Niemcy: politolog zachęca do wojny hybrydowej z Rosją

Niemcy mogłyby zwołać służby wywiadowcze zaprzyjaźnionych państw i wspólnie zasygnalizować Moskwie, że Zachód też potrafi prowadzić wojnę hybrydową — powiedział w czwartek tygodnikowi „Die Zeit” niemiecki politolog, profesor Uniwersytetu Bundeswehry Carlo Masala.
Na pytanie, czy oznacza to atakowanie samolotów transportowych na rosyjskich lotniskach, odpowiedział, że myśli raczej o scenariuszu zrealizowanym przez Estonię w 2007 roku, gdy odpierała atak rosyjskich hakerów.
„Nagle w Moskwie i Petersburgu nie da się już wypłacić gotówki” - powiedział. Dopytywany, czy chodzi o atak hakerski, odparł: „na przykład”. „Dopóki rosyjski rząd nie musi liczyć się z konsekwencjami, jego działania będą coraz bardziej ryzykowne, co właśnie widzimy” - dodał Masala.
Politolog ocenił, że ryzyko zajęcia przez Rosję terytorium w państwach bałtyckich jest obecnie bardzo niskie. „Ryzyko, że NATO jednak odpowie jednolicie, jest dla Rosjan po prostu zbyt wysokie. Rosja ma narastające problemy na polu bitwy. Front na Ukrainie jest niemal zamrożony, zdobycie całego Donbasu, które Putin wielokrotnie zapowiadał, nie udaje się, a Ukraina w niektórych miejscach znowu przechodzi do ofensywy. Jednocześnie Rosja znajduje się pod ogromną presją gospodarczą, a także wewnątrzpolityczną. Dlatego Putin eskaluje horyzontalnie, atakuje kraje, które wspierają Ukrainę militarnie i finansowo” - wyjaśnił.
Masala spodziewa się natomiast nasilenia działań hybrydowych. „W Bułgarii doszło do dwóch eksplozji w fabrykach amunicji, podobnie było we Włoszech i w Estonii, potem udaremniony zamach na lotnisku w Lipsku. Rumunia często informuje o rosyjskich dronach naruszających jej przestrzeń powietrzną” - powiedział.
PAP
oprac. PR








