Ładowarek e-aut będzie przybywać wolniej. Powód? Statystycznie jest ich zbyt dużo

eauto.jpg
Zdjęcie ilustracyjne pixabay.com

Niemal każdy fan motoryzacji, który śledzi rozwój elektromobilności co raz notuje informacje o problemach z dostępnością ładowarek dla samochodów elektrycznych. Problem jest odpowiednie planowanie trasy dyktowane lokalizacją punktów ładowania. Teraz okazuje się, że infrastruktura będzie rozwijała się... wolniej. Powód? W przeliczeniu na jedno auto elektryczne jest za dużo ładowarek.

W Polsce na jeden punkt ładowania przypada 8 aut elektrycznych, co oznacza, że infrastruktura jest rozwinięta - ocenił dyrektor Powerdot w Polsce Grigoriy Grigoriev. Jego zdaniem tempo budowy nowych punktów spadnie; inwestorzy będą się dostosowywać do wielkości floty pojazdów bateryjnych, gdyż dla podmiotów budujących stacje ładowania kluczową przesłanką, na podstawie której podejmują decyzje o budowie nowych stacji, jest tempo wzrostu rynku pojazdów elektrycznych.

„Przez ostatnie trzy lata, na pytanie, co powinno być najpierw, auta czy infrastruktura, odpowiedź była prosta: ładowarki. Zbudowanie relatywnie gęstej sieci stacji ładowania było niezbędne do tego, aby fani elektromobilności poczuli się komfortowo i bezpiecznie, podróżując po Polsce. Natomiast w tej chwili, z liczbą 8 aut elektrycznych przypadających na jeden punkt ładowania, mamy już naprawdę dobrze rozwiniętą infrastrukturę. Teraz operatorzy, decydując się na kolejne inwestycje, będą dużo bardziej przyglądać się rzeczywistemu wzrostowi rynku elektryków” – ocenił szef Powerdot.

Zróbmy to razem!

Jak zauważył, o ile w ostatnich dwóch latach to tempo nie było zadowalające, to początek tego roku przyniósł ożywienie na rynku pojazdów elektrycznych. W czerwcu, wg danych IBRM Samar, zarejestrowano w Polsce 3 759 osobowych elektryków, o 958 (34 proc.) więcej niż w maju i o 1 728 (85 proc.) więcej w ujęciu rocznym. Był to kolejny dobry miesiąc. W ocenie Grigorieva wzrost zainteresowania elektrykami spowodowany był m.in. spadkiem cen aut zeroemisyjnych, pojawieniem się atrakcyjnych form ich finansowania, w tym dotacji z programu NaszEauto, a także rozwojem infrastruktury.

Jego zdaniem w najbliższych latach tempo budowy infrastruktury w Polsce wyraźnie się jednak zmniejszy. „Nie będzie już przybywać rocznie 4,5 tys. punktów ładowania, jak obecnie, ale raczej 2,5-3,5 tysiąca. Rynek jest w tej chwili nasycony, a ponadto zmniejszyła się presja regulacyjna” – stwierdził.

Grigoriev przypomniał, że wciąż aktualny jest obowiązek udostępnienia punktów ładowania w nowo stawianych budynkach użyteczności publicznej, dysponujących co najmniej 10 miejscami parkingowymi. Z kolei do końca 2024 r. taki obowiązek miały spełniać już istniejące obiekty, co spowodowało kumulację inwestycji w ubiegłym roku.

Według stanu na 29 lipca br. do ewidencji Urzędu Dozoru Technicznego wpisane zostały 13 593 punkty ładowania, z czego na odbiór UDT oczekuje ponad 3 tysiące punktów. W czasie ostatnich dwóch lat infrastruktura przeznaczona do ładowania powiększyła się o 125 proc., natomiast w zeszłym roku o 55 proc.

„Okresy te odpowiadają mniej więcej czasom realizacji inwestycji polegających na budowie stacji ładowania. W przypadku złączy CCS (do ładowania prądem stałym - PAP) są to średnio 2 lata, natomiast w przypadku złączy AC (do ładowania prądem przemiennym - PAP) średnio 8 miesięcy” – zauważył Grigoriev. Ocenił też, że budowa infrastruktury do ładowania elektryków pochłonęła w ostatnich 2 latach co najmniej pół miliarda złotych.

Ekspert zwrócił uwagę, że w przypadku dużych inwestorów mających dostęp do długoterminowego kapitału głównym problemem związanym z budową stacji był trudny do przewidzenia czas, który zajmie realizacja inwestycji, a to z kolei uzależnione jest od państwowego monopolisty. Zgodnie z prawem maksymalny czas oczekiwania na wykonanie przyłącza przez spółki energetyczne wynosi 18 miesięcy, jednak w praktyce ten okres nie jest przestrzegany.

„W efekcie użytkownicy muszą dłużej czekać na otwarcie kolejnych stacji, niż wynika to z obowiązujących regulacji. Często denerwują się, że stacja już stoi, ale ciągle nie jest uruchomiona, bo procedury się przeciągają. Za ten stan niesłusznie winią operatorów” – zaznaczył szef Powerdot w Polsce.

Powerdot to pochodząca z Portugalii firma będąca operatorem 9 tys. i realizująca 6 tys. kolejnych punktów ładowania w Portugalii, Hiszpanii, Francji, Belgii, Luksemburgu i w Polsce.

Źródło: PAP

52_Banner_Odkorkujmy_miasto_800x460_V2.jpg
PCh24.pl

Czy samorządy skończą z drogową ekorewolucją? Ruszyła kampania „Odkorkujmy Miasto!”

„Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju!” – te słowa Stefana Kisielewskiego przyświecały zapewne inicjatorom nowej kampanii społecznej pod hasłem „Odkorkujmy Miasto!”. Wbrew kuriozalnym posunięciom władz, które pod zielonym, ekologicznym sztandarem same przyczyniają się do zatykania miejskich arterii komunikacyjnych, chodzi o realne dzi...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: