Podatki „po nowemu”. Kto zyska, a kto straci na propozycji Tuska?

Na proponowanych zmianach podatków zyskają osoby pracujące na etacie i zarabiające brutto 12 tys. zł i więcej, a najwięcej mogą stracić płacący podatek ryczałtowy z przychodami przekraczającymi w przeliczeniu 250 tys. euro rocznie - wskazał partner w kancelarii MDDP Rafał Sidorowicz.
„Jak wynika z naszych obliczeń, pierwsze korzyści dla osób zatrudnionych na umowie o pracę pojawiają się już przy wynagrodzeniu ok. 12 tys. zł brutto miesięcznie. Przy takim poziomie wynagrodzenia podatek będzie niższy o ok. 250 zł rocznie, co oznacza około 20 zł wyższego wynagrodzenia netto miesięcznie. Wraz ze wzrostem wynagrodzenia rośnie również wartość korzyści podatkowej” - zauważył Rafał Sidorowicz, doradca podatkowy i partner w Zespole Podatków Osobistych i Doradztwa dla Pracodawców w MDDP.
Ekspert dodał, że maksymalna korzyść wynikająca ze zmiany skali podatkowej to 3,6 tys. zł rocznie na podatnika, czyli 300 zł miesięcznie. W przypadku wspólnego rozliczenia małżonków łączna korzyść może sięgnąć 7,2 tys. zł rocznie, pod warunkiem, że oboje osiągają dochody pozwalające w pełni wykorzystać nowe przedziały skali.
„Dla podatników, których dochód nie przekracza 120 tys. zł, sama zmiana progów będzie co do zasady neutralna – nadal będą płacić podatek według stawki 12 proc. Na ten moment nie zapowiada się bowiem realizacja postulatu podwyższenia kwoty wolnej od podatku, co oznacza, że osoby o niższych dochodach nie odczują bezpośrednio korzyści z zapowiadanej reformy skali PIT” - zaznaczył Sidorowicz.
Doradca podatkowy zwrócił przy tym uwagę, że osoby osiągające najwyższe dochody i rozliczający się według skali nie będą wyłącznie beneficjentami zmian. W przypadku podatników uzyskujących dochody uwzględniane przy ustalaniu podstawy daniny solidarnościowej, podwyższenie jej stawki z 4 proc. do 5 proc. będzie oznaczało dodatkowe obciążenie. Przy tym - jak dodał - danina solidarnościowa obejmuje nie tylko dochody rozliczane według skali, ale m.in. dochody kapitałowe oraz dochody zagranicznej jednostki kontrolowanej (CFC).
Co z ryczałtem?
„Dla części przedsiębiorców ważniejsza od samej zmiany skali PIT może okazać się zapowiadana redukcja limitu uprawniającego do ryczałtu – z obecnych 2 mln euro do 250 tys. euro przychodów. W praktyce przedsiębiorca, który przekroczy nowy limit, utraci prawo do opodatkowania przychodów ryczałtem i będzie musiał wybrać inną dostępną formę opodatkowania, w szczególności skalę podatkową albo podatek liniowy. Oznaczałoby to istotne zawężenie grupy przedsiębiorców mogących korzystać z ryczałtu, niezależnie od wykonywanej przez nich profesji” - wskazał Sidorowicz.
Według niego zmiana ta może być szczególnie istotna w przypadku działalności o wysokiej rentowności i relatywnie niskich kosztach.
„Z tej formy rozliczenia korzystają m.in. niektórzy programiści, lekarze kontraktowi, prawnicy, pośrednicy handlowi i inni specjaliści – przy czym konkretna stawka zależy od rodzaju faktycznie wykonywanych usług” - dodał doradca podatkowy.
Sidorowicz zwrócił również uwagę na sposób ustalania składki zdrowotnej. Jak zauważył, w zależności od poziomu przychodów i dochodów jej wysokość przy ryczałcie może być niższa niż przy opodatkowaniu według skali lub podatkiem liniowym. Dodatkowo przychody opodatkowane ryczałtem nie są obecnie uwzględniane w podstawie daniny solidarnościowej.
„W efekcie ograniczenie dostępu do ryczałtu może dla części przedsiębiorców oznaczać skokowy wzrost podatku PIT i składki zdrowotnej” - zauważył.
Doradca podatkowy wskazał przykład obciążeń dotyczących dwóch przedsiębiorców, którzy dotychczas stosowali opodatkowanie ryczałtem według stawki 15 proc. i uzyskali odpowiednio przychód roczny w wysokości 1 mln oraz 1,2 mln zł. Dla pierwszego reforma PIT w jej obecnym kształcie nie wpłynie na wysokość obciążeń fiskalnych. Natomiast dla drugiego, wzrost obciążeń wyniesie ponad 90 tys. zł rocznie.
„Jeżeli ten sam przedsiębiorca stosowałby dziś 8,5 proc. ryczałt, to różnica w wysokości podatku i składki zdrowotnej od nowego roku sięgałaby już około 170 tys. zł” - wskazał ekspert.
W opinii Sidorowicza można się spodziewać, że przedsiębiorcy, którzy utracą możliwość korzystania z ryczałtu, zaczną szerzej analizować alternatywne modele prowadzenia biznesu, w tym przejście na podatek liniowy czy działalność w formie spółki kapitałowej.
„W przypadku części przedsiębiorców, zwłaszcza prowadzących działalność o wysokiej rentowności, nie można wykluczyć również rozważania relokacji biznesu poza Polskę. Dużo będzie zależało od finalnego kształtu proponowanych przepisów” - ocenił.
Propozycja rządu
W środę premier Donald Tusk wraz z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim zapowiedzieli pakiet zmian podatkowych. Głównym założeniem jest podniesienie progu podatkowego w PIT ze 120 do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. Tym samym najwyższa stawka podatku, wynosząca 32 proc., będzie dotyczyła osób z zarobkami powyżej 150 tys. zł.
Szef rządu przyznał, że propozycje te oznaczają wielomiliardowe koszty, dlatego rząd proponuje podwyżki niektórych podatków. Chodzi o: podniesienie CIT-u z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli 200 mln zł; zwiększenie daniny solidarnościowej dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie do 5 proc. (czyli o 1 pkt proc.) oraz powrót do wcześniejszego limitu przychodów dla podatników ryczałtowych wynoszącego 250 tys. euro, czyli ok. 1 mln zł. Obecnie limit przychodów na ryczałcie to 2 mln euro.
Minister Domański zapewnił, że proponowane zmiany podatkowe nie będą obciążać budżetu i „mniej więcej się bilansują”. Podkreślił też, że w przyszłym roku skorzysta na nich 3,5 mln podatników.
Źródło: PAP






