Nie tylko Niemcy. Donald Trump straszy, że wycofa amerykańskie wojsko także z Włoch i Hiszpanii

W miniony weekend amerykański przywódca podtrzymał decyzję o wycofaniu co najmniej 5 tys. żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Niemczech. Obecnie Donald Trump straszy, że wycofa również wojska z Włoch i Hiszpanii.
Jeszcze w grudniu 2025 roku za naszą zachodnią granicą stacjonowało 36 436 żołnierzy USA w czynnej służbie. Po wycofaniu części z nich, wciąż pozostanie ponad 30 tys. czynnych członków armii amerykańskiej. Jednak, amerykański przywódca zapowiedział, że „zredukuje ich liczebność znacznie bardziej niż o 5 tys.”
Komentatorzy podkreślają, że „posunięcie to jest następstwem sporu między Trumpem a kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem”, który zasugerował, iż Iran „upokarza” Waszyngton w związku z prowadzonymi negocjacjami. Rzecznik Pentagonu, Sean Parnell mówił, iż cała operacja wycofywania części żołnierzy z Niemiec ma potrwać od sześciu do dwunastu miesięcy”.
Rzecznik NATO, Allison Hart tweetowała, że „Ta korekta podkreśla potrzebę dalszego inwestowania Europy w obronność i wzięcia na siebie większej części odpowiedzialności za wspólne bezpieczeństwo”.
Obecnie Waszyngton ma także rozważać ograniczenie swojego personelu we Włoszech, gdzie stacjonuje 12 662 żołnierzy i w Hiszpanii, gdzie jest 3814 osób amerykańskiego personelu wojskowego.
Ma to wynikać z chęci ukarania sojuszników, którzy nie wsparli wojny amerykańsko-izraelskiej na Bliskim Wschodzie i nie wysłali swoich sił w celu odblokowania Cieśniny Ormuz. - Włochy nie udzieliły nam żadnej pomocy, a Hiszpania była okropna, absolutnie okropna – żalił się Trump w zeszłym tygodniu.
Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul zapowiedział, że jego kraj jest gotowy na redukcję liczebności wojsk amerykańskich. Władze w Berlinie twierdzą także, że spodziewały się wycofania części wojsk amerykańskich. Obecnie tę kwestię omawiają „ściśle i w duchu zaufania ze wszystkimi organami NATO”.
Na razie nie ma mowy o likwidacji dużych baz, na przykład bazy lotniczej Ramstein, pełniącej „niezastąpioną funkcję zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i dla Niemiec”.
Decyzja o zmniejszeniu liczebności personelu wojskowego USA w Europie jest krytykowana przez niektórych republikańskich parlamentarzystów. Senator Roger Wicker i kongresmen Mike Rogers, przewodniczący komisji sił zbrojnych w swoich izbach, ostrzegli, że to grozi „wysłaniem złego sygnału Władimirowi Putinowi”. Wyjaśnili, że pomimo znacznego zwiększenia wydatków na obronność przez europejskich sojuszników, to jednak nie przekłada się jeszcze na potencjał wojskowy, który pozwoliłby „przejąć główną odpowiedzialność za konwencjonalne odstraszanie.
Źródło: euractiv.com
AS






