Jest biologicznym mężczyzną, uważa się za kobietę. Chce być... "prezydentką" Polski

gender-pixxa.jpg
fot. pixabay

Znamy nazwisko pierwszego kandydata na prezydenta w wyborach w 2030 r. To genealog dr Marek Jerzy Minakowski, który dzisiaj karze nazywać siebie Marią i chce zostać... pierwszą kobietą-prezydentem w historii Polski.

Swoją decyzję naukowiec ogłosił w mediach społecznościowych dwa dni po drugiej turze wyborów.

"Gdy pisałam, że jestem gotowa kandydować na prezydentkę w 2030 r. to nie żartowałam. Kompetencje mam lepsze niż Nawrocki, jestem rówieśnicą Dudy i Trzaskowskiego, i chciałabym wystąpić jako ta, która łączy wszystkich - mężczyzn i kobiety, katolików i postępowców, ludzi z Tarnowa z ludźmi z Warszawy" - czytamy.

Minakowski odniósł się również do doktryny Kościoła katolickiego, która traktuje "transpłciowość" za zaburzenie i poważny grzech. Uważa, że Kościół musi "uznać swój błąd" i zaakceptować postulaty genderyzmu.

"Wiem jak jest być ojcem, który walczy w sądzie o opiekę nad dzieckiem i wiem, jak być samotną matką, która walczy o życie dziecka. Kościół się mnie wypiera, ale ja z nim nie walczę, tylko czekam, aż zrozumie swój błąd i przyjmie mnie z powrotem, jako Marię, a nie Marka" - oznajmia.

"Polska zasługuje na transpłciową prezydentkę. Jak znajdzie się lepsza, poprę ją, a tymczasem zostawiam to - pomyślcie o mojej propozycji" - apeluje.

Źródło: rp.pl / Facebook.com
PR

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: