Leon XIV zmienia zasady odwoływania patriarchów wschodnich. Co się zmieni?

Na mocy motu proprio Mutua concordia z 29 sierpnia br. Ojciec Święty przyznał synodom Kościołów patriarchalnych prawo do wszczęcia procedury usunięcia patriarchy z urzędu. Decyzja ma wzmocnić samodzielność katolickich Kościołów wschodnich, a zarazem pozostawia papieżowi prawo do ostatecznego zatwierdzenia takiego rozstrzygnięcia. Ma też stanowić zabezpieczenie przed sytuacją, w której usunięcie patriarchy byłoby skutkiem nacisku politycznego lub wewnątrzkościelnej walki frakcyjnej – wskazuje na łamach portalu The Pillar chorbiskup John D. Faris.
Ks. Faris jest profesorem prawa kanonicznego Kościoła wschodniego na Katolickim Uniwersytecie Ameryki oraz wikariuszem sądowym eparchii św. Marona w Brooklynie.
Autor przypomina, że dwadzieścia trzy katolickie Kościoły wschodnie pozostają w pełnej komunii ze Stolicą Apostolską. Sześciu z nich przewodzą patriarchowie: koptyjski, syryjski, melchicki, maronicki, chaldejski i ormiański. Cztery kolejne – syro-malabarski, syro-malankarski, ukraiński greckokatolicki i rumuński greckokatolicki – mają na czele arcybiskupów większych, których uprawnienia są zasadniczo zbliżone do kompetencji patriarchów.
Kościoły te nie są diecezjami Kościoła łacińskiego sprawującymi liturgię według odmiennego obrządku. Mają własne struktury, synody biskupów, prawo partykularne oraz procedury wyboru zwierzchników. Ich samorządność jest zagwarantowana w Kodeksie Kanonów Kościołów Wschodnich z 1990 r.
Koniec prawnej luki
Ks. Faris przypomina, że dotychczas istniała jednak istotna luka. Kanon 1060 zastrzegał wyłącznie dla papieża prawo sądzenia patriarchy. Synod mógł wyrazić sprzeciw wobec jego działań, ale nie dysponował narzędziem pozwalającym na jego odwołanie.
Problem ten miał praktyczne konsekwencje. W przypadku poważnego konfliktu między patriarchą a pozostałymi biskupami papież stawał przed wyborem: albo bezpośrednio ingerować w życie wewnętrzne autonomicznego Kościoła, albo pozostawić kryzys bez skutecznego rozwiązania.
Leon XIV zdecydował się zmienić te zasady. W motu proprio Mutua concordia, wydanym 29 sierpnia 2026 r., zmienił kanony 106 i 126 Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich. Nowe przepisy umożliwiają synodowi podjęcie procedury usunięcia patriarchy z urzędu. Rozwiązanie obejmuje na zasadzie analogii również Kościoły kierowane przez arcybiskupów większych.
Zmiana następuje po doświadczeniach ostatnich lat. W Kościele syro-malabarskim wieloletni konflikt liturgiczny i kryzys zarządzania doprowadziły do rezygnacji kard. George’a Alencherry’ego w 2024 r. Z kolei w Kościele chaldejskim napięcia między patriarchą kard. Louisem Raphaelem Sako a częścią biskupów doprowadziły do kryzysu synodalnego, po którym również nastąpiła rezygnacja hierarchy.
Patriarcha nie może zablokować procedury
Nowe przepisy przewidują, że procedura może zostać rozpoczęta nawet bez zgody patriarchy. Zwykle to on zwołuje synod, co w sytuacji konfliktu mogłoby oznaczać możliwość zablokowania własnego odwołania. Po zmianie prawa, jeśli patriarcha nie zwoła synodu, może to uczynić najstarszy stażem biskup uprawniony do głosowania. W razie jego bezczynności kompetencja przechodzi na kolejnego biskupa.
Pierwszym krokiem nie jest jednak odwołanie, lecz wezwanie patriarchy do dobrowolnej rezygnacji. Jeśli odmówi, synod wybiera przewodniczącego obrad. Następnie przeprowadza tajne głosowanie. Do przyjęcia wniosku potrzebna jest większość dwóch trzecich biskupów posiadających prawo głosu. Patriarcha zachowuje prawo do obrony.
Nawet pozytywna decyzja synodu nie powoduje automatycznego wakatu na stolicy patriarchalnej. Przewodniczący synodu musi poinformować papieża, a dopiero jego zgoda pozwala na odwołanie patriarchy i rozpoczęcie procedury wyboru następcy.
Papieska zgoda ma chronić synod
Autor zauważa, iż zastrzeżenie ostatecznej zgody dla papieża może budzić pytania o rzeczywistą autonomię Kościołów wschodnich. W motu proprio Leon XIV uzasadnia jednak tę kompetencję potrzebą ochrony wolności synodu przed naciskami zewnętrznymi i wewnętrznymi.
Kościoły wschodnie działają często w warunkach silnej presji politycznej. Na decyzje synodu mogą też wpływać konflikty między poszczególnymi grupami biskupów. Papieska zgoda ma więc stanowić zabezpieczenie przed sytuacją, w której usunięcie patriarchy byłoby skutkiem nacisku politycznego lub wewnątrzkościelnej walki frakcyjnej.
Krytycy nowych przepisów wskazują jednak, że rozwiązanie może w praktyce zwiększyć możliwość nieformalnej ingerencji Rzymu w sprawy Kościołów wschodnich. Pojawiają się również pytania o kryterium „poważnej przyczyny”, które nie zostało szczegółowo zdefiniowane.
Nowe przepisy wymagają bowiem nie tylko większości dwóch trzecich głosów, lecz także uznania przez synod, że istnieje poważna przyczyna odwołania. O skuteczności tego mechanizmu zdecyduje dopiero praktyka.
Mutua concordia wyznacza tym samym nową równowagę między prymatem papieża a autonomią katolickich Kościołów wschodnich. Leon XIV nie rezygnuje z papieskiej odpowiedzialności za ich dobro, ale przekazuje im narzędzie pozwalające samodzielnie rozwiązywać kryzysy przywództwa. Rzym zaś ma pozostać gwarantem, że decyzja synodu rzeczywiście wynika z jego wolnej i odpowiedzialnej decyzji.
Źródło: KAI






