Kardynał Grech definiuje: Synodalność to różnorodność

82640.jpg
kard. Mario Grech

Synodalizacja Kościoła katolickiego jeszcze się nie zakończyła, uważa kardynał Mario Grech, szef watykańskiego Sekretariatu Generalnego Synodu Biskupów. Kościół ma potrzebować... różnorodności. 

Maltański purpurat dostrzega, że w Kościele wiele się już zmieniło, ale to wciąż zbyt mało. Przemawiając w Watykanie na spotkaniu z synodalistami z całego świata, mówił o "ponownym odkryciu najgłębszej tożsamości" Kościoła katolickiego, właśnie dzięki synodalności. Proces synodalny miałby pozwolić na "nowy styl bycia Kościołem".

Według kardynała synodalność osiągnie swój cel dopiero wtedy, kiedy Kościół stanie się bardziej misyjny, kreatywnie i odważnie głosząc Ewangelię. Jeżeli synodalność nie doprowadzi do odnowy zapału misyjnego, generując wspólnoty, które będą z radością i szczerością głosić Chrystusa, to pozostanie niezrealizowana. 

Wypowiedź kardynała Grecha brzmi pobożnie, ale trudno doszukać się w niej twardej treści. Czym miałaby być w praktyce postulowana odwaga i szczerość ewangelizacji oraz powstawanie radosnych wspólnot głoszenia Chrystusa? Udostępnione w sieci cytaty z przemówienia purpurata z Malty brzmią tak, jakby synodalność okazała się być tak totalnie pustym terminem, że trzeba ją teraz wypełniać dewocyjną narracją, która nie niesie ze sobą nic praktycznego dla życia Kościoła. Trudno stwierdzić, co tak właściwie miałoby stanowić potężny bodziec do odnowy zapału misyjnego. Ostatecznie rzecz biorąc, synodalność polegała na organizowaniu spotkań dyskusyjnych. Gdyby to poskutkowało, mielibyśmy do czynienia z pierwszym takim przypadkiem w historii: to nie ideały życia ewangelicznego, ale sposób dyskutowania przy stoliku stałby się źródłem odnowy w Kościele. 

Przy całej tej pustawej narracji pojawił się jednak jeden bardziej wyrazisty postulat. Otóż kardynał Mario Grech stwierdził, że synodalność oznacza różnorodność. "Kościół synodalny nie boi się różnic, bo wie, że jedność nie oznacza jednolitości, ale powstaje ze wspólnoty" - powiedział dosłownie. "To proces, który nie boi się różnorodności, ale przyjmuje ją jako miejsce, w którym prawda Ewangelii może rozbrzmiewać na nowe i nieoczekiwane sposoby". 

Czym jest różnorodność w Kościele, o tym przekonujemy się niemal każdego dnia za sprawą biskupów i teologów w Niemczech albo Stanach Zjednoczonych: to przyjęcie optyki "wielu prawd", czyli doktrynalna i moralna "decentralizacja" Kościoła. Jeżeli tak należałoby interpretować synodalno-różnorodnościową "odnowę misyjną", to można wątpić, czy jej owocem będzie cokolwiek innego, niż tylko chaos...

Źródła: vatican.va, pch24.pl

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: