Izraelski rząd zaostrza retorykę antylibańską. Chce okupować większe terytorium tego kraju

Ministrowie premiera Benjamina Netanjahu chcą okupacji kolejnych terytoriów Libanu i pojmania kobiet oraz dzieci domniemanych członków organizacji Hezbollah. Jednocześnie wojsko szykuje się do zajęcia Tyru – w znacznej części chrześcijańskiego. Duchowi przywódcy napadniętego państwa wezwali wspólnotę międzynarodową do natychmiastowej interwencji.
Przedstawiciele izraelskiego rządu zaostrzyli retorykę antylibańską. Wzywają do bombardowania Bejrutu, zatrzymania kobiet i okupacji terytorium w odwecie za ataki dronów Izrael, o co obwiniają Hezbollah.
- Musimy myśleć nieszablonowo w kwestii Hezbollahu. Powinniśmy również rozważyć okupację terytorium oraz zabicie wielu terrorystów – oznajmił w poniedziałek wieczorem szef resortu bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gvir podczas posiedzenia izraelskiego gabinetu bezpieczeństwa.
Minister wezwał do „aresztowania ich kobiet i dzieci”, mówiąc: – To zaboli ich najbardziej.
Szef dyplomacji Gideon Saar z kolei oskarżył Hezbollah o próbę wciągnięcia Izraela w „wojnę na wyniszczenie”.
Wojsko najeźdźcy prowadzi śmiercionośne naloty na Liban od 2 marca. W wyniku tych akcji zginęło ponad 3 600 osób, ponad 11 100 zostało rannych, zaś ponad milion zostało przesiedlonych.
Iran zapowiedział „miażdżącą” odpowiedź, jeśli izraelskie ataki na Liban będą kontynuowane. Tymczasem Izrael oznajmił, że nie zamierza zaprzestać ofensywy. Wojsko jednak potrzebuje dużo broni, na co zwrócił uwagę podczas poniedziałkowego posiedzenia rządu izraelskiego Icchak Wasserlauf, minister ds. rozwoju peryferii, Negewu i Galilei ze skrajnie prawicowej partii Otzma Yehudit.
Minister ds. osiedli Orit Strock wezwała do okupacji terytorium Libanu. Zwierzchnik resortu kultury i sportu Miki Zohar oczekuje zintensyfikowania nalotów na południowe przedmieścia Bejrutu. Na antenie jednej z rozgłośni izraelskich wyraził także nadzieję, że „Irańczycy rozumieją, iż bezpośrednia konfrontacja z Izraelem nie jest mądra”. Dodał też: – Następnym razem, gdy Hezbollah ostrzela izraelskie miasta, natychmiast zaatakujemy Dahiyeh. Irańczycy spróbują ponownie, więc niech spróbują – mówił wyzywająco. Zohar wskazał, że „(premier Benjamin) Netanjahu jasno dał do zrozumienia, iż jeśli Iran spróbuje nas skrzywdzić, zniszczymy go całkowicie”. W jego przekonaniu, Tel Awiwowi udaje się „kształtować Bliski Wschód” według własnego upodobania.
Jak komentował izraelski minister obrony Israel Katz, w jego przekonaniu „los Dahiyeh w Bejrucie będzie losem miast na północy”. – Kategorycznie odrzucamy irańskie groźby, a każda próba Iranu, by powiązać Liban z Iranem lub zaatakować Izrael, spotka się z ogromną siłą, tak jak to miało miejsce wczoraj – mówił Katz.
Ministrowie odnosili się do Dahiyeh, czyli gęsto zaludnionych południowych przedmieść Bejrutu, w dużej mierze zamieszkanych przez muzułmańskich szyitów. Jest to obszar o szczególnym znaczeniu politycznym i militarnym. Uznaje się go za główną twierdzę i centrum dowodzenia Hezbollahu. Stąd przedmieścia te były wielokrotnie celem intensywnych ataków i bombardowań ze strony Sił Obronnych Izraela (IDF), m.in. podczas konfliktów w 2006 roku oraz w trakcie późniejszych eskalacji napięć.
Istnieje także doktryna Dahiji, sformułowana przez izraelską armię. Zakłada ona użycie asymetrycznej siły na dużą skalę i planowe niszczenie infrastruktury cywilnej (w tym całych dzielnic mieszkalnych) na terenach kontrolowanych przez wrogie ugrupowania. Celem jest wywarcie presji na ludność cywilną i władze, aby powstrzymać ataki na Izrael. Doktryna ta zakłada celowe ignorowanie zasady proporcjonalności.
Czy tę strategię Izrael chce zastosować w odniesieniu do Tyru? We wtorek jego chrześcijańska dzielnica – ostatnia część nadmorskiego miasta, która wcześniej uniknęła izraelskich gróźb – w dużej mierze opustoszała. Był to efekt wydanego przez Izrael po raz pierwszy w historii nakazu ewakuacji całego miasta. Najeźdźca rozpoczął następnie ataki, w wyniku których zginęło co najmniej osiem osób, a 33 zostały ranne.
Izraelskie wojsko wydało internetowe ostrzeżenie o powszechnej ewakuacji Tyru. Tel Awiw przekonuje, że w okolicy ukrywają się członkowie wspieranego przez Iran Hezbollahu.
Przywódcy chrześcijańscy z zagrożonego miasta wezwali międzynarodową wspólnotę oraz władze Libanu do natychmiastowej reakcji. W wydanym we wtorek wspólnym oświadczeniu zaapelowali do o szybkie działanie, aby uniemożliwić Izraelowi atak na chrześcijańską dzielnicę miasta.
Oświadczenie podpisali George Iskandar, metropolita Tyru z ramienia Kościoła greckokatolickiego obrządku melchickiego, Elias Kfoury, metropolita Tyru, Sydonu i terenów zależnych Kościoła greckokatolickiego oraz Charbel Abdullah, przedstawiciel maronickiej archieparchii katolickiej w Tyrze.
Trzej przywódcy chrześcijańscy zaapelowali do społeczności międzynarodowej i przywódców Libanu o „podjęcie natychmiastowych i poważnych działań w celu uchronienia starej dzielnicy Tyru przed zniszczeniem i ludzkimi tragediami”.
Izraelskie ostrzeżenie dla Tyru pojawiło się po silnej wymianie ognia między Izraelem a Iranem po ataku Izraela na Hezbollah w Bejrucie w niedzielę. W ciągu ostatnich kilku tygodni izraelskie naloty spowodowały ogromne zniszczenia w Tyrze, czwartym co do wielkości mieście w kraju, które jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO
Jedna z najstarszych metropolii na świecie posiada kilka stanowisk archeologicznych, z których niektóre są zatopione. „Stare miasto to nie tylko dzielnica mieszkalna” – napisali duchowni w swoim oświadczeniu. „To historyczne i ludzkie serce Tyru, dom dla tysięcy cywilów, w tym rodzin, dzieci i osób starszych”.
Skrywa bogate dziedzictwo kulturowe, religijne i cywilizacyjne. Duchowni wskazali, że „każde zaatakowanie lub zniszczenie tej dzielnicy stanowiłoby katastrofę humanitarną i narodową o nieodwracalnych skutkach”.
Zdaniem Kfoury, trwający konflikt to nie tylko wojna z Hezbollahem. „to wojna przeciwko całemu Libanowi”. To wojna na wyniszczenie.
Po ostrzeżeniu z zeszłego tygodnia, armia libańska rozmieściła siły w chrześcijańskiej dzielnicy Tyru, by zapobiec izraelskim atakom i pokazać, że nie ma tam Hezbollahu.
Tymczasem izraelska armia utrzymuje, że siły tego ugrupowania znajdują się tam i wkrótce „będzie musiała podjąć operację przeciwko działaniom terrorystycznym w tej okolicy”. Każdy budynek „może być celem ataku”, przekazało IDF.
Źródła: dawn.com, apnews.com
AS






