Kard. Grzegorz Ryś: Jezus jest szybszy niż kule. Ostatnie słowo zawsze należy do Boga

Wyrażamy głęboką wiarę i nadzieję, że wczoraj kto inny strzelał do braci i sióstr, a kto inny ukołysał ich do snu. Jezus jest szybszy niż kule. Jezus ich wszystkich ukołysał do snu – powiedział metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś podczas nabożeństwa w Kolegiacie św. Anny, odprawionego w intencji ofiar i rannych w sobotnim ataku w centrum Krakowa.
Rozpoczęciu niedzielnej mszy o godz. 16 towarzyszyło brzmienie Królewskiego Dzwonu Zygmunt. Uczcił on ofiary sobotniej tragedii. Tłumy wzięły udział w nabożeństwie w Kolegiacie św. Anny. Części osób nie udało się wejść do świątyni.
Kard. Ryś zauważył, że na ołtarzu w kolegiacie widać polską flagę, ale – jak podkreślił – wśród ofiar są też obywatelka Austrii i obywatel Wielkiej Brytanii. Metropolita przekazał tę informację także w języku angielskim.
- Nasze ludzkie możliwości w takich momentach sprowadzają się do tego, żeby być. I dlatego jeszcze raz tak bardzo wam dziękuję, że jesteśmy tu wszyscy razem. Ale my nie mamy w sobie takich doświadczeń ani takich słów, które by nas mogły przeprowadzić przez takie chwile – powiedział kardynał w homilii. – Ufamy, że takie słowo ma Pan Bóg. Takie, które może nas przeprowadzać przez nawet najciemniejszą dolinę – dodał hierarcha.
Przywoływał zapisane w Piśmie Świętym słowa apostołów nawiązujące do wiary, nadziei, smutku, śmierci.
- Jeśli jesteśmy w tej kolegiacie wszyscy razem, to właśnie dlatego, że mamy nadzieję i że nawet takie momenty nie są w stanie nam tej nadziei zabrać – powiedział metropolita.
Jak mówił, mamy prawo być smutni i każdy człowiek w takich okolicznościach byłby smutny. Ale – ocenił metropolita – nie można być smutnym tak jak ci, którzy nie mają nadziei. – Wyrażamy głęboką wiarę i nadzieję, że wczoraj kto inny strzelał do braci i sióstr, a kto inny ukołysał ich do snu. Jezus jest szybszy niż kule. Jezus ich wszystkich ukołysał do snu – mówił kard. Ryś. Dodał, że to nie jest „żaden koniec”, a „istotny moment drogi”, „oni wszyscy są prowadzeni z Jezusem ku Bogu”.
Metropolita podkreślił, że ostatnie słowo należy do Boga, do życia, do miłości, a nie należy do nienawiści, śmierci, dramatów. Nadzieja jednak – mówił duchowny – jest poddawana próbom.
Zdaniem kard. Rysia można zastanawiać się, gdzie był Pan w czasie tragedii, czemu jej nie zapobiegł i jak długo będzie jeszcze patrzył na to, jak w społeczeństwie narasta „agresja, przemoc, nienawiść, zły język”.
- Mamy takie poczucie, że Pan się spóźnił. Powinien reagować szybciej – mówił kardynał i zaznaczył: - Nie damy sobie zabrać nadziei przez agresje, nienawiść, zło, podziały. Nie pozwolimy sobie zabrać miłości, bo wtedy tracimy nadzieję. Nie ma takich prób, przez które nadzieja by nie mogła przejść - powiedział.
Hierarcha zauważył, że „śmierć jest pewna, godzina nie”. – Może to jest zdanie, które opisuje to, co się stało wczoraj. (…) Kto by się spodziewał, że wycieczka do Krakowa kończy się śmiercią – mówił kardynał, zwracając uwagę na znaczenie słowa „czas”.
Zwrócił się do wiernych, aby czuwali – czyli skupiali się na tym, co jest teraz.
- Co możemy robić w takich momentach jak ten? Róbmy to, co jest nam zadane na dzisiaj, na jutro, podążajmy do przodu – mówił metropolita.
- Boicie się? Nie wiecie, co robić? Popatrzcie w swój kalendarz, co macie jutro do zrobienia i zróbcie to najlepiej, jak potraficie. I zróbcie to po Bożemu – podsumował kard. Ryś.
PAP
oprac. PR






