Krwawa Niedziela Palmowa w Sumach. Polski ksiądz o rosyjskim barbarzyństwie

W Niedzielę Palmową przed południem doszło do tragicznego w skutkach ataku rakietowego w centrum Sum. Rośnie bilans ofiar, głównie kobiet i dzieci. Rosyjskie bomby zabiły ludzi wychodzących m.in. z cerkwii. Zbrodnię wojenną skomentował polski ksiądz, którego parafia znajduje się około 2 km od epicentrum eksplozji.
- Jestem bardzo zaskoczony, że w chrześcijańskie święto, które wszyscy razem (katolicy i prawosławni) w tym roku świętujemy, (Rosjanie - red.) na coś takiego się zdecydowali i to zrobili. Jest to dla mnie niezrozumiałe w żaden sposób - powiedział w rozmowie z RMF FM ks. Rafał Szkopowiec, polski proboszcz w kościele p.w. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Sumach.
Świątynia rzymskokatolicka w Sumach znajduje się w odległości ok. 2 km od miejsca ataku i nie ucierpiała w jego wyniku. Duchowny wyjaśnił, że wybuchy nastąpiły przed Mszą świętą, która odprawiana była o godz. 11 czasu lokalnego (godz. 10 w Polsce). - Dziś modliliśmy się o polskie ofiary zbrodni katyńskiej i za tych, którzy zginęli w Smoleńsku - podkreślił.
W Sumach doszło do wybuchu dwóch rakiet balistycznych z amunicją kasetową. Zginęły co najmniej 34 osoby, a 117 zostało rannych. Wśród zabitych jest piętnaścioro dzieci. Ludzie wychodzili i wracali z cerkwi, gdzie świętowali Niedzielę Palmową. Tragiczne wydarzenia skomentowali przedstawiciele administracji USA.
"Stany Zjednoczone składają najszczersze kondolencje ofiarom dzisiejszego przerażającego rosyjskiego ataku rakietowego na Sumy" - napisał sekretarz stanu USA Marco Rubio na platformie X. "To tragiczne przypomnienie, dlaczego prezydent Trump i jego administracja poświęcają tyle czasu i wysiłku, aby spróbować zakończyć tę wojnę i osiągnąć trwały pokój" - dodał.
Do sprawy odniósł się również Donald Trump. W jego ocenie Rosjanie "najprawdopodobniej popełnili błąd", aczkolwiek ocenił atak jako "naprawdę straszny". - Uważam, że to okropna rzecz. Uważam, że cała wojna jest okropna. Uważam, że to, że ta wojna jest wynikiem nadużycia władzy - tłumaczył, podkreślając, że odpowiedzialność za jej wybuch ciąży na jego poprzedniku, Joe Bidenie.
Do ataku doszło dwa dni po wizycie w Moskwie specjalnego wysłannika USA ds. Bliskiego wschodu Steve'a Vitkoffa, który rozmawiał z Władimirem Putinem.
Źródło: rmf24.pl / PAP
PR







