Izrael: Arabowie języczkiem u wagi podczas wyborów? Stanowią 20 proc. wyborców

epa13324657.jpg
fot. EPA/ABIR SULTAN Dostawca: PAP/EPA.

Przed wyborami w Izraelu sondaże wskazują na wyrównane poparcie, jakim dysponuje rząd Bejamina Netanjahu oraz opozycja. Analitycy zaznaczają, że w wypadku powstania politycznego pata o tym, kto obejmie władzę, mogą zdecydować arabscy wyborcy. 

Palestyńska mniejszość, stanowiąca jedną piątą mieszkańców Izraela, może przesądzić o tym, kto utworzy rząd po wtorkowych wyborach parlamentarnych. Sondaże wskazują na to, że ani blok premiera Benjamina Netanjahu, ani jego przeciwników nie zdobędzie samodzielnej większości. Kluczowe może okazać się poparcie partii arabskich.

Dla wielu palestyńskich obywateli Izraela nadchodzące wybory mają znaczenie egzystencjalne.

Zróbmy to razem!

55-letni Said Kabet, który przez całe życie bojkotował głosowania, tym razem zamierza wziąć w nim udział. – Nieoddanie głosu jedynie wzmocniłoby (Itamara) Ben Gwira i (Becalela) Smotricza – powiedział w rozmowie z agencją AFP, odnosząc się do dwóch skrajnie nacjonalistycznych ministrów w rządzie Netanjahu.

Smotricz zapowiedział w sierpniu plan „judaizacji” Galilei i Negewu, regionów zamieszkanych przez liczną społeczność arabską, zakładający osiedlenie tam miliona dodatkowych Żydów i ograniczenie rozbudowy arabskich miejscowości.

Po ataku Hamasu z 7 października 2023 r. nasiliły się również ograniczenia swobody wypowiedzi. Według izraelskiej organizacji prawniczej Adalah policja rozpędzała antywojenne demonstracje, ograniczała eksponowanie palestyńskich flag i zatrzymała setki osób za wpisy w serwisach społecznościowych.

We wtorkowych wyborach startują dwie listy reprezentujące arabskich wyborców: konserwatywna obyczajowo, ale nastawiona na współpracę z żydowskimi partiami Raam oraz Zjednoczona Lista, skupiająca trzy partie arabskie o bardziej lewicowym i propalestyńskim profilu. Według sondaży frakcje te mogą zdobyć odpowiednio pięć i osiem mandatów w 120-osobowym Knesecie.

Sondaże dają zarówno blokowi opozycyjnemu pod przywództwem emerytowanego generała Gadiego Ajzenkota, jak i koalicji prawicowych i religijnych ugrupowań sprzymierzonych z Netanjahu po około 50 miejsc w Knesecie. Ponieważ do utworzenia większościowego rządu potrzeba co najmniej 61 głosów, poparcie arabskich posłów mogłoby umożliwić opozycji przejęcie władzy.

Szczególną rolę może odegrać Raam. Jej lider, Mansur Abbas, w 2021 r. przełamał polityczne tabu, wprowadzając po raz pierwszy arabską partię do izraelskiej koalicji rządzącej. W tegorocznych wyborach drugim kandydatem na liście Raam został Żyd Joaw Segalowicz, były szef wydziału policji zwanego „izraelskim FBI”.

Ugodowa postawa Abbasa budzi krytykę części arabskiej społeczności, zarzucającej mu przedkładanie korzyści politycznych nad sprawę palestyńską. Zjednoczona Lista zajmuje bardziej zdecydowane stanowisko w tej kwestii i nie zabiega o wejście do rządu. Jej liderzy deklarują jednak gotowość do wspierania z zewnątrz gabinetu, który odsunąłby Netanjahu od władzy.

Przeszkodą pozostaje stanowisko żydowskich partii. Zarówno Netanjahu, jak i Ajzenkot wykluczają utworzenie koalicji z ugrupowaniami arabskimi. Po wyborach polityczne deklaracje mogą jednak ustąpić miejsca pragmatyzmowi, zwłaszcza jeśli bez poparcia arabskich posłów nie będzie możliwe utworzenie rządu.

Netanjahu uczynił możliwość współpracy opozycji z partiami arabskimi jednym z głównych motywów kampanii swojej partii. Na plakacie wyborczym przedstawiono premiera naprzeciwko polityków opozycji z wyeksponowanym pośrodku Abbasem. Towarzyszy mu hasło „Prawica albo Palestyna” (hebr. „Jamin o Falastin”), sugerujące, że zwycięstwo opozycji oznaczałoby uzależnienie rządu od arabskich polityków.

Palestyńczycy stanowią niemal 22 proc. ludności Izraela. Większość z nich to potomkowie Arabów, którzy pozostali na terenach nowo powstałego państwa żydowskiego po wojnie w 1948 r. i uzyskali izraelskie obywatelstwo. W odróżnieniu od nich Palestyńczycy zamieszkujący okupowany Zachodni Brzeg i Strefę Gazy nie mają izraelskiego obywatelstwa ani prawa głosu w wyborach do Knesetu.

(PAP)/oprac. FA

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: