Nucci: „Dzień Jogi” – nie do pogodzenia z chrześcijaństwem

joga srresume pixa.jpg
Fot. Pixabay/srresume

Organizacja Narodów Zjednoczonych propaguje 21 czerwca jako Światowy Dzień Jogi.  Włoska autorka Alessandra Nucci przypomina, że ta praktyka, czerpiąca ze świętych ksiąg hinduizmu, a następnie buddyzmu, nie jest ćwiczeniem neutralnym a watykańska Kongregacja Nauki Wiary przestrzega wierzących przed łamaniem pierwszego przykazania Dekalogu.

Joga zrobiła wielką karierę w ponadnarodowych wpływowych gremiach. W 2014 roku Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych ustanowiło 21 czerwca Światowym Dniem Jogi – przypomina publicystka La Nuova Bussola Quotidiana. Dekadę temu UNESCO wpisało jogę na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości. W 2017 roku szef rządu włoskiego Paolo Gentiloni domagał się bezpośredniego włączenia tego systemu do szkolnych programów wychowania fizycznego. Zresztą wkroczył on do tamtejszych placówek oświatowych już na początku naszego wieku. To efekt współpracy włoskich „Nowackich” z krajową federacją jogi.

„Są to najnowsze kroki w kierunku oficjalnego ugruntowania niekwestionowanego rozpowszechnienia jogi na całym świecie, zwłaszcza na Zachodzie, w ośrodkach treningowych, siłowniach i ośrodkach zdrowia, szkołach i uniwersytetach, na kursach korporacyjnych, a nawet w parafiach, klasztorach oraz wspólnotach religijnych katolickich i chrześcijańskich” – odnotowuje LaNuovaBQ.it.

Zróbmy to razem!

U źródeł światowej kariery tego niebezpiecznego pod względem duchowym systemu był fenomen popkulturowego brytyjskiego zespołu The Beatles. W 1967 roku, będąc już na szczytach popularności, „czwórka z Liverpoolu” odwiedziła hinduskiego guru Maharishi Mahesha Yogiego. „Od tego czasu joga i jej bliska krewna, medytacja transcendentalna, są praktykowane jako techniki świeckie i wywołały gwałtowny wzrost zainteresowania formami psychoterapii, które rzekomo zmieniają świadomość – od zen po autohipnozę, od reiki po tai chi chuan, a także całym, stale poszerzającym się archipelagiem wierzeń New Age” – podaje Alessandra Nucci.

Czym jest w istocie joga? To starożytna praktyka, której korzenie sięgają świętych ksiąg hinduizmu, a następnie buddyzmu – wyjaśnia autorka. Dzisiaj funkcjonuje jednak w szerokiej świadomości jako neutralna, świecka, holistyczna praktyka, promująca harmonię z naturą i światem.

„Należy zauważyć , że prymat hinduizmu był starannie kultywowany na szczeblu ponadnarodowym od 1893 r., kiedy to z okazji pierwszego Światowego Parlamentu Religii Swami Vivekananda (1863–1902) przedstawił swoją politeistyczną religię nie tylko jako syntezę i spełnienie wszystkich innych religii, ale także całej nauki, której celem było według niego poszukiwanie ostatecznego źródła energii, która stwarza i podtrzymuje świat” – czytamy w tekście Nucci.

Publicystka zwraca uwagę, że Zachód, któremu zawdzięczamy odkrycia naukowe i technologiczne, czyniące życie bardziej dostatnim, wygodnym i dłuższym, pozwala się oskarżać o coś wręcz przeciwnego – samozniszczenie, standaryzację, militaryzację, zanieczyszczenie i komercjalizację. Chrześcijaństwo utraciło przy tym kontakt z najlepszymi elementami swojej własnej tradycji duchowej. W tym czasie hinduizm zaczął wysuwać roszczenia do naukowości swojej monistycznej myśli, opierającej się na odrzuceniu zachodniego racjonalizmu na rzecz medytowania nad nicością, w oczekiwaniu na mające z niej rzekomo nadejść „oświecenie” intelektu.

„Kluczowe dla rozpowszechnienia jogi jest jednak przekonanie, że w żaden sposób nie jest ona niezgodna z chrześcijaństwem – a wręcz przeciwnie” – zauważa Nucci. Przywołuje też ostrzeżenie zawarte w „Liście o niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej” (1989) ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kardynała Josepha Ratzingera. Napisał on tam między innymi:

„(…) 19. Dlatego należy przeprowadzić poprawną interpretację nauki tych nauczycieli, którzy polecają usunąć z umysłu wszelkie przedstawienia zmysłowe i pojęcia, skupiając pełną miłości uwagę na Bogu tak, że powstała w ten sposób próżnia może być wypełniona Boskim bogactwem. Próżnią, której potrzebuje Bóg, jest odrzucenie egoizmu, niekoniecznie zaś odrzucenie rzeczy stworzonych, które On nam dał i pośród których nas umieścił. Niewątpliwie, modlitwa wymaga całkowitego skoncentrowania się na Bogu i wykluczenia, na ile to możliwe, spraw ziemskich, które przykuwają nas do własnego egoizmu. Św. Augustyn jest tu znakomitym nauczycielem: Jeśli chcesz znaleźć Boga, mówi, porzuć świat zewnętrzny i wejdź w siebie. Jednakże nie pozostaj w sobie, ale przekrocz siebie, bo nie jesteś Bogiem: On jest głębszy i większy od ciebie. Szukałem Jego obecności w mojej duszy i jej nie znajduję; mimo to rozważałem w poszukiwaniu Boga i wzdychałem do Niego; przez stworzenia starałem się poznać 'niewidzialne jego przymioty' (Rz 1, 20). Zamknięcie się w sobie – to jest prawdziwe niebezpieczeństwo. Wielki Doktor Kościoła poleca skoncentrować się w sobie, ale także przekroczyć własne ja, które nie jest Bogiem, lecz tylko stworzeniem. Bóg jest interior intimo meo et superior summo meo – głębszy od mojej głębi i wyższy od mojej wysokości”. 

 

Źródła: LaNuovaBQ.it, opoka.org

RoM

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: