Koniec wojny na Ukrainie coraz bliżej? Trump: „To ja doprowadziłem do tego momentu”

Donald Trump stwierdził 5 czerwca, że Rosja i Ukraina są blisko porozumienia i zakończenia wojny, i że to on „doprowadził do tego momentu”. Był to jego komentarz na propozycję Wołodymira Zełenskiego w sprawie spotkania z Władimirem Putinem.
Prezydent Ukrainy Wołodymir Zełenski wysłał list do swojego rosyjskiego odpowiednika z propozycją osobistego spotkania. Donald Trump zapytany o tę kwestię odpowiedział, że nie ma nic przeciwko takiemu spotkaniu bez jego udziału. - Niech negocjują. Ja jestem tym, który doprowadził go do tej pozycji i myślę, że to zostanie załatwione - stwierdził Trump 5 czerwca.
Amerykański przywódca ponownie powiedział, że gdyby to on był prezydentem w poprzedniej kadencji zamiast Joe Bidena, wojna na Ukrainie nie wybuchłaby w ogóle. Podkreślił, że podczas gdy „[prezydent Joe] Biden dawał im [Ukraińcom] wszystko” to obecnie Kijów musi płacić „pełną cenę” za dostarczane uzbrojenie.
Optymizm Trumpa wydaje się jednak nieco przesadzony. Wcześniej tego dnia rosyjski przywódca odrzucił bowiem propozycję spotkania z Zełenskim mówiąc, że „nie widzi powodu, by się z nim spotykać” i nie rozumie, dlaczego władze w Kijowie nie chcą powierzyć administracji Donalda Trumpa roli gwaranta rozmów pokojowych. - Nie widzę sensu w naszym spotkaniu; celem strony ukraińskiej jest powstrzymanie naszej ofensywy, a nam potrzebne są porozumienia – powiedział Putin 5 czerwca.
Z kolei pomysł Zełenskiego dotyczący osobistego spotkania nazwał „niewłaściwym”. - Kijów uznał za możliwe przejście do publicznej dyskusji, a to jest całkowicie niewłaściwe – uzasadnił rosyjski przywódca.
Na słowa Władimira Putina zareagował Wołodymir Zełenski w mediach społecznościowych. - Niestety, strona rosyjska ponownie wybiera wojnę – wszyscy słyszeli dzisiejszą odpowiedź. Słabą odpowiedź. On po prostu nie chce zakończyć wojny. Myślę, że wielu ludzi na świecie ta odpowiedź rozczarowała – napisał ukraiński prezydent na platformie Telegram.
Źródło: PAP
AF






