Reykjavik frekwencja jest najwyższa i wynosi już 28 proc.
We wszystkich ostatnich sondażach niewielką przewagę utrzymywali zwolennicy kontynuowania negocjacji z UE na temat członkostwa Islandii. We wtorkowym badaniu ośrodka Maskina za dalszymi negocjacjami było 51,3 proc., a przeciw - 48,7 proc. Choć opublikowany w czwartek sondaż Gallupa pokazał, że równie dobrze wynik może być odwrotny. W tym badaniu strona przeciwników zdobywa 51,6 proc., a zwolenników - 48,4 proc.
Do ostrej wymiany zdań doszło podczas czwartkowej przedreferendalnej debaty w publicznej telewizji RUV między socjaldemokratyczną premierką Islandii Kristrun Frostadottir, która popiera integrację z UE, a liderką opozycji i namawiającą do głosowania przeciwko negocjacjom Gudrun Hafsteinsdottir z Partii Niepodległości. W studiu dyskutowali również przedstawiciele ruchów społecznych i związków zawodowych.
Frostadottir przekonywała, że wspólna polityka pieniężna i przyjęcie euro w przyszłości wpłynie korzystnie na portfele Islandczyków. Kraj od lat zmaga się z wysoką inflacją oraz stopami procentowymi. Z kolei opozycja obawiała się utraty wpływu na zasoby morskie. Rybołówstwo to kluczowa gałąź islandzkiej gospodarki. Premierka zapewniała, że rząd wycofa się z negocjacji z UE, jeśli okaże się, że kraj utraci kontrolę nad łowiskami ryb. Polityczka uważa, że jest możliwe uzyskanie w Brukseli w tej sprawie odstępstw.
Islandia już w dużej części zintegrowana z UE poprzez członkostwo od 1994 r. w Europejskim Obszarze Gospodarczym, a także strefie Schengen. Natomiast z tej współpracy wyłączone jest rolnictwo, rybołówstwo, polityka pieniężna oraz bezpieczeństwo.
Jeśli Islandczycy opowiedzą się za kontynuacją negocjacji, to o samym wejściu do UE zdecyduje kolejny plebiscyt, gdy wiadome będą warunki akcesji.
W referendum mogą brać udział pełnoletni obywatele Islandii, znajdujący się w spisie wyborczym. Wynik plebiscytu nie będą mieć wpływu rezydenci z Polski, będący największą grupą imigrantów na wyspie. Islandię zamieszkuje ponad 20 tys. polskich obywateli.
(PAP)/oprac. FA






